czwartek, 12 grudnia 2013

28. Walka o Życie - Rozdział 3

Od razu mówię że zawieszenie można powiedziec że jest cofnięte XD Ale nie dosłoweni gdyż czasem może się zdarzyc że nawet miesiąc na tym blogu nic nie będzie , lecz w ramach swoich możliwości będe dodawała tutaj tyle ile mogę XD
~~~
Powoli , po cichu wszedł do pokoju. Zielone światło oświetliło dziewczynę która jęknęła obudzona za wcześnie.
- Witaj Fumi..- przywitał się.. I brutalnie rzucił dziewczyną o ścianę. Jękneła. Rana nie zdążyła się zagoic, bolała.
- C-czego ? - wychrypiała.
- Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia.. - wyszeptał jej do ucha i przewrócił na plecy. Usiadł na jej biodrach nie pozwalając jej się ruszyc. I ona też tego nie robiła. Była posłuszna jak pies. Patrzyła tylko tym swoim pełnym nienawiściu i obrzydzenia wzrokiem.
- Mam dla ciebie zadanie.. Dzisiaj pójdziesz do jednego z barów i przyniesiesz mi kasę... Albo inaczej Misaki zginie - wysyczał a Fumi wytrzeszczyła oczy. Czyli jednak ją torturował ? A może zrobił coś więcej ? Nie... Nie może tak myślec.. Pójdzie po tą kasę wróci i będzie wszystko dobrze.. Oby..
Kiwnęła głową. Dante się uśmiechnął.
- Grzeczna dziewczynka - dodał i z całej siły walnął ją w twarz sprawiając że straciła przytomnośc.
***
Misaki leżała na łóżku. Twarz miała suchą i zapłakaną. Ciało drżało. Była jej zimno. Pokój był mroczny bez ani kszty ciepła. Trudno było jej się do tego przyznac... Zakochałą się. W nim. Dante. Na samo imię przechodziły ją dreszcze. Dobre dreszcze. Oczarował ją. Tego była pewna. Jednak swoich uczuc nie mogła się od tak wyzbyc. Może... Jesli zgodzi się z nim chodzic uwolni je ? Nie była pewna czy nic nie zrobił Fumi. Po nim można było się wszystkiego spodziewac. Ale ufała mu. Tak bardzo że aż sama się dziwiła. Kiedy oślepiło ją światło wiedziała że jest w pokoju.
- Jak tam noc, Misaki-chan ? - spytał pełnym torski głosem. Usiadł na krawędzi łóżka i pocałował delikatnie. Teraz dziewczyna uświadomiła sobie jak bardzo jest jego spragniona. Ciche podniecenie i pożadanie powoli rosło. Jego usta.. Miękkie.. Całowały świetnie. Pokiwała głową.
- D-dobrze. - oznajmiłą z trudem. Dante zauważył. Podał jej szklankę wody którą opróżniła w kilka sekund. Nareszcie. Jaka ulga. uśmiechnęła się. Chłopak dał kolejną. Na tacy postawił śniadanie.
- Jesteś głodna ? -spytał.
- Tak.
Położył tacę na kolanach. W misce była owsianka z owocami. Przygotował również herbatę. Dbał o nią bardziej niż ona sama. Jednak tego się nie spodziewała...
Dante napełnił łyżeczkę owsianką i przyłożył Misaki do ust. Wytrzeszczyła oczy. Będzie ją karmił ? Owszem czułą się osłabiona.. Ale... To był chyba najbardziej uroczy gest jaki kiedykolwiek wykonał przy niej chłopak. Jedyny uroczy gest..
Delikatnie wzięła oswiankę która okazała się przepyszna. Dante uśmiechnał się słodko. Misaki zarumieniła się. Czuła coś do niego. Z jednej strony pragnęła z nim byc , a z drugiej bała się tych uczuc.
Kiedy zjadła już owsianką i wypiła herbatę Dante powiedział :
- Jesteś niesamowita Misaki. Przepraszam za tamtą noc. Nie chciałem byś płakała. Wybacz... - dodał i dotknął jej twarzy.
- Dlaczego więc .. Przywiązujesz mnie pasami ? -spytała zdenerwowana.
- Nie chce byś uciekła. Jeśli znikniesz z mojego życia... Ono nie istnieje - dodał i przybliżył twarz tak że styknął się z dziewczyną czołami.
"Ono nie istnieje" , powtórzyła w myślach Misaki. To.. Ją wzruszyło.
Schyliła jednak głowę.
- A-ale ja.. J-ja nie jestem nikogo godna... Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi dlaczego więc zainteresowałeś się mną ty ? Ten który może miec wszystkie.. Przypuszczam że chcesz mnie wykorzystac.. - nerwowo miętoliła kołdrę. Dante się zaśmiał. Dziewczyne zdziwiło to.
- Misaki-chan. Bo ci chłopacy to idioci. A ja cię kocham bo jesteś wyjątkowa. I cię nie wykorzystam. Obiecuje. - dodał i mocno ją pocałował. PRzytulił na koniec i wyszedł bez słowa.
" Nie wiem czy mam mu wierzyc " , pomyslała Misaki.
***
- A więc pamiętaj. Mój człowiek cię obserwuje. To fachowiec. Jesli będziesz chciała uciec złapie cię. - wysyczał chyderczo się uśmiechając. Fumi pokiwała głową. Wsiedli do czarnego auta z przyciemnionymi szybami. Po kilkunastu minutahc dotarli na miejsce.
- To jest ten pub. Nie bój się. Powiedz że chcesz pieniądze dla Dantego to ci je dadzą. Z nikim nie rozmawiaj.- powiedział i popatrzył dziewczynie w oczy.
- Czemu sam nie pójdziesz ? - odważyła się spytac. Pokręcił głową.
- Nie mogę. Nie jestem tam mile widziany. Powiedzieli że mi dadzą kasę ale mam uważa. Nie chce się narażac...
- Więc wysyłasz mnie. Najwyżej zgine tak ? - dokończyła ponuro Fumi.
- Licze jednak że dasz radę. - odparł i kazał dziewczynie wyjśc. Kiedy to zrobiła natychmiast odjechał. Wiatr ochłodził Fumi. Była zdenerwowana. Weszłą niepwnie do puby. W tym samym czasie wszyscy zwrócili na nią oczy. Poczuła się nie swojo. Podeszła do baru i cicho powiedziała :
- Dante prosi o pieniądze. Mam mu je przekazac.
Człowiek dziwnie na nią popatrzył. Zdziwiony podał jej białą paczkę.
" Uff. Udało mi się " , pomyślała.
Cicho kiwnęła głową i wyszła z pubu.
- I gdzie ja mam teraz iśc ? - powiedziała do samej siebie.
Niepweni weszła w ciemną alejke. Kiedy.... Nagel usłysząła za sobą kroki. Odwróciłą się i zobaczyła meżczyzne w kapturze. Wikeszego od niej.
- Nie próbuj uciekac. Ja cię złapię. - powiedział i zniknął w cieniu.
Czyli Dante jednak kogoś wynajął ? Fumi była przerażaona. Kiedy ten Dante przyjedzie ? Nie ma jego numeru.... Co ona ma zrobic w takiej okolicy ?
Usiadła pod ściną z cegły i łzy same poleciały.
Nie tak dawno chodziął do szkoły śmiała się z Misaki. A teraz ? Nawet nie wiedziała co jej jest ? Czy w ogóle żyje..
- Nic ci nie jest ? - usłyszała nagle. Podniosła głowę i ujrzała.... Chłopaka chyba w jej wieku. Pobliska lampa oświetlała jego złocisto brązowe włosy. Miał cudne niebieskie oczy. Tak jak mrze, w których można było się zatopic.
- N-nie. - wydukała i wstała.
- Płakałaś. Pomyślałem że coś ci jest. - powiedział troskliwym głosem. Fumi skądś go znała. Niepamiętała tylko skąd.
- Znamy się ? - spytała.
- Nie.
- Co tutaj robisz ? - robiła się dziwnie podejrzliwa.
- Przyszedłem z kumplem do pubu. Na drinka by się trochę wyluzowac. A ty ?
Fumi nie wiedziała co odpowiedziec. Czuła że ten gościu ją obserujwe i zbyt długie rozmawianie z tym gościem nie wrózyło dobrze. Mógł o tym powiedziec Dantemu a ten się wśieknie i coś jej zrobi. Nie chciała tego.
- Nic. To samo co ty.
- Co to za paczka ? - popatrzył na przedmiot. Nastolatka natychmiast schowała ją za plecami.
- To nic. Musze to... to wysłac. - wymyśliła szybko.
- Aha.. Jak masz na imię ?
" Powiedziec czy nie ? "
- Fumi. A ty ?
- Hiroki.
- Ładnie. - odparła. Uśmiechnął się.
- Gdzie byłeś ? Szukałem cię . - usłyszała zdyszany głos. Z cienia wybiegł chłopak prawdopodobnie w jej wieku z błyszczącymi fioletowymi włosami i zielonymi oczami.
- Pomagałem jej. - wskazał na Fumi.
- Siema - przywitał się tamten łapiąc się za kolana by złapac oddech.
- To mój kumpel Makoto. Makoto to Fumi - zapoznał ich.
- Cześc - odarła skrępowana nastolatka.
- Chodź , inni czekają - powiedział chłopak do Hirokiego wyraźnie się śpiesząc.
- Może chciała byś pójśc z nami ? - zaproponował nastolatek.
Fumi przestraszyła się trochę. Miała czekac na Dantego. Chciała by pójśc. Hiroki jej się spodobał ale wiedziała że nie może. Wynajęty gostek pewnie ją obserwował i doniesie Dantemu jesli z nimi pójdzie.
- Nie mogę. Czkeam na kogoś - skłamała. hiroki pewnie pomyśli że czeka na chłopaka. Trudno. Ona nie może. Taka jest prawda.
- Ehh , szkoda. Fajnie by było. Do zobaczenia - dodał trochę smutnym i zawiedzionym głosem i odszedł z kumplem. Makoto również się pożegnał krótkim " Cześc ". Fumi zdawało się że skądś go kojarzy. Nagle zabrzęczął telefon :
 " Będe za 5 minut. Dante "
Wyświetliła się wiadomośc.
- Czyli jednak przyjedzie. To dobrze , nie mam już ochoty siedziec w tym okropnym miejscu. - powiedziała i wyszła z ciemnej alejki.

~~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz