Eh koniec z tym blogiem. Było miło może się jeszcze 'spotkamy' ^^
Bajo :3
Na tym blogu znajdziecie różne opowiadania. Czasami mogą byc z jakiegoś anime ( najczęściej FairyTail ) ale również różnego rodzaju : fantastyka,dramat,romans. Jeśli nie jesteś zainteresowany nie hejtuj :)
sobota, 28 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
28. Walka o Życie - Rozdział 3
Od razu mówię że zawieszenie można powiedziec że jest cofnięte XD Ale nie dosłoweni gdyż czasem może się zdarzyc że nawet miesiąc na tym blogu nic nie będzie , lecz w ramach swoich możliwości będe dodawała tutaj tyle ile mogę XD
~~~
Powoli , po cichu wszedł do pokoju. Zielone światło oświetliło dziewczynę która jęknęła obudzona za wcześnie.
- Witaj Fumi..- przywitał się.. I brutalnie rzucił dziewczyną o ścianę. Jękneła. Rana nie zdążyła się zagoic, bolała.
- C-czego ? - wychrypiała.
- Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia.. - wyszeptał jej do ucha i przewrócił na plecy. Usiadł na jej biodrach nie pozwalając jej się ruszyc. I ona też tego nie robiła. Była posłuszna jak pies. Patrzyła tylko tym swoim pełnym nienawiściu i obrzydzenia wzrokiem.
- Mam dla ciebie zadanie.. Dzisiaj pójdziesz do jednego z barów i przyniesiesz mi kasę... Albo inaczej Misaki zginie - wysyczał a Fumi wytrzeszczyła oczy. Czyli jednak ją torturował ? A może zrobił coś więcej ? Nie... Nie może tak myślec.. Pójdzie po tą kasę wróci i będzie wszystko dobrze.. Oby..
Kiwnęła głową. Dante się uśmiechnął.
- Grzeczna dziewczynka - dodał i z całej siły walnął ją w twarz sprawiając że straciła przytomnośc.
***
Misaki leżała na łóżku. Twarz miała suchą i zapłakaną. Ciało drżało. Była jej zimno. Pokój był mroczny bez ani kszty ciepła. Trudno było jej się do tego przyznac... Zakochałą się. W nim. Dante. Na samo imię przechodziły ją dreszcze. Dobre dreszcze. Oczarował ją. Tego była pewna. Jednak swoich uczuc nie mogła się od tak wyzbyc. Może... Jesli zgodzi się z nim chodzic uwolni je ? Nie była pewna czy nic nie zrobił Fumi. Po nim można było się wszystkiego spodziewac. Ale ufała mu. Tak bardzo że aż sama się dziwiła. Kiedy oślepiło ją światło wiedziała że jest w pokoju.
- Jak tam noc, Misaki-chan ? - spytał pełnym torski głosem. Usiadł na krawędzi łóżka i pocałował delikatnie. Teraz dziewczyna uświadomiła sobie jak bardzo jest jego spragniona. Ciche podniecenie i pożadanie powoli rosło. Jego usta.. Miękkie.. Całowały świetnie. Pokiwała głową.
- D-dobrze. - oznajmiłą z trudem. Dante zauważył. Podał jej szklankę wody którą opróżniła w kilka sekund. Nareszcie. Jaka ulga. uśmiechnęła się. Chłopak dał kolejną. Na tacy postawił śniadanie.
- Jesteś głodna ? -spytał.
- Tak.
Położył tacę na kolanach. W misce była owsianka z owocami. Przygotował również herbatę. Dbał o nią bardziej niż ona sama. Jednak tego się nie spodziewała...
Dante napełnił łyżeczkę owsianką i przyłożył Misaki do ust. Wytrzeszczyła oczy. Będzie ją karmił ? Owszem czułą się osłabiona.. Ale... To był chyba najbardziej uroczy gest jaki kiedykolwiek wykonał przy niej chłopak. Jedyny uroczy gest..
Delikatnie wzięła oswiankę która okazała się przepyszna. Dante uśmiechnał się słodko. Misaki zarumieniła się. Czuła coś do niego. Z jednej strony pragnęła z nim byc , a z drugiej bała się tych uczuc.
Kiedy zjadła już owsianką i wypiła herbatę Dante powiedział :
- Jesteś niesamowita Misaki. Przepraszam za tamtą noc. Nie chciałem byś płakała. Wybacz... - dodał i dotknął jej twarzy.
- Dlaczego więc .. Przywiązujesz mnie pasami ? -spytała zdenerwowana.
- Nie chce byś uciekła. Jeśli znikniesz z mojego życia... Ono nie istnieje - dodał i przybliżył twarz tak że styknął się z dziewczyną czołami.
"Ono nie istnieje" , powtórzyła w myślach Misaki. To.. Ją wzruszyło.
Schyliła jednak głowę.
- A-ale ja.. J-ja nie jestem nikogo godna... Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi dlaczego więc zainteresowałeś się mną ty ? Ten który może miec wszystkie.. Przypuszczam że chcesz mnie wykorzystac.. - nerwowo miętoliła kołdrę. Dante się zaśmiał. Dziewczyne zdziwiło to.
- Misaki-chan. Bo ci chłopacy to idioci. A ja cię kocham bo jesteś wyjątkowa. I cię nie wykorzystam. Obiecuje. - dodał i mocno ją pocałował. PRzytulił na koniec i wyszedł bez słowa.
" Nie wiem czy mam mu wierzyc " , pomyslała Misaki.
***
- A więc pamiętaj. Mój człowiek cię obserwuje. To fachowiec. Jesli będziesz chciała uciec złapie cię. - wysyczał chyderczo się uśmiechając. Fumi pokiwała głową. Wsiedli do czarnego auta z przyciemnionymi szybami. Po kilkunastu minutahc dotarli na miejsce.
- To jest ten pub. Nie bój się. Powiedz że chcesz pieniądze dla Dantego to ci je dadzą. Z nikim nie rozmawiaj.- powiedział i popatrzył dziewczynie w oczy.
- Czemu sam nie pójdziesz ? - odważyła się spytac. Pokręcił głową.
- Nie mogę. Nie jestem tam mile widziany. Powiedzieli że mi dadzą kasę ale mam uważa. Nie chce się narażac...
- Więc wysyłasz mnie. Najwyżej zgine tak ? - dokończyła ponuro Fumi.
- Licze jednak że dasz radę. - odparł i kazał dziewczynie wyjśc. Kiedy to zrobiła natychmiast odjechał. Wiatr ochłodził Fumi. Była zdenerwowana. Weszłą niepwnie do puby. W tym samym czasie wszyscy zwrócili na nią oczy. Poczuła się nie swojo. Podeszła do baru i cicho powiedziała :
- Dante prosi o pieniądze. Mam mu je przekazac.
Człowiek dziwnie na nią popatrzył. Zdziwiony podał jej białą paczkę.
" Uff. Udało mi się " , pomyślała.
Cicho kiwnęła głową i wyszła z pubu.
- I gdzie ja mam teraz iśc ? - powiedziała do samej siebie.
Niepweni weszła w ciemną alejke. Kiedy.... Nagel usłysząła za sobą kroki. Odwróciłą się i zobaczyła meżczyzne w kapturze. Wikeszego od niej.
- Nie próbuj uciekac. Ja cię złapię. - powiedział i zniknął w cieniu.
Czyli Dante jednak kogoś wynajął ? Fumi była przerażaona. Kiedy ten Dante przyjedzie ? Nie ma jego numeru.... Co ona ma zrobic w takiej okolicy ?
Usiadła pod ściną z cegły i łzy same poleciały.
Nie tak dawno chodziął do szkoły śmiała się z Misaki. A teraz ? Nawet nie wiedziała co jej jest ? Czy w ogóle żyje..
- Nic ci nie jest ? - usłyszała nagle. Podniosła głowę i ujrzała.... Chłopaka chyba w jej wieku. Pobliska lampa oświetlała jego złocisto brązowe włosy. Miał cudne niebieskie oczy. Tak jak mrze, w których można było się zatopic.
- N-nie. - wydukała i wstała.
- Płakałaś. Pomyślałem że coś ci jest. - powiedział troskliwym głosem. Fumi skądś go znała. Niepamiętała tylko skąd.
- Znamy się ? - spytała.
- Nie.
- Co tutaj robisz ? - robiła się dziwnie podejrzliwa.
- Przyszedłem z kumplem do pubu. Na drinka by się trochę wyluzowac. A ty ?
Fumi nie wiedziała co odpowiedziec. Czuła że ten gościu ją obserujwe i zbyt długie rozmawianie z tym gościem nie wrózyło dobrze. Mógł o tym powiedziec Dantemu a ten się wśieknie i coś jej zrobi. Nie chciała tego.
- Nic. To samo co ty.
- Co to za paczka ? - popatrzył na przedmiot. Nastolatka natychmiast schowała ją za plecami.
- To nic. Musze to... to wysłac. - wymyśliła szybko.
- Aha.. Jak masz na imię ?
" Powiedziec czy nie ? "
- Fumi. A ty ?
- Hiroki.
- Ładnie. - odparła. Uśmiechnął się.
- Gdzie byłeś ? Szukałem cię . - usłyszała zdyszany głos. Z cienia wybiegł chłopak prawdopodobnie w jej wieku z błyszczącymi fioletowymi włosami i zielonymi oczami.
- Pomagałem jej. - wskazał na Fumi.
- Siema - przywitał się tamten łapiąc się za kolana by złapac oddech.
- To mój kumpel Makoto. Makoto to Fumi - zapoznał ich.
- Cześc - odarła skrępowana nastolatka.
- Chodź , inni czekają - powiedział chłopak do Hirokiego wyraźnie się śpiesząc.
- Może chciała byś pójśc z nami ? - zaproponował nastolatek.
Fumi przestraszyła się trochę. Miała czekac na Dantego. Chciała by pójśc. Hiroki jej się spodobał ale wiedziała że nie może. Wynajęty gostek pewnie ją obserwował i doniesie Dantemu jesli z nimi pójdzie.
- Nie mogę. Czkeam na kogoś - skłamała. hiroki pewnie pomyśli że czeka na chłopaka. Trudno. Ona nie może. Taka jest prawda.
- Ehh , szkoda. Fajnie by było. Do zobaczenia - dodał trochę smutnym i zawiedzionym głosem i odszedł z kumplem. Makoto również się pożegnał krótkim " Cześc ". Fumi zdawało się że skądś go kojarzy. Nagle zabrzęczął telefon :
" Będe za 5 minut. Dante "
Wyświetliła się wiadomośc.
- Czyli jednak przyjedzie. To dobrze , nie mam już ochoty siedziec w tym okropnym miejscu. - powiedziała i wyszła z ciemnej alejki.
~~~
~~~
Powoli , po cichu wszedł do pokoju. Zielone światło oświetliło dziewczynę która jęknęła obudzona za wcześnie.
- Witaj Fumi..- przywitał się.. I brutalnie rzucił dziewczyną o ścianę. Jękneła. Rana nie zdążyła się zagoic, bolała.
- C-czego ? - wychrypiała.
- Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia.. - wyszeptał jej do ucha i przewrócił na plecy. Usiadł na jej biodrach nie pozwalając jej się ruszyc. I ona też tego nie robiła. Była posłuszna jak pies. Patrzyła tylko tym swoim pełnym nienawiściu i obrzydzenia wzrokiem.
- Mam dla ciebie zadanie.. Dzisiaj pójdziesz do jednego z barów i przyniesiesz mi kasę... Albo inaczej Misaki zginie - wysyczał a Fumi wytrzeszczyła oczy. Czyli jednak ją torturował ? A może zrobił coś więcej ? Nie... Nie może tak myślec.. Pójdzie po tą kasę wróci i będzie wszystko dobrze.. Oby..
Kiwnęła głową. Dante się uśmiechnął.
- Grzeczna dziewczynka - dodał i z całej siły walnął ją w twarz sprawiając że straciła przytomnośc.
***
Misaki leżała na łóżku. Twarz miała suchą i zapłakaną. Ciało drżało. Była jej zimno. Pokój był mroczny bez ani kszty ciepła. Trudno było jej się do tego przyznac... Zakochałą się. W nim. Dante. Na samo imię przechodziły ją dreszcze. Dobre dreszcze. Oczarował ją. Tego była pewna. Jednak swoich uczuc nie mogła się od tak wyzbyc. Może... Jesli zgodzi się z nim chodzic uwolni je ? Nie była pewna czy nic nie zrobił Fumi. Po nim można było się wszystkiego spodziewac. Ale ufała mu. Tak bardzo że aż sama się dziwiła. Kiedy oślepiło ją światło wiedziała że jest w pokoju.
- Jak tam noc, Misaki-chan ? - spytał pełnym torski głosem. Usiadł na krawędzi łóżka i pocałował delikatnie. Teraz dziewczyna uświadomiła sobie jak bardzo jest jego spragniona. Ciche podniecenie i pożadanie powoli rosło. Jego usta.. Miękkie.. Całowały świetnie. Pokiwała głową.
- D-dobrze. - oznajmiłą z trudem. Dante zauważył. Podał jej szklankę wody którą opróżniła w kilka sekund. Nareszcie. Jaka ulga. uśmiechnęła się. Chłopak dał kolejną. Na tacy postawił śniadanie.
- Jesteś głodna ? -spytał.
- Tak.
Położył tacę na kolanach. W misce była owsianka z owocami. Przygotował również herbatę. Dbał o nią bardziej niż ona sama. Jednak tego się nie spodziewała...
Dante napełnił łyżeczkę owsianką i przyłożył Misaki do ust. Wytrzeszczyła oczy. Będzie ją karmił ? Owszem czułą się osłabiona.. Ale... To był chyba najbardziej uroczy gest jaki kiedykolwiek wykonał przy niej chłopak. Jedyny uroczy gest..
Delikatnie wzięła oswiankę która okazała się przepyszna. Dante uśmiechnał się słodko. Misaki zarumieniła się. Czuła coś do niego. Z jednej strony pragnęła z nim byc , a z drugiej bała się tych uczuc.
Kiedy zjadła już owsianką i wypiła herbatę Dante powiedział :
- Jesteś niesamowita Misaki. Przepraszam za tamtą noc. Nie chciałem byś płakała. Wybacz... - dodał i dotknął jej twarzy.
- Dlaczego więc .. Przywiązujesz mnie pasami ? -spytała zdenerwowana.
- Nie chce byś uciekła. Jeśli znikniesz z mojego życia... Ono nie istnieje - dodał i przybliżył twarz tak że styknął się z dziewczyną czołami.
"Ono nie istnieje" , powtórzyła w myślach Misaki. To.. Ją wzruszyło.
Schyliła jednak głowę.
- A-ale ja.. J-ja nie jestem nikogo godna... Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi dlaczego więc zainteresowałeś się mną ty ? Ten który może miec wszystkie.. Przypuszczam że chcesz mnie wykorzystac.. - nerwowo miętoliła kołdrę. Dante się zaśmiał. Dziewczyne zdziwiło to.
- Misaki-chan. Bo ci chłopacy to idioci. A ja cię kocham bo jesteś wyjątkowa. I cię nie wykorzystam. Obiecuje. - dodał i mocno ją pocałował. PRzytulił na koniec i wyszedł bez słowa.
" Nie wiem czy mam mu wierzyc " , pomyslała Misaki.
***
- A więc pamiętaj. Mój człowiek cię obserwuje. To fachowiec. Jesli będziesz chciała uciec złapie cię. - wysyczał chyderczo się uśmiechając. Fumi pokiwała głową. Wsiedli do czarnego auta z przyciemnionymi szybami. Po kilkunastu minutahc dotarli na miejsce.
- To jest ten pub. Nie bój się. Powiedz że chcesz pieniądze dla Dantego to ci je dadzą. Z nikim nie rozmawiaj.- powiedział i popatrzył dziewczynie w oczy.
- Czemu sam nie pójdziesz ? - odważyła się spytac. Pokręcił głową.
- Nie mogę. Nie jestem tam mile widziany. Powiedzieli że mi dadzą kasę ale mam uważa. Nie chce się narażac...
- Więc wysyłasz mnie. Najwyżej zgine tak ? - dokończyła ponuro Fumi.
- Licze jednak że dasz radę. - odparł i kazał dziewczynie wyjśc. Kiedy to zrobiła natychmiast odjechał. Wiatr ochłodził Fumi. Była zdenerwowana. Weszłą niepwnie do puby. W tym samym czasie wszyscy zwrócili na nią oczy. Poczuła się nie swojo. Podeszła do baru i cicho powiedziała :
- Dante prosi o pieniądze. Mam mu je przekazac.
Człowiek dziwnie na nią popatrzył. Zdziwiony podał jej białą paczkę.
" Uff. Udało mi się " , pomyślała.
Cicho kiwnęła głową i wyszła z pubu.
- I gdzie ja mam teraz iśc ? - powiedziała do samej siebie.
Niepweni weszła w ciemną alejke. Kiedy.... Nagel usłysząła za sobą kroki. Odwróciłą się i zobaczyła meżczyzne w kapturze. Wikeszego od niej.
- Nie próbuj uciekac. Ja cię złapię. - powiedział i zniknął w cieniu.
Czyli Dante jednak kogoś wynajął ? Fumi była przerażaona. Kiedy ten Dante przyjedzie ? Nie ma jego numeru.... Co ona ma zrobic w takiej okolicy ?
Usiadła pod ściną z cegły i łzy same poleciały.
Nie tak dawno chodziął do szkoły śmiała się z Misaki. A teraz ? Nawet nie wiedziała co jej jest ? Czy w ogóle żyje..
- Nic ci nie jest ? - usłyszała nagle. Podniosła głowę i ujrzała.... Chłopaka chyba w jej wieku. Pobliska lampa oświetlała jego złocisto brązowe włosy. Miał cudne niebieskie oczy. Tak jak mrze, w których można było się zatopic.
- N-nie. - wydukała i wstała.
- Płakałaś. Pomyślałem że coś ci jest. - powiedział troskliwym głosem. Fumi skądś go znała. Niepamiętała tylko skąd.
- Znamy się ? - spytała.
- Nie.
- Co tutaj robisz ? - robiła się dziwnie podejrzliwa.
- Przyszedłem z kumplem do pubu. Na drinka by się trochę wyluzowac. A ty ?
Fumi nie wiedziała co odpowiedziec. Czuła że ten gościu ją obserujwe i zbyt długie rozmawianie z tym gościem nie wrózyło dobrze. Mógł o tym powiedziec Dantemu a ten się wśieknie i coś jej zrobi. Nie chciała tego.
- Nic. To samo co ty.
- Co to za paczka ? - popatrzył na przedmiot. Nastolatka natychmiast schowała ją za plecami.
- To nic. Musze to... to wysłac. - wymyśliła szybko.
- Aha.. Jak masz na imię ?
" Powiedziec czy nie ? "
- Fumi. A ty ?
- Hiroki.
- Ładnie. - odparła. Uśmiechnął się.
- Gdzie byłeś ? Szukałem cię . - usłyszała zdyszany głos. Z cienia wybiegł chłopak prawdopodobnie w jej wieku z błyszczącymi fioletowymi włosami i zielonymi oczami.
- Pomagałem jej. - wskazał na Fumi.
- Siema - przywitał się tamten łapiąc się za kolana by złapac oddech.
- To mój kumpel Makoto. Makoto to Fumi - zapoznał ich.
- Cześc - odarła skrępowana nastolatka.
- Chodź , inni czekają - powiedział chłopak do Hirokiego wyraźnie się śpiesząc.
- Może chciała byś pójśc z nami ? - zaproponował nastolatek.
Fumi przestraszyła się trochę. Miała czekac na Dantego. Chciała by pójśc. Hiroki jej się spodobał ale wiedziała że nie może. Wynajęty gostek pewnie ją obserwował i doniesie Dantemu jesli z nimi pójdzie.
- Nie mogę. Czkeam na kogoś - skłamała. hiroki pewnie pomyśli że czeka na chłopaka. Trudno. Ona nie może. Taka jest prawda.
- Ehh , szkoda. Fajnie by było. Do zobaczenia - dodał trochę smutnym i zawiedzionym głosem i odszedł z kumplem. Makoto również się pożegnał krótkim " Cześc ". Fumi zdawało się że skądś go kojarzy. Nagle zabrzęczął telefon :
" Będe za 5 minut. Dante "
Wyświetliła się wiadomośc.
- Czyli jednak przyjedzie. To dobrze , nie mam już ochoty siedziec w tym okropnym miejscu. - powiedziała i wyszła z ciemnej alejki.
~~~
poniedziałek, 2 grudnia 2013
27... Zawieszenie
Przykro mi bardzo ale zawieszam tego bloga... Mam małe problemy nie powiem jakie , ale są takie że niestety mają wpływ na to co się na tym blogu pojawia... Może jest to nieoficjalne zawieszenie gdyż może się tutaj coś pojawic ni stąd ni zowąd.. Ale tylko powiadamiam.. Bardzo mi przykro no ale cóż.. Ja nic nie mogę na to poradzic..
Myślę jednak że się nie obrazicie gdyż może zdażyc się tak że wejde tu i coś dodam i nic o tym nie napisze..
Także.. Do usłyszenia.. Flap'S się jeszcze pojawi ^^
Bajo ;3
Myślę jednak że się nie obrazicie gdyż może zdażyc się tak że wejde tu i coś dodam i nic o tym nie napisze..
Także.. Do usłyszenia.. Flap'S się jeszcze pojawi ^^
Bajo ;3
sobota, 23 listopada 2013
26. One-Shot ( GrayxNatsu ) cz. 4 - "...Poszli w tylko sobie znanym kierunku..."
Życie jest jak wiatr... Nie możesz go złapac , dotknąc, zatrzymac...
Zastanawiam się czasami co by się stało gdybym urodził się inny..
Pokochał by mnie ? Wybaczył moją głupotę ?
Tak bardzo boli... Aż ten mój szleńczy pomysł powoli staje się nadzieją...
Że ból zniknie...
Dlaczego więc...
Boje się ?
Gray szedł w stronę gildi Octavi.. Jego myśli były rozbiegane.. Chociaż przeważnie zawsze tak było .. Ale nieważne..
" Dobrze robie ? Czy wogóle muszę to robic ? Rozum podpowiada że tak serce że nie.. I czego tu do cholery słuchac ? O fuck Gray trzebał było naładowac i to i to.. Chociaż w sumie ... Kiedy w oczach mam Natsu.. Rozum stara się zapomniec... Bo boli .. Serce płacze ... Bo chce pokochac i walczy..
I teraz które ma rację ? " , myślał. W końcu jego oczom ukazał się obskurny i zachowany w okropnym stanie budynek.. Przypominał trochę pałac ale sam fak jak wyglądał.. Mógł przyprawiac o mdłości..
- Octavia ? - zdziwił się Gray rozglądając się dookoła.. Cisza... Jedynie kruki krukały.. Jeden z nich pojawił się na ścieżce przed Grayem. Popatrzył na niego czarnym ogronym ślepiem. Mag miał wrażenie że ptak przyeszywa go na wskroś. Zadrżał lekko.
- Spadaj stąd ! - odrzekł i wykonał gest ręką.. Nic. Kurk nawet się nie przestraszył.. Co je ...
Nagle ptak stał się .. Człowiekie ? Fioletowy dym osłaniał powoli ciało zwierzęcia by później przerodzic się w nogi , ręce i twarz. " Co do cholery ? " , dziwił się w myślach Gray.
Facet był o połowę wyższy od niego. Miał czarne włosy a nad lewym uchem fioletowe pasemko. Jego wściekle bordowe oczy patrzyły prosto na maga lodu. Jego ręce wisiały przy nim. A uśmiech jakby szaleńca nie skochdził z jego twarzy.
- Czo tu robiś ? - spytł głosem dziecka który ani trochę do niego nie pasował.
- Y-yy.. J-ja.. - jąkał się.
Nagle "facte" oplutł ręke wokół szyji Graya. Prawie go dusząc.
- Pofieciałem czo tu robiś ? - był wśiekły. Mag nie mógł wykrztuśic ani słowa... Po chwili oplotła go ciemnośc.
***
Erza i Natsu szli leśną ścieżką. Żwir szczękał pod ich butami. Rozglądali się w prawo i w lewo. Nic.
- No masz ! Kiedy my ich znajdziemy ? Są aż tak dobrze ukryci ? -jęczał Natsu.
- Cicho bądź ! To w końcu mroczna gildia ! Myśli że będą sobie tak stac w środku lasu a wokół bedą transparent : " Witajcie przybysze ! Jesteśmy Octavia , Mroczna gildia ! Znaleźliście nas możecie teraz nam przywalic" ? - powiedziała zdenerwowana czerwonowłosa.
- No... Raczej - odparł mało inteligetnie Natsu. Erza strzeliła poker faeca. Mag ognia czasami ją po prostu dobijał swoją głupota ! Ona nie miała granic !
- Czujesz .. - nos Natsu nagle coś wyniuchał.
- Co ? - zdziwiła się Erza.
Nie zdażyła nawet popatrzec gdyż różowowłosy popędził przed siebie gnany instynktem.
- Kurwa ! Poczekaj ! - krzyczała za nim magini starając się go dogonic.
Kiedy po kilku minutach Natsu zatrzymał się przy rozdrożu , czerwonowłosa prawie go uderzyła.. Nie zdażyła bo zaczał coś gadac :
- Wyczułem coś.. Coś... Niee. Kogoś ! Szybko tędy ! - krzyknał i pobiegł w prawo.
- No nie.. Znowu bieganie - jekneła Erza i bez wachania pognała za przyjacielem.
Nos Natsu - niezawodny w takich misjach - doproawdził go do.... Nędznej chałupy ?
- He ? - zdziwiony patrzył jak szaro bure ściany "ozdabiają" ten oto.. Budynek.
- O rany ! To się nazywa dom - czerwonowłosa automatycznie stała się podejrzliwa. Wokół chaty przelatywało co po chwila stado kruków. Nie które siadały na gałęziach i patrzyły na nich czarnymi oczami.
- Głupie kruki.. Nie lubie ich - naburmuszył się Natsu.
- Nie wydaje ci się to dziwne... Ten las jest bardzo popluarny.. Ale nigdy nie słyszałam żeby był tu taki dom ... Ale powinni go zburzyc dawno temu skoro jest w takim opłakanym stanie.. - myślała na głos. Natsu pokiwał głową. Stał się czujny.
Nikt nic nie słyszał. Nikt nic nie zauważył. Murgnęło im tylko przed oczami para czerwonych ślepi i.... Pochłonęła ich czerń.
***
- Hahahah !! Widziałeś go ! Nawet nie płacze ! A ja myślałem że jego łezki zaleją nam gildie ! Hahah - śmiał się ktoś. Jego śmiech był tak denerwujący że marzyło się o tym by przestał.
Różowowłosy usłyszał odgłos bicza. Otworzyl jedno oko. Chyba był w jakiejś... Komnacie ? Lub sali. Było to nieduże pomieszczenie ale takie które zmieściło by conajmniej sporoje wielkości gildie. Mignęło mu kilka średnowicznych wzorków i tapet na ścianach. Leżał przy jednyej z nich. Był przywiązany pod jakąs drewnianą kolumną.
- Arh ... - ktoś jęczał. Natsu otworzył drugie oko. Przymglone światło dało mu isę we znaki ale kiedy przyzwyczaił się do niego po chwili.. Zauważył na przeciwko niego.. Gray i jakiegoś faceta ! Ale Graya ! Jednak....
- Przestań... Dośc.. - błagał znajomy głos.
Facte który przy nim stał śmiał się szyderczo i uderzał maga lodu biczem. B-biczował go ? Graya ?!
Czarnowłosy również przywiązany sznumrami do kolumny , miał liczne czerwone ślady od tego przedmiotu z których kapała krew.
- STOP ! - krzyknał Natsu dłużej nie mogąc patrzec na te tortury. Gray podniósl glowę i spojrzał mu prosto w oczy.
- Natsu - wysapał.
Facet automatycznie odwórcił głowę i spojrzał na maga ognia którego oczy pałały gniewem i wsiekłością.
- Obudziłeś się .. Magu - zaśmiał się. - Masz taki sam znak jak ten tu. Sugeruje więc że jesteście z tej samej gildi. - podszedł do niego. - W takim razie co on tutaj robi ? He ? Nasłaliście go na nas jako szpiega a kiedy tajemniczo nie wrócił przyszliście po niego ?! Myślicie że nas tak łatwo pokonac ?! Jesteśmy mroczną gildią ! - krzyczał wymachując biczem.
- Za dużo gadasz gościu. Albo praca dodaje ci stresu - zażartował Natsu.
- Nie dowcipkuj sobie mały.. Słyszałem o was Fairy Tail. Najsilniejsza gildia w Fiore. Wróżki które się nigdy nie poddają , które chronią swoich przyjaciół i że macie bardzo silne więzi. Nieźle.. - cmoknął.
- Mówię za dużo gadasz. Połowa z tego to nie prawda. To nie jakiś tam szpeg. Po prostu członek gildii. Zaginął więc go szukaliśmy. Jego celem była Octavia. Poszliśmy więc tam i trafiliśmy tutaj. I zapewniam że jeszcze was pokonamy. Kiedyś lecz nie teraz. - powiedział Natsu specialnie nie wspominając o tym że ich prawdziwym celem oprócz Graya jest zniszczenie tej gildii. - Ale reszta to prawda. - dodał.
- Pff. Nie wierze w twoje słowa. Ciebie też kojazre .. Natsu.. Dragon Slayer. Masz podobno niesamowitą walę wali. Ciekawe.
- Dobra dobra możesz nie wierzyc ale to prawda ! A teraz nie pierdol mi tutaj tylko nas wypuśc. - szarpał się mag ognia.
- O nie nie nie.. Ten tu - wskazał palcem na czarnowłosego - Beszczelnie wkroczył na nasz teren. tak samo jak wy. Dlatego poniesiecie swoją karę. A i jeszcze jedno. Mamy waszą Tytanię. Jest bardzo silna jak na kobiete. Nieduzo jej zrobiliśmy jednak widac że nie da się jej złamac. - dodał i podszedł znowu do Graya zostawiając wśiekłego Natsu. Po chwili mag ognia zapalił swoje dłonie. Sama myśl że coś zrobili Erzie napawała go takim gniewem że już nad sobą nie panował. Sznury społonęły. Wystraszony mężczyzna nie zdążył zareagowac po natychmiast dostał solidnego ciosa.
- Jak śmiłeś ?! Ty dupku ?! Erze ?!! Dostanie ci się za to !! - krzyczał dając facetowi kilkanaście uderzeń na raz tak że pod koniec padła na podłogę krwawiąc.
Podszedł do Graya , uspokojony, i pomógł mu. Zachowywał się nader delikatnie. Mag lodu jęknął cicho kiedy podparty o ramię Natsu szedł w stronę wyjścia.
- Dzięki - wymamrotał.
- Sam byś nie dał rady - zażartował. Czarnowłosy spionurował go wzrokiem na co różowy się zaśmiał. Dawno nie widział jego twarzy.. Która go uspokajała. Uwielbiał się z nim droczyc. Widog jego wściekłej miny był śmieszny i zabawny.
Wyszli na średni korytarz. Pewne drzwi zostały wywarzone. Buchnął z nich kurz a ze środka wyfrunęli członkowie gildii.
- Jeszcze raz a wdeptam cię w ziemię ! - krzyknęła Tytania pałając złością. Natsu pisnał cicho. Kiedy popatrzyła w jego stronę uspokojiła się trochę.
- Natsu ! Gray ! Nic wam nie jest.
- Nie.. Gray trochę dostał. - wskazał brodą na maga lodu.
- Nic mi nie jest Erza. - wymamrotał dysząc.
- Gdyby była tu Wendy.. No ale nic ! Szybko ruszamy zanim zrobi się ich więcej - rozkazała i oboje prawie bienąc, bo Natsu taszczył Graya , wyszli na kolejne korytarze. Różowy nie mógł walczyc kiedy spotykali przeciwników. Wszystko robiła Erza. Echhh.. Trudno..
Dotarli do wyjścia kiedy drogę przeszkodził im .. Kurk ?
Tytania wśiekła na wszystko i wszystkich chciała go przeciąc swoim mieczem ale ptakowi nic się nie stało. Stał jak stał i gapił się na nich. Tak jak Gray przypuszczał po chwili zmienił się w tego dziwnego człowieka z głosem dzicka.
- Nie wyjciecie - wysyczał.
Parująca z niego fioletowa mgła utrudniała im widocznośc. Kiedy Erza próbowała atakowac natychmiast obrywała nie wiadomo czym. Padała na podłoge podnosząc się oczywiście. Trwało to kilka chwil.
- Ciężki przeciwnik. - powiedziała i zadała kolejny cios. Na nic.
Natsu napalony na walkę upuścił Graya i z całej siły przypierdolił gościowi z pasemkami.
Mag lodu osłabiony leżal na podłodze i słuchał odgłosów walki. Kiedy minęło kilkanaście minu magowie Fairy Tail byli zmęczeni i wycienczeni.
" Nie mogę tego tak zostawic" , myślał Gray. Wstał i z trudem wykonał Ice Maker który zamroził mgłe.
- Teraz ! - krzyknął na co Erza i Natsu dali solidne ciosy prawie krukowi. Padł i się nie podnosił.
- Nareszczie - wyspała Natsu. Odwrócił się w stronę Graya chcąc mu pomóc jednak ten odsunął się od niego.
- Sam sobie poradzę. - powiedział. Mag kiwnął głową. Mógł przypuszczac że Gray nie chciał byc zbyt blisko niego.
***
Kiedy magowie FT zniszczyli starą chatę i ruszli w stronę gildii. Misja była wykonana. Kiedy siedzieli w pociągu , Natsu miał chorobę lokomocyjnął i cały był zielony , mag lodu nawet na na niego nie spojrzał. Zatrzymali się kilka minut drogi od gildii.
Natsu zaczął szeptac coś Grayowi który naburmuszony i z niesmakiem kiwnał głową. Póżniej to samo powiedział Erzie.
- Niech będzie. Nie spójźnijcie się tylko - dodała i zniknęła.
***
Dwaj magowie siedzieli nad jeziorem patrząc się jak co po chwila któraś z ryb wyskakuje z wody. Księżyc odbijał się w jego tafli.
- Gray słuchaj .. Ja zrozumiałem że.. - chciał coś powiedziec.
- Ja już wiem.. Natsu nie tłumacz się .
- Ale ja chce !
- Po co ? Mamy wszystko już wyjaśnione co nie ?
- Nie ! Nie mamy ! Daj mi powiedziec !
- Niech będzie... Ale szybko nie chce mi się tu siedziec. - naburmuszył się.
- Słuchaj. Pamiętam tamten dzień. Ty przyszedłeś i powiedziałeś mi .. To.. I ja głupi źle to odparłem bo tak naprawdę czuje coś innego do ciebie. To nie był atki zamiar by cię zranic. Serio. Teraz kiedy widziałem co ci tam robią... Serce mi się krajało.. J-ja czuje coś do ciebie i to nie jest kłamstow. W tamtym dniu źle to zrozumiałem i ty też bo byłem nie wyspany ! Mój umysł źle to wsztstko ogarnął. Gray j-ja cię kocham - skończył swoją wypowiedź wypowiadając ostatnie słowa które Gray chciał tak bardzo usłyszec. Miał wytrzeszczone oczy. Patrzył się na Natsu i nie wiedział co zrobic.
- J-ja.. Że co ? Przez ten cały czas to nie była prawda ! Ja tu kurwa o śmierci myślałem ! A ty mnie kochałeś czułeś coś do mnie ! Nie łaska była do cholery powiedziec mi tego wcześniej ! - krzyknął zdenerwoany a Natsu.. Zaczał się śmiac ! Śmiał się trzymając isę za brzuch. Z pozy po turecku wylądował na trawie.
- Z czego się ryjesz ? He ? - mag lodu nie wiedział o co chodzi.
- Z-z c-ciebie... - nie mógł wypowiedziec słowa. Śmiał się i śmiał. Wśiekły Gray wstał i poszedł w innym kierunku.
- Czekaj ! - krzyknął za nim Natsu - Śmiałem się z ciebie fakt.. Ale to było za razem i zabawne i słodkie. - dodał i mocno i namiętnie pocałował Graya. Zszkonowany natychmiast odwzajemnił pocałunek. Pragnał tej chwili bardzije niż najlepszych lodów !
- Nie jesteś już obrażony ? - mruknął Natsu.
- Nie - uśmiechnął się Gray. - Wiesz nigdy nie myślełem że to się spełni. - zarumienił się.
- Ja też nie.. Ale teraz.. Jestem szczęśliwy.
- Ja też .- dodał i wziął Natsu za rekę. Poszli w tylko sobie znanym kierunku. A skoro Gray prowadził mogły byc to pobliskie krzaki. Ale któż to wie..
***
Następnego dnia kiedy Gray uradowany wkroczył do gildii i ogłosił że chodzi z Natsu , połowa ludzi zemdlała. Budząc się nie chciała w to uwierzyc. Ale kiedy zobaczyli dwóch wiecznie kłócącyhc isę magów, zrozumieli że to prawda. Wszystkie dziewczyny z gldii łącznie z Erza i Lucy zaczęła wypytwac o ich zwązek który zaczał się raptem wczoraj. Erza zagroziła solidną kara jesli nie będą im opowiadac o każdym seksie i wielku innych rzeczach. Wystraszeni myślami o karzee przytaknęli głowami. To naprawdę będą... Dłuuugieee opowiadania..
~~~
Tak tak to już koniec ! Ostatnia cześc ! Przypomniała sobie o niej godzinę temu o.O Ups !
Może dużo się w niej nie działo ale wszystko się wyjaśniło. Gray się nie zabił. Natsu jest szczesliwy tak jak wszyscy inni. Może kiedyś pojawi się jakiś bonus do tego One-Shota ? Któż to wie xD
Wybaczcie za blędy ( które poprawie jutro xD ) i za to że może nie był zachwycający.. Nie miała duuuużżej weny..
Ale mam nadzieję zę wam się spodobał ^^
Flap'S
Zastanawiam się czasami co by się stało gdybym urodził się inny..
Pokochał by mnie ? Wybaczył moją głupotę ?
Tak bardzo boli... Aż ten mój szleńczy pomysł powoli staje się nadzieją...
Że ból zniknie...
Dlaczego więc...
Boje się ?
Gray szedł w stronę gildi Octavi.. Jego myśli były rozbiegane.. Chociaż przeważnie zawsze tak było .. Ale nieważne..
" Dobrze robie ? Czy wogóle muszę to robic ? Rozum podpowiada że tak serce że nie.. I czego tu do cholery słuchac ? O fuck Gray trzebał było naładowac i to i to.. Chociaż w sumie ... Kiedy w oczach mam Natsu.. Rozum stara się zapomniec... Bo boli .. Serce płacze ... Bo chce pokochac i walczy..
I teraz które ma rację ? " , myślał. W końcu jego oczom ukazał się obskurny i zachowany w okropnym stanie budynek.. Przypominał trochę pałac ale sam fak jak wyglądał.. Mógł przyprawiac o mdłości..
- Octavia ? - zdziwił się Gray rozglądając się dookoła.. Cisza... Jedynie kruki krukały.. Jeden z nich pojawił się na ścieżce przed Grayem. Popatrzył na niego czarnym ogronym ślepiem. Mag miał wrażenie że ptak przyeszywa go na wskroś. Zadrżał lekko.
- Spadaj stąd ! - odrzekł i wykonał gest ręką.. Nic. Kurk nawet się nie przestraszył.. Co je ...
Nagle ptak stał się .. Człowiekie ? Fioletowy dym osłaniał powoli ciało zwierzęcia by później przerodzic się w nogi , ręce i twarz. " Co do cholery ? " , dziwił się w myślach Gray.
Facet był o połowę wyższy od niego. Miał czarne włosy a nad lewym uchem fioletowe pasemko. Jego wściekle bordowe oczy patrzyły prosto na maga lodu. Jego ręce wisiały przy nim. A uśmiech jakby szaleńca nie skochdził z jego twarzy.
- Czo tu robiś ? - spytł głosem dziecka który ani trochę do niego nie pasował.
- Y-yy.. J-ja.. - jąkał się.
Nagle "facte" oplutł ręke wokół szyji Graya. Prawie go dusząc.
- Pofieciałem czo tu robiś ? - był wśiekły. Mag nie mógł wykrztuśic ani słowa... Po chwili oplotła go ciemnośc.
***
Erza i Natsu szli leśną ścieżką. Żwir szczękał pod ich butami. Rozglądali się w prawo i w lewo. Nic.
- No masz ! Kiedy my ich znajdziemy ? Są aż tak dobrze ukryci ? -jęczał Natsu.
- Cicho bądź ! To w końcu mroczna gildia ! Myśli że będą sobie tak stac w środku lasu a wokół bedą transparent : " Witajcie przybysze ! Jesteśmy Octavia , Mroczna gildia ! Znaleźliście nas możecie teraz nam przywalic" ? - powiedziała zdenerwowana czerwonowłosa.
- No... Raczej - odparł mało inteligetnie Natsu. Erza strzeliła poker faeca. Mag ognia czasami ją po prostu dobijał swoją głupota ! Ona nie miała granic !
- Czujesz .. - nos Natsu nagle coś wyniuchał.
- Co ? - zdziwiła się Erza.
Nie zdażyła nawet popatrzec gdyż różowowłosy popędził przed siebie gnany instynktem.
- Kurwa ! Poczekaj ! - krzyczała za nim magini starając się go dogonic.
Kiedy po kilku minutach Natsu zatrzymał się przy rozdrożu , czerwonowłosa prawie go uderzyła.. Nie zdażyła bo zaczał coś gadac :
- Wyczułem coś.. Coś... Niee. Kogoś ! Szybko tędy ! - krzyknał i pobiegł w prawo.
- No nie.. Znowu bieganie - jekneła Erza i bez wachania pognała za przyjacielem.
Nos Natsu - niezawodny w takich misjach - doproawdził go do.... Nędznej chałupy ?
- He ? - zdziwiony patrzył jak szaro bure ściany "ozdabiają" ten oto.. Budynek.
- O rany ! To się nazywa dom - czerwonowłosa automatycznie stała się podejrzliwa. Wokół chaty przelatywało co po chwila stado kruków. Nie które siadały na gałęziach i patrzyły na nich czarnymi oczami.
- Głupie kruki.. Nie lubie ich - naburmuszył się Natsu.
- Nie wydaje ci się to dziwne... Ten las jest bardzo popluarny.. Ale nigdy nie słyszałam żeby był tu taki dom ... Ale powinni go zburzyc dawno temu skoro jest w takim opłakanym stanie.. - myślała na głos. Natsu pokiwał głową. Stał się czujny.
Nikt nic nie słyszał. Nikt nic nie zauważył. Murgnęło im tylko przed oczami para czerwonych ślepi i.... Pochłonęła ich czerń.
***
- Hahahah !! Widziałeś go ! Nawet nie płacze ! A ja myślałem że jego łezki zaleją nam gildie ! Hahah - śmiał się ktoś. Jego śmiech był tak denerwujący że marzyło się o tym by przestał.
Różowowłosy usłyszał odgłos bicza. Otworzyl jedno oko. Chyba był w jakiejś... Komnacie ? Lub sali. Było to nieduże pomieszczenie ale takie które zmieściło by conajmniej sporoje wielkości gildie. Mignęło mu kilka średnowicznych wzorków i tapet na ścianach. Leżał przy jednyej z nich. Był przywiązany pod jakąs drewnianą kolumną.
- Arh ... - ktoś jęczał. Natsu otworzył drugie oko. Przymglone światło dało mu isę we znaki ale kiedy przyzwyczaił się do niego po chwili.. Zauważył na przeciwko niego.. Gray i jakiegoś faceta ! Ale Graya ! Jednak....
- Przestań... Dośc.. - błagał znajomy głos.
Facte który przy nim stał śmiał się szyderczo i uderzał maga lodu biczem. B-biczował go ? Graya ?!
Czarnowłosy również przywiązany sznumrami do kolumny , miał liczne czerwone ślady od tego przedmiotu z których kapała krew.
- STOP ! - krzyknał Natsu dłużej nie mogąc patrzec na te tortury. Gray podniósl glowę i spojrzał mu prosto w oczy.
- Natsu - wysapał.
Facet automatycznie odwórcił głowę i spojrzał na maga ognia którego oczy pałały gniewem i wsiekłością.
- Obudziłeś się .. Magu - zaśmiał się. - Masz taki sam znak jak ten tu. Sugeruje więc że jesteście z tej samej gildi. - podszedł do niego. - W takim razie co on tutaj robi ? He ? Nasłaliście go na nas jako szpiega a kiedy tajemniczo nie wrócił przyszliście po niego ?! Myślicie że nas tak łatwo pokonac ?! Jesteśmy mroczną gildią ! - krzyczał wymachując biczem.
- Za dużo gadasz gościu. Albo praca dodaje ci stresu - zażartował Natsu.
- Nie dowcipkuj sobie mały.. Słyszałem o was Fairy Tail. Najsilniejsza gildia w Fiore. Wróżki które się nigdy nie poddają , które chronią swoich przyjaciół i że macie bardzo silne więzi. Nieźle.. - cmoknął.
- Mówię za dużo gadasz. Połowa z tego to nie prawda. To nie jakiś tam szpeg. Po prostu członek gildii. Zaginął więc go szukaliśmy. Jego celem była Octavia. Poszliśmy więc tam i trafiliśmy tutaj. I zapewniam że jeszcze was pokonamy. Kiedyś lecz nie teraz. - powiedział Natsu specialnie nie wspominając o tym że ich prawdziwym celem oprócz Graya jest zniszczenie tej gildii. - Ale reszta to prawda. - dodał.
- Pff. Nie wierze w twoje słowa. Ciebie też kojazre .. Natsu.. Dragon Slayer. Masz podobno niesamowitą walę wali. Ciekawe.
- Dobra dobra możesz nie wierzyc ale to prawda ! A teraz nie pierdol mi tutaj tylko nas wypuśc. - szarpał się mag ognia.
- O nie nie nie.. Ten tu - wskazał palcem na czarnowłosego - Beszczelnie wkroczył na nasz teren. tak samo jak wy. Dlatego poniesiecie swoją karę. A i jeszcze jedno. Mamy waszą Tytanię. Jest bardzo silna jak na kobiete. Nieduzo jej zrobiliśmy jednak widac że nie da się jej złamac. - dodał i podszedł znowu do Graya zostawiając wśiekłego Natsu. Po chwili mag ognia zapalił swoje dłonie. Sama myśl że coś zrobili Erzie napawała go takim gniewem że już nad sobą nie panował. Sznury społonęły. Wystraszony mężczyzna nie zdążył zareagowac po natychmiast dostał solidnego ciosa.
- Jak śmiłeś ?! Ty dupku ?! Erze ?!! Dostanie ci się za to !! - krzyczał dając facetowi kilkanaście uderzeń na raz tak że pod koniec padła na podłogę krwawiąc.
Podszedł do Graya , uspokojony, i pomógł mu. Zachowywał się nader delikatnie. Mag lodu jęknął cicho kiedy podparty o ramię Natsu szedł w stronę wyjścia.
- Dzięki - wymamrotał.
- Sam byś nie dał rady - zażartował. Czarnowłosy spionurował go wzrokiem na co różowy się zaśmiał. Dawno nie widział jego twarzy.. Która go uspokajała. Uwielbiał się z nim droczyc. Widog jego wściekłej miny był śmieszny i zabawny.
Wyszli na średni korytarz. Pewne drzwi zostały wywarzone. Buchnął z nich kurz a ze środka wyfrunęli członkowie gildii.
- Jeszcze raz a wdeptam cię w ziemię ! - krzyknęła Tytania pałając złością. Natsu pisnał cicho. Kiedy popatrzyła w jego stronę uspokojiła się trochę.
- Natsu ! Gray ! Nic wam nie jest.
- Nie.. Gray trochę dostał. - wskazał brodą na maga lodu.
- Nic mi nie jest Erza. - wymamrotał dysząc.
- Gdyby była tu Wendy.. No ale nic ! Szybko ruszamy zanim zrobi się ich więcej - rozkazała i oboje prawie bienąc, bo Natsu taszczył Graya , wyszli na kolejne korytarze. Różowy nie mógł walczyc kiedy spotykali przeciwników. Wszystko robiła Erza. Echhh.. Trudno..
Dotarli do wyjścia kiedy drogę przeszkodził im .. Kurk ?
Tytania wśiekła na wszystko i wszystkich chciała go przeciąc swoim mieczem ale ptakowi nic się nie stało. Stał jak stał i gapił się na nich. Tak jak Gray przypuszczał po chwili zmienił się w tego dziwnego człowieka z głosem dzicka.
- Nie wyjciecie - wysyczał.
Parująca z niego fioletowa mgła utrudniała im widocznośc. Kiedy Erza próbowała atakowac natychmiast obrywała nie wiadomo czym. Padała na podłoge podnosząc się oczywiście. Trwało to kilka chwil.
- Ciężki przeciwnik. - powiedziała i zadała kolejny cios. Na nic.
Natsu napalony na walkę upuścił Graya i z całej siły przypierdolił gościowi z pasemkami.
Mag lodu osłabiony leżal na podłodze i słuchał odgłosów walki. Kiedy minęło kilkanaście minu magowie Fairy Tail byli zmęczeni i wycienczeni.
" Nie mogę tego tak zostawic" , myślał Gray. Wstał i z trudem wykonał Ice Maker który zamroził mgłe.
- Teraz ! - krzyknął na co Erza i Natsu dali solidne ciosy prawie krukowi. Padł i się nie podnosił.
- Nareszczie - wyspała Natsu. Odwrócił się w stronę Graya chcąc mu pomóc jednak ten odsunął się od niego.
- Sam sobie poradzę. - powiedział. Mag kiwnął głową. Mógł przypuszczac że Gray nie chciał byc zbyt blisko niego.
***
Kiedy magowie FT zniszczyli starą chatę i ruszli w stronę gildii. Misja była wykonana. Kiedy siedzieli w pociągu , Natsu miał chorobę lokomocyjnął i cały był zielony , mag lodu nawet na na niego nie spojrzał. Zatrzymali się kilka minut drogi od gildii.
Natsu zaczął szeptac coś Grayowi który naburmuszony i z niesmakiem kiwnał głową. Póżniej to samo powiedział Erzie.
- Niech będzie. Nie spójźnijcie się tylko - dodała i zniknęła.
***
Dwaj magowie siedzieli nad jeziorem patrząc się jak co po chwila któraś z ryb wyskakuje z wody. Księżyc odbijał się w jego tafli.
- Gray słuchaj .. Ja zrozumiałem że.. - chciał coś powiedziec.
- Ja już wiem.. Natsu nie tłumacz się .
- Ale ja chce !
- Po co ? Mamy wszystko już wyjaśnione co nie ?
- Nie ! Nie mamy ! Daj mi powiedziec !
- Niech będzie... Ale szybko nie chce mi się tu siedziec. - naburmuszył się.
- Słuchaj. Pamiętam tamten dzień. Ty przyszedłeś i powiedziałeś mi .. To.. I ja głupi źle to odparłem bo tak naprawdę czuje coś innego do ciebie. To nie był atki zamiar by cię zranic. Serio. Teraz kiedy widziałem co ci tam robią... Serce mi się krajało.. J-ja czuje coś do ciebie i to nie jest kłamstow. W tamtym dniu źle to zrozumiałem i ty też bo byłem nie wyspany ! Mój umysł źle to wsztstko ogarnął. Gray j-ja cię kocham - skończył swoją wypowiedź wypowiadając ostatnie słowa które Gray chciał tak bardzo usłyszec. Miał wytrzeszczone oczy. Patrzył się na Natsu i nie wiedział co zrobic.
- J-ja.. Że co ? Przez ten cały czas to nie była prawda ! Ja tu kurwa o śmierci myślałem ! A ty mnie kochałeś czułeś coś do mnie ! Nie łaska była do cholery powiedziec mi tego wcześniej ! - krzyknął zdenerwoany a Natsu.. Zaczał się śmiac ! Śmiał się trzymając isę za brzuch. Z pozy po turecku wylądował na trawie.
- Z czego się ryjesz ? He ? - mag lodu nie wiedział o co chodzi.
- Z-z c-ciebie... - nie mógł wypowiedziec słowa. Śmiał się i śmiał. Wśiekły Gray wstał i poszedł w innym kierunku.
- Czekaj ! - krzyknął za nim Natsu - Śmiałem się z ciebie fakt.. Ale to było za razem i zabawne i słodkie. - dodał i mocno i namiętnie pocałował Graya. Zszkonowany natychmiast odwzajemnił pocałunek. Pragnał tej chwili bardzije niż najlepszych lodów !
- Nie jesteś już obrażony ? - mruknął Natsu.
- Nie - uśmiechnął się Gray. - Wiesz nigdy nie myślełem że to się spełni. - zarumienił się.
- Ja też nie.. Ale teraz.. Jestem szczęśliwy.
- Ja też .- dodał i wziął Natsu za rekę. Poszli w tylko sobie znanym kierunku. A skoro Gray prowadził mogły byc to pobliskie krzaki. Ale któż to wie..
***
Następnego dnia kiedy Gray uradowany wkroczył do gildii i ogłosił że chodzi z Natsu , połowa ludzi zemdlała. Budząc się nie chciała w to uwierzyc. Ale kiedy zobaczyli dwóch wiecznie kłócącyhc isę magów, zrozumieli że to prawda. Wszystkie dziewczyny z gldii łącznie z Erza i Lucy zaczęła wypytwac o ich zwązek który zaczał się raptem wczoraj. Erza zagroziła solidną kara jesli nie będą im opowiadac o każdym seksie i wielku innych rzeczach. Wystraszeni myślami o karzee przytaknęli głowami. To naprawdę będą... Dłuuugieee opowiadania..
~~~
Tak tak to już koniec ! Ostatnia cześc ! Przypomniała sobie o niej godzinę temu o.O Ups !
Może dużo się w niej nie działo ale wszystko się wyjaśniło. Gray się nie zabił. Natsu jest szczesliwy tak jak wszyscy inni. Może kiedyś pojawi się jakiś bonus do tego One-Shota ? Któż to wie xD
Wybaczcie za blędy ( które poprawie jutro xD ) i za to że może nie był zachwycający.. Nie miała duuuużżej weny..
Ale mam nadzieję zę wam się spodobał ^^
Flap'S
poniedziałek, 18 listopada 2013
25...~~~...
GOMENE ~
Od razu mówię... że... Troszku zawaliłam T.T
One-Shot nie dokończony i był chyba z miesiąc temu tak samo jak Kako no Kage a ja daje nowe serie...
Także więc tutaj pojawia się plan... Chociaż go nie przypomina ^^
Ze względu na ( czasami ) małą ilośc czasu jak i weny postanowiłam że będe pisac w weekendy..
W sobotę pojawi się ostatnia częśc One-Shota i to jest pewne ^^ Chyba że znowu moje lenistwo da o sobie znac Q.Q Ale postaram się je zwalczyc xD
W niedziele wrzucę Kako no Kage , kolejny rozdział :3
W środku tygodnia wątpie by coś się pojawiło.. Chyba że w piątek lub jeśli wena mnie najdzie i coś napisze to może wrzucę.
Na razie aktualne opowiadania to :
Kako no Kage
Walka o Życie
One-Shot
Wiem że mam kilka innych opowiadań , ale przważnie są to "serie" których kontynuowac nie będe ponieważ wrzucam je tylko dlatego żeby było coś "nowego" lub po prsotu dlatego że miałąm wene i chciałm to wam pokazac ^^
Także .. To by było na tyle :3
Prawdopodobnie wrzucę coś już w sobotę a nuż zdaży się że w piątek bo w ten dzień mam najwięcej czasu xD
Flap'S
Od razu mówię... że... Troszku zawaliłam T.T
One-Shot nie dokończony i był chyba z miesiąc temu tak samo jak Kako no Kage a ja daje nowe serie...
Także więc tutaj pojawia się plan... Chociaż go nie przypomina ^^
Ze względu na ( czasami ) małą ilośc czasu jak i weny postanowiłam że będe pisac w weekendy..
W sobotę pojawi się ostatnia częśc One-Shota i to jest pewne ^^ Chyba że znowu moje lenistwo da o sobie znac Q.Q Ale postaram się je zwalczyc xD
W niedziele wrzucę Kako no Kage , kolejny rozdział :3
W środku tygodnia wątpie by coś się pojawiło.. Chyba że w piątek lub jeśli wena mnie najdzie i coś napisze to może wrzucę.
Na razie aktualne opowiadania to :
Kako no Kage
Walka o Życie
One-Shot
Wiem że mam kilka innych opowiadań , ale przważnie są to "serie" których kontynuowac nie będe ponieważ wrzucam je tylko dlatego żeby było coś "nowego" lub po prsotu dlatego że miałąm wene i chciałm to wam pokazac ^^
Także .. To by było na tyle :3
Prawdopodobnie wrzucę coś już w sobotę a nuż zdaży się że w piątek bo w ten dzień mam najwięcej czasu xD
Flap'S
poniedziałek, 11 listopada 2013
24. Walka o życie - Rozdział 2
Misaki powoli otwierała oczy. Wspomnienia z poprzedniego wieczora szybko wróciły.
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. W pomieszczeniu paliło się mgłe upiorne zielone światło.
- Fumi - wyszeptała rękami szukając przyjaciółki.
Cisza. Nic. Martwa cisza. Nie to niemożlliwe by... On ją...
- Mi-sa-ki , juz się obudziłaś ? - do środka wszedł on. Jego uśmiech był dziwny.
- Gdzie jest Fumi ?! Co jej zrobiłeś ?! - dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła krzyczec, z nikłą nadzieją że przyjaciółka ją usłyszy i zacznie nawoływac. Musiała wiedziec czy ją straciła.
Mężczyna podszedł powolnym krokiem do nastolatki i usiadł na krawędzi łóżka. Brązowowłosa nie wiedziała skąd, ale była przywiązana pasami do łóżka. Nie mogła się ruszyc. Bała się. Była przerażona. Mężczyzna wyciągnął do niej ręke i delikatnie pogładził jej policzek. Nastolatka zadrżała.
- Nie bój się. Twoja przyjaciółka żyje i nic jej nie jest. Spokojnie, Misaki-chan. - uśmiechnął się.
Dziewczyna była pewan że jest to psychopata-zboczeniec, ale... Postawa, jego dotyk i uśmiech nie były przerażające wręcz przeciwnie, działały na dziewcznę kojąco jak opatrunek. Strach szybko znikł. Ale Misaki wiedziała że to nie jest normalne. Czuc spokój przy tym człowieku. Przy osobie która je porwała i nie wiadomo gdzie więziła.
- Jak masz na imię ? - wyszeptała po chwili.
- Nie jestem pewien czy powinienem ci to mówic ale... Dante. Nazywam się Dante. - odpowiedział.
- Dante. Nie jesteś stąd ?
- Hm.. Masz rację. Jestem z Ameryki ale nic więcej ci nie powiem. - jego ręka wciąż gładziła policzek dziewczyny. To było dla niej nowe uczucie. Nigdy mężczyna w podobnym do niej wieku jej nie dotykał i nie robił tego tak delikatnie. Miał zielone oczy i szare włosy. Wyglądał prześlicznie.
Misaki stój. Nie bądź naiwną idiotką. Jak można zauroczyc się w porywaczu.
- Dlaczego nas porwałeś ?
Uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Masz byc moja. Moja i tylko moja. A pech chciał bym porwał jeszcze twoją przyjaciółke.- odpowiedział prawie złym głosem.
Misaki zatkało. Ona ma byc jego ? To .. To jakiś szaleniec ? Dziewczyna nie wiedziała czy to szczera miłośc czy złudna psychopatyczna obsesja.
-C-Co ?
- Dobrze słyszałaś. Należysz do mnie. Nigdy cię nie zostawie Misaki-chan. - dodał i przybliżył swoją głowę do dziewczyny. Nastolatka skamieniała. Jeszcze żaden chłopak nie był tak blisko niej.
- Tak bardzo chciałem cię dotknąc. Poczuc twoje włosy. Jesteśc przepiękna.- wypowiedział gardłowym głosem.
- Czemu w takim razie nas porwałeś ? Mogłeś umówic się ze mną czy coś .- Misaki powiedziała to tak jakby nie była sobą.
- Nie mogłem się z toba umówic. Nie przyjeła byś mnie. A tu możemy byc razem. Razem rozumiesz ? Nie uciekniesz odemnie bo zawsze będe przy tobie.
- Ale .. Nie ! Po co mnie wiążesz ?! I więzisz gdzie jest ciemno i upiornie ?! I gdzie jest Fumi ?! Muszę ją zobaczyc ! Wypuśc mnie Dante. Proszę ! - dziewczyna odsunęła się od mężczyzny i zaczeła się wierzgac po łóżku z całej siły próbując "zdjąc" z siebie zbędne pasy. Na próżno.
- Dante ! Wypuśc mnie do cholery ty szlaeńcu ! - krzyczała.
A chłopak... Stał. Odszedł od łóżka. I bez jakichkolwiek uczuc patrzył na Misaki. Dziewczyna w końcu zmęczona i z zapłakaną twarzą padła na łóżko. Jej ciało drżało.
- Wypuśc mnie błagam - szeptała.
- Nie - odpowiedział stanowczyn głosem Dante. -Jesteś moja i zawsze będziesz.
Po tych słowach podszedł do dziewczyny jeszcze raz ale tym razem zrobił to co chciał. Pocałował dziewczynę namiętnie i zaborczo. I nie przestawał. Misaki nie wiedziała co robic. Nie miała już sił by odrzucic silniejszego chłopaka. Ale pierwszy raz się całowała. I był to prawdziwy pełen namiętności pocałunek. Jednak pocałunek z szaleńcem. Dante oderwał się od dziewczyny i popatrzył prosto w jej zaczerwienione oczy.
- Nie rozumiesz ? Kocham cię. A ty jesteś moja. - pocałował ją w czoło i skierował się do wyjśca, pozostawiając dziewczynę w szoku z rumieńcami na twarzy.
***
- Gdzie jest Misaki ?! Wypuśc mnie ty popaprany szaleńcu. - krzyczała Fumi przywiązana jakimiś sznurami. Była uwięziona w ciemnym pokoju prawie bez świateł. Nie wiedziała gdzie są ściany. Nie była pewna jakiej wielkości jest pokój. A on tam stał i się śmiał.
- Popaprany szaleniec !! Psychopata !!- krzyczła dziewczyna ale on nie reagował na wyzwiska.
Nie wiedziec kiedy podszedł bliżej dziewczny i z rękami w kieszeniach blisko jej twarzy, powiedział:
- Jesteś tylko przeszkodą. Nawet nie wiem po co ja cię tu sprowadziłem. Będziesz cierpiec ból, męki , te chwilę wyryją gorące piętno w twojej głowie tak że zapamiętasz je do końca życia ! - jego oczy były okropne, pełne szaleństwa. Przerażały Fumi. Ale nie pozwoliła zawładnąc strachowi.
- Pierdol się ! - krzyknęła i splunęła mu w twarz.
Zaskoczony Dante odsunął się od niej i ręką starł ślinę.
- Ty suko..- wyszeptał i podszedł do stolika z... zabawkami.
- Jesteś pierdoloną przeszkodą ! - krzyknął i wbił jej nóż w ramię. Fumi krzykneła. Piekielny ból rozsadził jej ciało. Dante coraz mocniej "wciskał" nóż. Głębiej i głębiej.
- Będziesz cierpiec. Hahah ! Będziesz cierpiec męki bólu ! I na zawsze zapamiętasz moje imię. To ja Dante sprawiłem że tak cierpisz !! - krzyczał w istnym szaleństwie.
Po męczarniach wyjał nóż a z ranny trysneła krew. Fumi zajęczała. Ból był nie do zniesienia. Okropna fala gorąca przeszywała jej ciało. Z zapłakanymi oczami spojrzała gniewnie na Dantego, który usmiechał się jak psychopata a jego oczy były rozszerzone.
- To będzie przestrogą. I jest tylko początkiem. Lepiej przygotuj sie na więcej.- odpowiedział, rozwiązał szybko sznury i rzucił w dziewczynę apteczką. Wyszedł .
W pokoju nastała cisza. Fumi płakała co po chwila podciągając nosem. Zręcznie opatrzyła sobie ranę która bolała jak cholera. Teraz zauważyła że do łóżka przywieszone są pasy. Takie jakich szpital używa dla chorych ludzi. Fumi była przerażona. Dante na razie nie użył tych pasów, ale może to zrobic później. Dziewczyna strasznie się bała. Nawet nie chciała myslec o tym co spotka ją następnym razem. białowłosa zastanawiał się co ten drań zrobił Misaki. Czy też ją skrzywdził ? Torturował ? Bił ? Znęcał się ? Łzy zaczeły leciec curkiem.
- Dlaczego ? Dlaczego ? - szeptała Fumi ledwo powstrzymując przeźroczyste krople.
Rozdziałek troszku krótki ale jest ^^
Flap'S
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. W pomieszczeniu paliło się mgłe upiorne zielone światło.
- Fumi - wyszeptała rękami szukając przyjaciółki.
Cisza. Nic. Martwa cisza. Nie to niemożlliwe by... On ją...
- Mi-sa-ki , juz się obudziłaś ? - do środka wszedł on. Jego uśmiech był dziwny.
- Gdzie jest Fumi ?! Co jej zrobiłeś ?! - dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła krzyczec, z nikłą nadzieją że przyjaciółka ją usłyszy i zacznie nawoływac. Musiała wiedziec czy ją straciła.
Mężczyna podszedł powolnym krokiem do nastolatki i usiadł na krawędzi łóżka. Brązowowłosa nie wiedziała skąd, ale była przywiązana pasami do łóżka. Nie mogła się ruszyc. Bała się. Była przerażona. Mężczyzna wyciągnął do niej ręke i delikatnie pogładził jej policzek. Nastolatka zadrżała.
- Nie bój się. Twoja przyjaciółka żyje i nic jej nie jest. Spokojnie, Misaki-chan. - uśmiechnął się.
Dziewczyna była pewan że jest to psychopata-zboczeniec, ale... Postawa, jego dotyk i uśmiech nie były przerażające wręcz przeciwnie, działały na dziewcznę kojąco jak opatrunek. Strach szybko znikł. Ale Misaki wiedziała że to nie jest normalne. Czuc spokój przy tym człowieku. Przy osobie która je porwała i nie wiadomo gdzie więziła.
- Jak masz na imię ? - wyszeptała po chwili.
- Nie jestem pewien czy powinienem ci to mówic ale... Dante. Nazywam się Dante. - odpowiedział.
- Dante. Nie jesteś stąd ?
- Hm.. Masz rację. Jestem z Ameryki ale nic więcej ci nie powiem. - jego ręka wciąż gładziła policzek dziewczyny. To było dla niej nowe uczucie. Nigdy mężczyna w podobnym do niej wieku jej nie dotykał i nie robił tego tak delikatnie. Miał zielone oczy i szare włosy. Wyglądał prześlicznie.
Misaki stój. Nie bądź naiwną idiotką. Jak można zauroczyc się w porywaczu.
- Dlaczego nas porwałeś ?
Uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Masz byc moja. Moja i tylko moja. A pech chciał bym porwał jeszcze twoją przyjaciółke.- odpowiedział prawie złym głosem.
Misaki zatkało. Ona ma byc jego ? To .. To jakiś szaleniec ? Dziewczyna nie wiedziała czy to szczera miłośc czy złudna psychopatyczna obsesja.
-C-Co ?
- Dobrze słyszałaś. Należysz do mnie. Nigdy cię nie zostawie Misaki-chan. - dodał i przybliżył swoją głowę do dziewczyny. Nastolatka skamieniała. Jeszcze żaden chłopak nie był tak blisko niej.
- Tak bardzo chciałem cię dotknąc. Poczuc twoje włosy. Jesteśc przepiękna.- wypowiedział gardłowym głosem.
- Czemu w takim razie nas porwałeś ? Mogłeś umówic się ze mną czy coś .- Misaki powiedziała to tak jakby nie była sobą.
- Nie mogłem się z toba umówic. Nie przyjeła byś mnie. A tu możemy byc razem. Razem rozumiesz ? Nie uciekniesz odemnie bo zawsze będe przy tobie.
- Ale .. Nie ! Po co mnie wiążesz ?! I więzisz gdzie jest ciemno i upiornie ?! I gdzie jest Fumi ?! Muszę ją zobaczyc ! Wypuśc mnie Dante. Proszę ! - dziewczyna odsunęła się od mężczyzny i zaczeła się wierzgac po łóżku z całej siły próbując "zdjąc" z siebie zbędne pasy. Na próżno.
- Dante ! Wypuśc mnie do cholery ty szlaeńcu ! - krzyczała.
A chłopak... Stał. Odszedł od łóżka. I bez jakichkolwiek uczuc patrzył na Misaki. Dziewczyna w końcu zmęczona i z zapłakaną twarzą padła na łóżko. Jej ciało drżało.
- Wypuśc mnie błagam - szeptała.
- Nie - odpowiedział stanowczyn głosem Dante. -Jesteś moja i zawsze będziesz.
Po tych słowach podszedł do dziewczyny jeszcze raz ale tym razem zrobił to co chciał. Pocałował dziewczynę namiętnie i zaborczo. I nie przestawał. Misaki nie wiedziała co robic. Nie miała już sił by odrzucic silniejszego chłopaka. Ale pierwszy raz się całowała. I był to prawdziwy pełen namiętności pocałunek. Jednak pocałunek z szaleńcem. Dante oderwał się od dziewczyny i popatrzył prosto w jej zaczerwienione oczy.
- Nie rozumiesz ? Kocham cię. A ty jesteś moja. - pocałował ją w czoło i skierował się do wyjśca, pozostawiając dziewczynę w szoku z rumieńcami na twarzy.
***
- Gdzie jest Misaki ?! Wypuśc mnie ty popaprany szaleńcu. - krzyczała Fumi przywiązana jakimiś sznurami. Była uwięziona w ciemnym pokoju prawie bez świateł. Nie wiedziała gdzie są ściany. Nie była pewna jakiej wielkości jest pokój. A on tam stał i się śmiał.
- Popaprany szaleniec !! Psychopata !!- krzyczła dziewczyna ale on nie reagował na wyzwiska.
Nie wiedziec kiedy podszedł bliżej dziewczny i z rękami w kieszeniach blisko jej twarzy, powiedział:
- Jesteś tylko przeszkodą. Nawet nie wiem po co ja cię tu sprowadziłem. Będziesz cierpiec ból, męki , te chwilę wyryją gorące piętno w twojej głowie tak że zapamiętasz je do końca życia ! - jego oczy były okropne, pełne szaleństwa. Przerażały Fumi. Ale nie pozwoliła zawładnąc strachowi.
- Pierdol się ! - krzyknęła i splunęła mu w twarz.
Zaskoczony Dante odsunął się od niej i ręką starł ślinę.
- Ty suko..- wyszeptał i podszedł do stolika z... zabawkami.
- Jesteś pierdoloną przeszkodą ! - krzyknął i wbił jej nóż w ramię. Fumi krzykneła. Piekielny ból rozsadził jej ciało. Dante coraz mocniej "wciskał" nóż. Głębiej i głębiej.
- Będziesz cierpiec. Hahah ! Będziesz cierpiec męki bólu ! I na zawsze zapamiętasz moje imię. To ja Dante sprawiłem że tak cierpisz !! - krzyczał w istnym szaleństwie.
Po męczarniach wyjał nóż a z ranny trysneła krew. Fumi zajęczała. Ból był nie do zniesienia. Okropna fala gorąca przeszywała jej ciało. Z zapłakanymi oczami spojrzała gniewnie na Dantego, który usmiechał się jak psychopata a jego oczy były rozszerzone.
- To będzie przestrogą. I jest tylko początkiem. Lepiej przygotuj sie na więcej.- odpowiedział, rozwiązał szybko sznury i rzucił w dziewczynę apteczką. Wyszedł .
W pokoju nastała cisza. Fumi płakała co po chwila podciągając nosem. Zręcznie opatrzyła sobie ranę która bolała jak cholera. Teraz zauważyła że do łóżka przywieszone są pasy. Takie jakich szpital używa dla chorych ludzi. Fumi była przerażona. Dante na razie nie użył tych pasów, ale może to zrobic później. Dziewczyna strasznie się bała. Nawet nie chciała myslec o tym co spotka ją następnym razem. białowłosa zastanawiał się co ten drań zrobił Misaki. Czy też ją skrzywdził ? Torturował ? Bił ? Znęcał się ? Łzy zaczeły leciec curkiem.
- Dlaczego ? Dlaczego ? - szeptała Fumi ledwo powstrzymując przeźroczyste krople.
Rozdziałek troszku krótki ale jest ^^
Flap'S
23. Walka o życie - Rozdział 1
Brązowe włosy Misaki powiewały na wietrze. Jej głowa była zaprzątnięta myślami,które szczelnie kryła przed wszystkimi. Dzisiaj znowu widziała Akihiko jak całował się z dziewczyną. Misaki tak bardzo chciała byc na jej miejscu. Akihiko miał piękne , lśniące blond włosy i był najlepszym siatkarzem. A Misaki nie dość, że nienawidziła sportów, to jeszcze mimo większych starań nigdy nie została zauważona przez Akihiko.
"Dlaczego nie zasługuje na miłość?",myślała
"Przecież jestem zwykłym człowiekiem. Tak bardzo chce miec przy sobie drugą osobę, która mnie kocha. Tą drugą połówkę. Dlaczego przyzwyczaiłam się już , że nigdy nie zaznam tego niesamowitego uczucia, tej miłości ? Moje złudne nadzieje.. Już nie istnieją. Trudno.. Widać nie zasługuje na miłość.."
-Misaki ! - krzyknął ktoś z oddali. Brązowo włosa przerwała swoje rozmyślania. Przed nią , na korytarzu biegła uśmiechnięta Fumi. Jej przyjaciółka. Jedyna jaką miała. Jej jasne prawie białe włosy, odstawały na boki. Znowu nie zdążyła ich ułożyć na czas.
-Hej. - wydyszała.
-Hej. - odparła Misaki.
Obie ruszyły do klasy. Były w 1 klasie liceum. Mama Misaki mówiła że 1 liceum nie jest łatwa. I miała rację. Czasami mieli tyle zadań domowych, sprawdzianów i kartkówek, że dziewczyny nie miały czasu do siebie zadzwonić. Pierwszą lekcją miała byc fizyka. Misaki nienawidziła tego przedmiotu. I pech chciała że została wywołana do odpowiedzi.
-Misaki , podejdź do mnie. Sprawdzimy twoją wiedzę. - powiedziała pani Ayaka. Na pozór byłą miłą osobą, ale jeśli chodziło o naukę, surową.
- Dobrze w takim razie..Skoro każda planeta krąży po orbicie eliptycznej, Słońce znajduje się w.. ? - spytała.
Misaki dobrze znała odpowiedź ale.. To co zobaczyła w oknie "wyrzuciło jej wiedzę z mózgu".
Przy drzewie nieopodal ławeczki stał Akihiko, piękny jak zawsze. Ale nie sam. Teraz stał z inną dziewczyną. W ręku trzymał bukiet słoneczników. Ulubione kwiaty Misaki. I teraz miał zamiar dac je szczęśliwej dziewczynie. Kiedy już to zrobił, a zrobił elegancko, podszedł do niej bliżej, spojrzał prosto w oczy i... Zaczął się z nią namiętnie, naprawdę namiętnie całować.
Misaki stała jak wryta.Serce bolało, mózg pozbył się potrzebnej wiedzy.
- Ej Misaki ! No dalej odpowiadaj, to nie takie trudne. - wyrwała ją z zamysłu pani Ayaka.
- Y-yyy.. Ja.. Y-yyy , ponieważ... Nie wiem proszę pani. - wydukała.
Nauczyciela zdziwiła się na początku, ale od razu zadała kolejne pytanie :
- W takim razie .. Co zakreśla linia łącząca Słońce z planetą w równych odstępach czasu?
- Tego też nie wiem proszę pani.
- Eh to ostatnie pytanie.. Co to jest pole grawitacyjne ?
- Również tego nie wiem.
- Oj oj Misaki, nie tego się po tobie spodziewałam. - dodała i wpisała do dziennika pałę. Nie pierwszą w życiu Misaki, ale.. Ona również zawiodła się na sobie. Akihiko... Przez to imię bolało ją serce.
***
8 godzin później.
Misaki i Fumi szły chodnikiem do domu. Brązowo włosa była smutna i przygnębiona, a Fumi za wszelką ceną próbowała z niej wyciągnąć jak najwięcej.
-Ej powiesz mi w końcu dlaczego nic nie wiedziałaś ? Chwaliłaś mi się wczoraj że masz tak wykute że jeśli cię spyta dostaniesz piątkę ?
Misaki pokręciła głową.
- Nie chce teraz o tym gadac.
- Eh... Czyżby to przez Akihiko ? - spytała nagle przyjaciółka.
"Serce Misaki zabolało."
- Akihiko ? Nie no coś ty , na pewno nie przez niego.
- Widac że kłamiesz. Mnie nie oszukasz. Widziałam też jak tam stał, idealnie na przeciwko twojego wzroku.- dodała i przytuliła brązowowłosą.
- Nie martw się. Akihiko nie jest tego wart. Nie możesz po nim płakac. To tylko pusty , spocony chłopak grający w siatę. Wszystko będzie dobrze. - uśmiechnęła się Fumi.
" Nie.. Nic już nie będzie dobrze ", pomyślała Misaki.
- Hmm... Mam pomysł ! - krzyknęła białowłosa. - Jutro jest sobota, więc może przyjdziesz do mnie , będziemy razem spac ! - szczerzyła białe zęby.
- Och Fumi nie wiem czy to jest dobry pomysł. Nie mam ochoty.
- Ej no weź. Rozerwiemy się, posłuchamy muzyki , będziemy hejcic kogoś w necie, pogadamy, poplotkujemy. Będzie fajnie !
Misaki zastanawiała się chwilę. Z drugiej strony pomysł przyjaciółki nie był taki zły. Rozerwie się , zapomni o Akihiko..
- No.. No dobrze. Niech ci będzie. - uśmiechnęła się lekko na co Fumi zaczęła piszczec z radości.
- Zadzwoń teraz do swojej mamy i powiedz że zostajesz na noc u mnie. Dalej ! Ruszamy w stronę mojego domu ! - powiedziała radośnie, a Misaki ledwo zdołała powciskać cyferki numery mamy. Białowłosa bardzo szybko szła.
A kiedy dostała "zgodę" dwie przyjaciółki pobiegły chodnikiem.
***
-Mamo mogę zostać dzisiaj na noc u Fumi ?
- U Fumi ? Hm.. No dobrze.. Ale uważajcie na siebie. Aha i nie pijcie alkoholu. I za długo nie puszczajcie tej muzyki i..
- Oj dobrze mamo będziemy grzeczne, prawda Fumi ?
- Tak , tak proszę pani.
- Dobrze. Możesz.
- Dzięki mamo. Pa.
- Pa.
Ręka "ubrana" w ciemną rękawiczkę odłożyła telefon. Niezawodny sposób. Podsłuchanie rozmowy.
Czarno ubrana osoba zaczęła się śmiać. Dobrze wiedziała gdzie ta Fumi mieszka. I dobrze wiedziała że dzisiaj nie będzie jej rodziców. I one będą same. Zupełnie same.
***
- Hahahaha !! - po całym domu rozlegał się co pochwila śmiech.
- Jaki idiota !
- Hahah ! Totalnie, bęcwał !
Znowu śmeich. Obie nastolatki po krótkim hejtowaniu ludzi w necie były pełne radości.
- Czekaj czekaj. Kliknij tego ! - krzyknęła Misaki.
- Dobra.. Napisze mu : " Jesteś debilem , masz pryszcze na ryjku i kiedy krzyczysz bębenki pękają"
- Łe tam słabe. Nie umiesz pisać.
- A co ty umiesz ?
- Nie .
I znowu śmiech.. Ale tym razem ten śmiech został przerwany. Misaki usłyszała skrzypienie drzwi. Fumi przyciszyła muzykę.
- Eee twoi rodzice przyjechali ? - spytała brązowo włosa.
- Nie , no coś ty. Powiedzieli by mi o tym.
- To .. To kto teraz wszedł do środka ? - Misaki przełknęła głośno ślinę.
- Nie wie..
Drzwi się otwarły. Do środka wszedł ubrany na czarno mężczyzna. Dziewczyny zaczęły piszczec z przerażenia ale kiedy mężczyzna wyciągnął pistolet i pomachał głową, ucichły.
- Hehe, śliczniutkie jesteście. - powiedział o dziwo nie ochrypniętym głosem. Czyli nie był stary.
- Wynoś się stąd zboczeńcu - odwarzyła się powiedzieć Misaki.
- Dobrze, wyniosę się ale.. Wtedy kiedy dostanę to czego chcę. - dodał i po chwili Misaki zobaczyła jak Fumi dostaje w głowę, a kiedy brązowo włosa chciała interweniowac.. Ogarnęła ją ciemność.
^^ Ohayo ;3 Pierwszy rozdziałek Gry o Życie. xD Tak sobie myślę że chyba tytuł zmienię..
No ale nic, myślę że wam się podobał. :3
Kolejne już niedługo :D
Flap'S
"Dlaczego nie zasługuje na miłość?",myślała
"Przecież jestem zwykłym człowiekiem. Tak bardzo chce miec przy sobie drugą osobę, która mnie kocha. Tą drugą połówkę. Dlaczego przyzwyczaiłam się już , że nigdy nie zaznam tego niesamowitego uczucia, tej miłości ? Moje złudne nadzieje.. Już nie istnieją. Trudno.. Widać nie zasługuje na miłość.."
-Misaki ! - krzyknął ktoś z oddali. Brązowo włosa przerwała swoje rozmyślania. Przed nią , na korytarzu biegła uśmiechnięta Fumi. Jej przyjaciółka. Jedyna jaką miała. Jej jasne prawie białe włosy, odstawały na boki. Znowu nie zdążyła ich ułożyć na czas.
-Hej. - wydyszała.
-Hej. - odparła Misaki.
Obie ruszyły do klasy. Były w 1 klasie liceum. Mama Misaki mówiła że 1 liceum nie jest łatwa. I miała rację. Czasami mieli tyle zadań domowych, sprawdzianów i kartkówek, że dziewczyny nie miały czasu do siebie zadzwonić. Pierwszą lekcją miała byc fizyka. Misaki nienawidziła tego przedmiotu. I pech chciała że została wywołana do odpowiedzi.
-Misaki , podejdź do mnie. Sprawdzimy twoją wiedzę. - powiedziała pani Ayaka. Na pozór byłą miłą osobą, ale jeśli chodziło o naukę, surową.
- Dobrze w takim razie..Skoro każda planeta krąży po orbicie eliptycznej, Słońce znajduje się w.. ? - spytała.
Misaki dobrze znała odpowiedź ale.. To co zobaczyła w oknie "wyrzuciło jej wiedzę z mózgu".
Przy drzewie nieopodal ławeczki stał Akihiko, piękny jak zawsze. Ale nie sam. Teraz stał z inną dziewczyną. W ręku trzymał bukiet słoneczników. Ulubione kwiaty Misaki. I teraz miał zamiar dac je szczęśliwej dziewczynie. Kiedy już to zrobił, a zrobił elegancko, podszedł do niej bliżej, spojrzał prosto w oczy i... Zaczął się z nią namiętnie, naprawdę namiętnie całować.
Misaki stała jak wryta.Serce bolało, mózg pozbył się potrzebnej wiedzy.
- Ej Misaki ! No dalej odpowiadaj, to nie takie trudne. - wyrwała ją z zamysłu pani Ayaka.
- Y-yyy.. Ja.. Y-yyy , ponieważ... Nie wiem proszę pani. - wydukała.
Nauczyciela zdziwiła się na początku, ale od razu zadała kolejne pytanie :
- W takim razie .. Co zakreśla linia łącząca Słońce z planetą w równych odstępach czasu?
- Tego też nie wiem proszę pani.
- Eh to ostatnie pytanie.. Co to jest pole grawitacyjne ?
- Również tego nie wiem.
- Oj oj Misaki, nie tego się po tobie spodziewałam. - dodała i wpisała do dziennika pałę. Nie pierwszą w życiu Misaki, ale.. Ona również zawiodła się na sobie. Akihiko... Przez to imię bolało ją serce.
***
8 godzin później.
Misaki i Fumi szły chodnikiem do domu. Brązowo włosa była smutna i przygnębiona, a Fumi za wszelką ceną próbowała z niej wyciągnąć jak najwięcej.
-Ej powiesz mi w końcu dlaczego nic nie wiedziałaś ? Chwaliłaś mi się wczoraj że masz tak wykute że jeśli cię spyta dostaniesz piątkę ?
Misaki pokręciła głową.
- Nie chce teraz o tym gadac.
- Eh... Czyżby to przez Akihiko ? - spytała nagle przyjaciółka.
"Serce Misaki zabolało."
- Akihiko ? Nie no coś ty , na pewno nie przez niego.
- Widac że kłamiesz. Mnie nie oszukasz. Widziałam też jak tam stał, idealnie na przeciwko twojego wzroku.- dodała i przytuliła brązowowłosą.
- Nie martw się. Akihiko nie jest tego wart. Nie możesz po nim płakac. To tylko pusty , spocony chłopak grający w siatę. Wszystko będzie dobrze. - uśmiechnęła się Fumi.
" Nie.. Nic już nie będzie dobrze ", pomyślała Misaki.
- Hmm... Mam pomysł ! - krzyknęła białowłosa. - Jutro jest sobota, więc może przyjdziesz do mnie , będziemy razem spac ! - szczerzyła białe zęby.
- Och Fumi nie wiem czy to jest dobry pomysł. Nie mam ochoty.
- Ej no weź. Rozerwiemy się, posłuchamy muzyki , będziemy hejcic kogoś w necie, pogadamy, poplotkujemy. Będzie fajnie !
Misaki zastanawiała się chwilę. Z drugiej strony pomysł przyjaciółki nie był taki zły. Rozerwie się , zapomni o Akihiko..
- No.. No dobrze. Niech ci będzie. - uśmiechnęła się lekko na co Fumi zaczęła piszczec z radości.
- Zadzwoń teraz do swojej mamy i powiedz że zostajesz na noc u mnie. Dalej ! Ruszamy w stronę mojego domu ! - powiedziała radośnie, a Misaki ledwo zdołała powciskać cyferki numery mamy. Białowłosa bardzo szybko szła.
A kiedy dostała "zgodę" dwie przyjaciółki pobiegły chodnikiem.
***
-Mamo mogę zostać dzisiaj na noc u Fumi ?
- U Fumi ? Hm.. No dobrze.. Ale uważajcie na siebie. Aha i nie pijcie alkoholu. I za długo nie puszczajcie tej muzyki i..
- Oj dobrze mamo będziemy grzeczne, prawda Fumi ?
- Tak , tak proszę pani.
- Dobrze. Możesz.
- Dzięki mamo. Pa.
- Pa.
Ręka "ubrana" w ciemną rękawiczkę odłożyła telefon. Niezawodny sposób. Podsłuchanie rozmowy.
Czarno ubrana osoba zaczęła się śmiać. Dobrze wiedziała gdzie ta Fumi mieszka. I dobrze wiedziała że dzisiaj nie będzie jej rodziców. I one będą same. Zupełnie same.
***
- Hahahaha !! - po całym domu rozlegał się co pochwila śmiech.
- Jaki idiota !
- Hahah ! Totalnie, bęcwał !
Znowu śmeich. Obie nastolatki po krótkim hejtowaniu ludzi w necie były pełne radości.
- Czekaj czekaj. Kliknij tego ! - krzyknęła Misaki.
- Dobra.. Napisze mu : " Jesteś debilem , masz pryszcze na ryjku i kiedy krzyczysz bębenki pękają"
- Łe tam słabe. Nie umiesz pisać.
- A co ty umiesz ?
- Nie .
I znowu śmiech.. Ale tym razem ten śmiech został przerwany. Misaki usłyszała skrzypienie drzwi. Fumi przyciszyła muzykę.
- Eee twoi rodzice przyjechali ? - spytała brązowo włosa.
- Nie , no coś ty. Powiedzieli by mi o tym.
- To .. To kto teraz wszedł do środka ? - Misaki przełknęła głośno ślinę.
- Nie wie..
Drzwi się otwarły. Do środka wszedł ubrany na czarno mężczyzna. Dziewczyny zaczęły piszczec z przerażenia ale kiedy mężczyzna wyciągnął pistolet i pomachał głową, ucichły.
- Hehe, śliczniutkie jesteście. - powiedział o dziwo nie ochrypniętym głosem. Czyli nie był stary.
- Wynoś się stąd zboczeńcu - odwarzyła się powiedzieć Misaki.
- Dobrze, wyniosę się ale.. Wtedy kiedy dostanę to czego chcę. - dodał i po chwili Misaki zobaczyła jak Fumi dostaje w głowę, a kiedy brązowo włosa chciała interweniowac.. Ogarnęła ją ciemność.
^^ Ohayo ;3 Pierwszy rozdziałek Gry o Życie. xD Tak sobie myślę że chyba tytuł zmienię..
No ale nic, myślę że wam się podobał. :3
Kolejne już niedługo :D
Flap'S
środa, 6 listopada 2013
22. Walka o życie - Prolog
Prolog
Misaki miała normalne życie. Nastolatka, dobrze się uczy, ma przyjaciół.
Jednak los musiał byc okrutny. Wkręcona została w przerażającą walkę : Na śmierć i życie.
Czarne audi zaparkowało cicho tuż za rogiem. Ze szkoły zaczęła wychodzić młodzież. Młodsze dzieci zaczęły biegac i krzyczeć, starsi śmiać się i narzekac na nauczycieli. Jednak osoba w aucie nie zwracała na nich uwagi. Jej oczy "trzymały" się wciąż na tej samej osobie. A raczej na dwie. Przyciemnione szyby nie pokazywały jej twarzy. Ciemność w środku samochodu zakrywała ją całkowicie. Po chwili zapatrzona twarz, ożyła. Usta rozszerzyły się w chytrym ale i dziwnym uśmiechu. Oczy błyszczały.
- Znalazłem.
Zaczyna się nowa seria ^^ Nie wiem czy będzie długa , ale przy najmniej jest inna :3
xD Niedługo pojawi się 1 rozdział ^-^
Flap'S
Misaki miała normalne życie. Nastolatka, dobrze się uczy, ma przyjaciół.
Jednak los musiał byc okrutny. Wkręcona została w przerażającą walkę : Na śmierć i życie.
Czarne audi zaparkowało cicho tuż za rogiem. Ze szkoły zaczęła wychodzić młodzież. Młodsze dzieci zaczęły biegac i krzyczeć, starsi śmiać się i narzekac na nauczycieli. Jednak osoba w aucie nie zwracała na nich uwagi. Jej oczy "trzymały" się wciąż na tej samej osobie. A raczej na dwie. Przyciemnione szyby nie pokazywały jej twarzy. Ciemność w środku samochodu zakrywała ją całkowicie. Po chwili zapatrzona twarz, ożyła. Usta rozszerzyły się w chytrym ale i dziwnym uśmiechu. Oczy błyszczały.
- Znalazłem.
Zaczyna się nowa seria ^^ Nie wiem czy będzie długa , ale przy najmniej jest inna :3
xD Niedługo pojawi się 1 rozdział ^-^
Flap'S
wtorek, 5 listopada 2013
21. Śmierć i Życie.
Na początku była śmierć. Bolesna, ciemna, wieczna.
Ale narodziło się życie. Dobre, jasne, nieskończone.
Śmierć była zła że powstało życie. Chciała się go pozbyć.
I tak narodziła się wojna.
Pomiędzy życiem i śmiercią.
A później powstali ludzie.
Dzięki życiu mogli śmiać się, chodzić, czuć, kochać.
Dzięki śmierci nie czuli bólu, tęsknoty, cierpienia.
I to od nich zależało którą "drogą" pójdą.
Jednak obie z nich były dobre.
I obie z nich nieśmiertelne, na wieki pozostały na świecie.
Flap'S
Ale narodziło się życie. Dobre, jasne, nieskończone.
Śmierć była zła że powstało życie. Chciała się go pozbyć.
I tak narodziła się wojna.
Pomiędzy życiem i śmiercią.
A później powstali ludzie.
Dzięki życiu mogli śmiać się, chodzić, czuć, kochać.
Dzięki śmierci nie czuli bólu, tęsknoty, cierpienia.
I to od nich zależało którą "drogą" pójdą.
Jednak obie z nich były dobre.
I obie z nich nieśmiertelne, na wieki pozostały na świecie.
Flap'S
poniedziałek, 4 listopada 2013
20. One-Shot ( GrayxLoki )
Gray siedział w pobliskim barze. Nudy. Właśnie to go tutaj sprowadziło. Erza wyjechała gdzieś z Jellalem , Happy poszedł z Carlą na ryby, Natsu spał, Lucy pojechała na jakąs wycieczke z Levy, Gajeel wypełniał tajną misję a Wendy poszła na spacer z Caną. W gildii nie było nic do roboty, żadnych ciekawych i dobrze płatnych misji, może dlatego że ostatnio wtrącili do więzienia większośc bandytów, morderców i członków mrocznych gild ? Eh, co tu dużo gadac, magowi lodu zostały truskawkowy rożek i resztka drinka. Westchnął głośno kiedy nagle usłyszał znajomych głos.
- Siemka wszystkim ! Dawno cię nie widziałem Bob, jak tam miewa się twoja matka Aoki , tak tak kasę oddam ci jutro Mike.
Tak to był Loki. Szedł pewny siebie, śmiejąc się do wszystkich. Taki uroczy z rozczochranymi włosami. No cóż, Gray musiał przyznac że kochał się w nim od miesiąca. Długiego miesiąca, w którym próbował zarywac do swojego kumpla, ten jednak szybko go spławiał lub gasił jego zapał. Jednak czarnowłosy się nie poddawał.
"W końcu mi się uda " - mówił sam so siebie, w myślach.
Loki podszedł do niego. Obdarzył go pięknym i błyskotliwym uśmiechem.
- Siemka , Gray . Jak leci ? -usiadł koło niego.
- Siema. Pff... Jak widac słabo. - odparł i dokończył rożka. był wyjątkowo dobry.
- Ej wiesz że wczoraj przespałem się z niezłą laską. Los obdarzył jawieloma zaletami - zaśmiał się a Gray wiedział o co chodzi.
No tak, Loki wolał kobiety a nie jego. Miał już chyba numery wszystkich lasek w mieście.
- Może byś poszedł że mną ? -spytał nagle.
- Nie nie nie nie, nie mam ochoty nie interesują mnie takie rzeczy - zprzeczył.
- No cóż, widac masz inne sprawy do załatwienia. Hahaha ! Oooo ? Już ta godzina ? Jestem umówiony, okey spadam nara - dodał i znikł tak szybko jak się pojawił.
i to by było na tyle z rozmowy Greya z jego wymarzonym kochankiem.
***
Gray wlukł się do domu. Miał w nim byc już 15 minut temu, w końcu mieszkał bardzo blisko tego baru. Jednak nie. Jego nogą nie chciało się maszerowac szybciej więc wlukł się już prawie 20 minut. Kiedy wreszcie doszedł do domu i przekręcał kluczyk w zamku, usłyszał tupot nóg.
- Gray ! Gray !- wołała ktoś a po chwili było już wiadomo kto. Kurwa LOKI !
- No nareszczie - wydyszał łapiąc się za brzuch. - Słuchaj stary, mam prośbę. Bo widzisz ta laską mnie wikiwała. Poszła sobie mówiąc że jestem za brzydki potem napadł mnie jakiś bandyta i zabrał mi klucz od domu i teraz nie mam gdzie spac ! - żalił się chłopak. - Proszę mogę u ciebie przenocowac ? Nie zrobię bałaganu. Proszę - błagał. Gray był w szoku. Mam spac ze świadomością , że obok niego śpi jego marzenie i on nie może się nawet do niego przytulic ? To było straszne, ale... Nie zostawi go w potrzebie.
- Niech ci będzie, ale jak narobisz syfu to dostaniesz - powiedział stanowczo i wszedł pewny siebie do środka.
- Dzięki ! O wielki panie - Loki był uradowany. Nagle poczuł się jak u siebie w mieszkaniu. Wparował do kuchni , otworzył lodówkę i zaczął coś pichcic. Gray machnął tylko ręką. Może chciał mu się odwdzięczyc za nocleg ? Mag lodu skierował się do łazienki. Nie do końca ciepła woda, koiła jego zmęczone ciało i biegające myśli. Odświeżony wyszedł i poczuł zapach czegoś dobrego. W kuchni Loki zrobił kolacje. A było nią : Kaczka w sosie jakimś tam, sałatce , z czegoś tam i czerwonego wina.
- Wow, Loki ty to zrobiłeś ? -spytał mag lodu zdziwiony.
Przyjaciel pokiwał zadowolony głową i powiedział :
- Nu ba ! Musiałem ci się jakoś odwdzięczyc. Kasy nie mam a umiem dobrze gotowac więc, proszę kolacja gotowa - wyszczerzył żeby w uśmiechu. Gray usiadł. Był bardzo głodny.
Zjedli z Lokim przepyszną kolacje. Gray nie wiedział że miał takie dobre wino. Spominali sobie stare czasy, śmiali się z durnych kawałów, plotkowali. Gray był zadowolony. To tak jakby była to randka. Był lekko zarumieniony do wina, a Loki śmiał się i śmiał. Dziwne. Gray czuł jakby napalał się na niego. Przez jego śmiech, przez jego przygotowaną kolacje i przez całą jego sobę ! Otrząsnał się. To się nigdy nie spełni. Możesz sobie marzyc ale nie przy nim , skarcił siebie w myślach.
- No cóż , to ja posprzątam - powiedział i zaczął zbierac talerze.
- Dzięki. Dobra była ta kolacja - dodał. Chciał powiedziec coś miłego, ale czuł że mu to nie wyszło.
- Spoko, drobnsotka. - odrzekł Loki i zaczał zmywac brudne naczynia.
***
Gray czuł się nieswojo. Był w swoim mieszkaniu, fakt no ale kurde obok niego siedział Loki w BOKSERKACH, bo było mu gorąco ? Jak było mu goroąco , w mieszkaniu maga loda ? Gray oglądał dalej telewizje aż w końcu nie wytrzymał. Musiał iśc spac, albo zaraz wywali Lokiego na zbity pysk. Poczuł ochotę pocałowania go ! Był już blisko sypialni kiedy coś złapało go od tyłu.
- Dokąd się wybierasz ? - spytał Loki zmysłowym głosem.
-H-hej co ty robisz ? - był w szoku. Loki go dotykał.
- Hehe, Jak to co misiaczku. Przytulam się - powiedział zmysłowym głosem. Gray przełknął śline. Mieli tu sterczec całą noc ? Ok , może Loki miał jakąs deprechę i musiał się przytulac ale Gray nie chciał się poświęcac. Usłyszał nagle.... Mruczenie ? Tak, to Loki mruczał, przytulony do jego pleców wydawał ze swojego gradła dziwne dzwięki, jakby był kotem, chociaż jako Gwiezdny Duch Lew, był z rodzinny kotów, ale mniejsza z tym.
- Gray-chan ? - odezwał się cicho. - Jesteś taki uroczy. - I wtym momencie przygryzł lekko jego ucho, przy czym Gray się zarumienił. Loki i takie pieszczoty ?
- Co ty robisz cepie ! - Gray był wkurzony.
- Oj nie przesadzaj, misiu pysiu. Chyba że nie chcesz gry wstępnej. Możemy iśc od razu do łóżka.
- C-co ?! Do łóżka , ocipiałaeś - Gray wogóle nie rozumiał swojego przyjaciela. O co mu chodziło ?
Nagle Loki zszedł niżej. Zatrzymał się przy rozporku . W mieszkaniu była cisza. Dało się słyszec ciche rozpinanie zamka. Tak, zamka. Od spodni. Greya. mag lodu oparł ręce od ściane. Chciał tego. Już od dawna, ale.... Czyli Loki nie robi czasem tego dla zabawy ? Co jeśli według niego to tylko jednorazowy numerek. Ale on go tak pociągał jeszcze w tcyh swoich rozczochranych włosach. Gray był cały zarumieniony, kiedy Loki chwycił w ręce jego męskośc. Ale i speszony, no bo w końcu napalił się na niego, robił to od dłuższego czasu. Loki pewnie pomyśli że jest łatwy i słaby. Chociaż byli przyjaciółmi od dawna , mag lodu czuł żę chce by jego i Lokiego łączyło coś więcej niż przyjaźń. Zastanawił się czy Loki o tym wie. Gray spiął się kiedy jego marzenie zaczeło sprawnie przesuwac swoją ręke na jego męskości. Loki mruczał Gray był napalony. Co będzie dalej ? W końcu doszedł. Jęnął cicho kiedy biała plama opryskała trochę ścianę.
- No to teraz możemy iśc do łóżka - powiedział Loki i za nim Gray zdążył zaprotestowac, znaleźli się w jego sypialni, gdzie mag lodu wylądował na plechach a jego marzenie na nim. Loki zbliżył się blisko. Bardzo blisko.
- Myślisz że nie wiem ? - zapytał na co Gray dopowiedział mu niezrozumiałym spojrzeniem.
- O tym że masz o mnie mokre sny i że się we mnie kochasz ? Nawet nie wiesz jak łatwo to zauważyc - zaśmiał się cicho. Gray wytrzeszczył oczy. ON TO WIEDZIAŁ ? Ale jak ? Nie to niemożliwe. Jego marzenie ze spędzeniem nocy z Lokim zaczynało się powoli spełniac.
- Wszystko można wyczytac z twojego zachowania i wyrazu twarzy. Słodki jesteś Gray-chan - dodał prawie szeptem i nagle pocałował go. Najpierw lekko i delikatnie , później trochę szybciej i zabroczo. Pocałunek zamienił się w namiętną walkę na języki, no cóż, którą Gray przegrał. Loki popatrzył mu w oczy.
- Coś jest chyba nie tak. Hmm? Nie pasuje ci coś, może jesteś prawiczkiem - spytał chłopak, a Gray nie wiedziec czemu zaczął mu się żalic. Zbyt długo ukrywał te uczucia. Musiał to komuś powiedziec.
- No bo ja , nie wiem czy ty to robisz dla zabawy. Bo tyle razy robiłeś szybkie numerki z kobietam i je zostawiałęs, a ja tak nie chcę. Chcę należec do ciebie, byc jedynym w Twoim sercu, chce żebyś mnie kochał a nie wykorzystywał do seksu ! - Gray był wstrząśnięty tak samo jak Loki.
- J-ja... Co? Głuptasie, nigdy bym cię nie porzucił. Misiu pysiu. Kocham cię bardzo i to od dawna, i jesteś jedynym w moim sercu. Nigdy cię nie zostawię. Złamał bym sobie serce. - dodał i po tych słowach Gray poczuł że jego marzenie się spełniło. Loki go kochał chciał z nim byc. Mag lodu zarumieniony wzruszony i szczęśliwy, przytulił się mocno do swego kochanka.
- Loki, Ja, jestem tak bardzo szczęśliwy. Kocham cię - czarnowłosy prawie się popłakał. Dziwił się sam na swój stan. On żadko płakał. Ale przy Lokim nawet się nie wstydził.
- Hej, Gray-chan nie płacz. - powiedział Loki odepchnął lekko chłopaka, ściągnąc z niego spodnie i zacząc całowac go po szyi. Gray jęknął cicho , cały rozpalony. Loki bardzo doświadczony w tych sprawach zaczął sam się rozbierac , aż w końcu obaj byli cali nadzy. Loki od razu przeszedł do rzeczy.
- Gotowy Gray-chan ? - spytał.
Gray pokiwał głową. Bał się ale chciał tego. Loki powoli wszedł w swojego kochanka. Gray jęknął. Poczuł jak coś rozsadza go od środka. Kiedy otworzył lekko przymrużone oczy zobaczył piękną twarz Lokiego i od razu poczuł się lepiej. Powolnymi ruchami chłopak wchodził w maga lodu, lecz po chwili ...
- No dalej, Rusz się ! - Gray chciał więcej, szybszej akcji. Loki na początku zdziwiony póżniej z uśmiechem na twarzy wypełnił prośbę czarnowłośego. Zaczął się w nim poruszac szybszymi i sprawniejszymi ruchami. Gray jęczał , rumienił się, był zadowolony. Czuł Lokiego w sobie, tym bardziej go to podniecałao. Zaczeli się całowac, Loki wchodził w Graya coraz bardziej i coraz szybciej, całował go namiętnie.
- Gray zaraz dojdę - wysapał.
- Ja też - odrzekł Gray.
W pokoju słychac było jęki, odbijanie się dwóch ciał .
- L-Loki ! - krzyknął mag lodu i spuścił się na swój i Lokiego brzuch. Po kilku szybszych ruchach jego kochanek zrobił to samo. Gray poczuł w całym sobie lepką maź i był z tego zadowolony. Dyszał ciężko.
- Kocham cię Loki - powiedział i pocałował go jeszcze raz.
- Ja ciebie też - wysapał brązowowłosy odwajemniając pocałunek. Siedzieli tam obja wtuleni w siebie, Gray miał przewieszone ręce prze szyję Lokiego , siedząc na nim. Obaj byli spełnieni, zadowolni i zakochani w sobie.
***
Nazajutrz
-Loki-chan ! Gdzie moje lody ? - spytał mag lodu.
- Gray ! Mogę ci zrobic - Odpowiedział Loki , i ujrzał zarumienioną twarz swojego kochanka. Chytry uśmieszek widniał na jego twarzy.
- L-loki ty zboku ! - Gray był speszony .
- Misiaczku, serio ci to nie odpowiada ? A może ty mi je zrobisz ? Hm ?- Loki walił prosto z mostu, co tym bardziej zapeszyło jego kochanka. Po ostatniej spędzonej razem nocy, Loki był pewny siebie i zaborczy. Gray zarumieniony w końcu znalazł swoje śniadanie. Usiadł koło kochanka na kanapie. Nadął policzki.
- Jesteś zboczony - powiedział ze pełną buzią. Zauważył uśmieszek na twarzy kochanka.
- Wiem misiu pysiu i za to mnie kochasz - dodał i szybkim ruchem odłożył lody i łyżeczkę po czym pocałował namiętnie swojego kochanka. W mieszkaniu czuc było rozkwitającą miłośc.
Cóż rozdział musiałm dodac jeszcze raz bo coś się zbagowało Q.Q Tak więc błędów nie chciaął mi się poprawiac ( to nie jest poprawiony tekst xD ) wiem jestem leniem ^-^ Ale myślę że to przebolejecie i że się wam spodoba :3
Flap'S
- Siemka wszystkim ! Dawno cię nie widziałem Bob, jak tam miewa się twoja matka Aoki , tak tak kasę oddam ci jutro Mike.
Tak to był Loki. Szedł pewny siebie, śmiejąc się do wszystkich. Taki uroczy z rozczochranymi włosami. No cóż, Gray musiał przyznac że kochał się w nim od miesiąca. Długiego miesiąca, w którym próbował zarywac do swojego kumpla, ten jednak szybko go spławiał lub gasił jego zapał. Jednak czarnowłosy się nie poddawał.
"W końcu mi się uda " - mówił sam so siebie, w myślach.
Loki podszedł do niego. Obdarzył go pięknym i błyskotliwym uśmiechem.
- Siemka , Gray . Jak leci ? -usiadł koło niego.
- Siema. Pff... Jak widac słabo. - odparł i dokończył rożka. był wyjątkowo dobry.
- Ej wiesz że wczoraj przespałem się z niezłą laską. Los obdarzył jawieloma zaletami - zaśmiał się a Gray wiedział o co chodzi.
No tak, Loki wolał kobiety a nie jego. Miał już chyba numery wszystkich lasek w mieście.
- Może byś poszedł że mną ? -spytał nagle.
- Nie nie nie nie, nie mam ochoty nie interesują mnie takie rzeczy - zprzeczył.
- No cóż, widac masz inne sprawy do załatwienia. Hahaha ! Oooo ? Już ta godzina ? Jestem umówiony, okey spadam nara - dodał i znikł tak szybko jak się pojawił.
i to by było na tyle z rozmowy Greya z jego wymarzonym kochankiem.
***
Gray wlukł się do domu. Miał w nim byc już 15 minut temu, w końcu mieszkał bardzo blisko tego baru. Jednak nie. Jego nogą nie chciało się maszerowac szybciej więc wlukł się już prawie 20 minut. Kiedy wreszcie doszedł do domu i przekręcał kluczyk w zamku, usłyszał tupot nóg.
- Gray ! Gray !- wołała ktoś a po chwili było już wiadomo kto. Kurwa LOKI !
- No nareszczie - wydyszał łapiąc się za brzuch. - Słuchaj stary, mam prośbę. Bo widzisz ta laską mnie wikiwała. Poszła sobie mówiąc że jestem za brzydki potem napadł mnie jakiś bandyta i zabrał mi klucz od domu i teraz nie mam gdzie spac ! - żalił się chłopak. - Proszę mogę u ciebie przenocowac ? Nie zrobię bałaganu. Proszę - błagał. Gray był w szoku. Mam spac ze świadomością , że obok niego śpi jego marzenie i on nie może się nawet do niego przytulic ? To było straszne, ale... Nie zostawi go w potrzebie.
- Niech ci będzie, ale jak narobisz syfu to dostaniesz - powiedział stanowczo i wszedł pewny siebie do środka.
- Dzięki ! O wielki panie - Loki był uradowany. Nagle poczuł się jak u siebie w mieszkaniu. Wparował do kuchni , otworzył lodówkę i zaczął coś pichcic. Gray machnął tylko ręką. Może chciał mu się odwdzięczyc za nocleg ? Mag lodu skierował się do łazienki. Nie do końca ciepła woda, koiła jego zmęczone ciało i biegające myśli. Odświeżony wyszedł i poczuł zapach czegoś dobrego. W kuchni Loki zrobił kolacje. A było nią : Kaczka w sosie jakimś tam, sałatce , z czegoś tam i czerwonego wina.
- Wow, Loki ty to zrobiłeś ? -spytał mag lodu zdziwiony.
Przyjaciel pokiwał zadowolony głową i powiedział :
- Nu ba ! Musiałem ci się jakoś odwdzięczyc. Kasy nie mam a umiem dobrze gotowac więc, proszę kolacja gotowa - wyszczerzył żeby w uśmiechu. Gray usiadł. Był bardzo głodny.
Zjedli z Lokim przepyszną kolacje. Gray nie wiedział że miał takie dobre wino. Spominali sobie stare czasy, śmiali się z durnych kawałów, plotkowali. Gray był zadowolony. To tak jakby była to randka. Był lekko zarumieniony do wina, a Loki śmiał się i śmiał. Dziwne. Gray czuł jakby napalał się na niego. Przez jego śmiech, przez jego przygotowaną kolacje i przez całą jego sobę ! Otrząsnał się. To się nigdy nie spełni. Możesz sobie marzyc ale nie przy nim , skarcił siebie w myślach.
- No cóż , to ja posprzątam - powiedział i zaczął zbierac talerze.
- Dzięki. Dobra była ta kolacja - dodał. Chciał powiedziec coś miłego, ale czuł że mu to nie wyszło.
- Spoko, drobnsotka. - odrzekł Loki i zaczał zmywac brudne naczynia.
***
Gray czuł się nieswojo. Był w swoim mieszkaniu, fakt no ale kurde obok niego siedział Loki w BOKSERKACH, bo było mu gorąco ? Jak było mu goroąco , w mieszkaniu maga loda ? Gray oglądał dalej telewizje aż w końcu nie wytrzymał. Musiał iśc spac, albo zaraz wywali Lokiego na zbity pysk. Poczuł ochotę pocałowania go ! Był już blisko sypialni kiedy coś złapało go od tyłu.
- Dokąd się wybierasz ? - spytał Loki zmysłowym głosem.
-H-hej co ty robisz ? - był w szoku. Loki go dotykał.
- Hehe, Jak to co misiaczku. Przytulam się - powiedział zmysłowym głosem. Gray przełknął śline. Mieli tu sterczec całą noc ? Ok , może Loki miał jakąs deprechę i musiał się przytulac ale Gray nie chciał się poświęcac. Usłyszał nagle.... Mruczenie ? Tak, to Loki mruczał, przytulony do jego pleców wydawał ze swojego gradła dziwne dzwięki, jakby był kotem, chociaż jako Gwiezdny Duch Lew, był z rodzinny kotów, ale mniejsza z tym.
- Gray-chan ? - odezwał się cicho. - Jesteś taki uroczy. - I wtym momencie przygryzł lekko jego ucho, przy czym Gray się zarumienił. Loki i takie pieszczoty ?
- Co ty robisz cepie ! - Gray był wkurzony.
- Oj nie przesadzaj, misiu pysiu. Chyba że nie chcesz gry wstępnej. Możemy iśc od razu do łóżka.
- C-co ?! Do łóżka , ocipiałaeś - Gray wogóle nie rozumiał swojego przyjaciela. O co mu chodziło ?
Nagle Loki zszedł niżej. Zatrzymał się przy rozporku . W mieszkaniu była cisza. Dało się słyszec ciche rozpinanie zamka. Tak, zamka. Od spodni. Greya. mag lodu oparł ręce od ściane. Chciał tego. Już od dawna, ale.... Czyli Loki nie robi czasem tego dla zabawy ? Co jeśli według niego to tylko jednorazowy numerek. Ale on go tak pociągał jeszcze w tcyh swoich rozczochranych włosach. Gray był cały zarumieniony, kiedy Loki chwycił w ręce jego męskośc. Ale i speszony, no bo w końcu napalił się na niego, robił to od dłuższego czasu. Loki pewnie pomyśli że jest łatwy i słaby. Chociaż byli przyjaciółmi od dawna , mag lodu czuł żę chce by jego i Lokiego łączyło coś więcej niż przyjaźń. Zastanawił się czy Loki o tym wie. Gray spiął się kiedy jego marzenie zaczeło sprawnie przesuwac swoją ręke na jego męskości. Loki mruczał Gray był napalony. Co będzie dalej ? W końcu doszedł. Jęnął cicho kiedy biała plama opryskała trochę ścianę.
- No to teraz możemy iśc do łóżka - powiedział Loki i za nim Gray zdążył zaprotestowac, znaleźli się w jego sypialni, gdzie mag lodu wylądował na plechach a jego marzenie na nim. Loki zbliżył się blisko. Bardzo blisko.
- Myślisz że nie wiem ? - zapytał na co Gray dopowiedział mu niezrozumiałym spojrzeniem.
- O tym że masz o mnie mokre sny i że się we mnie kochasz ? Nawet nie wiesz jak łatwo to zauważyc - zaśmiał się cicho. Gray wytrzeszczył oczy. ON TO WIEDZIAŁ ? Ale jak ? Nie to niemożliwe. Jego marzenie ze spędzeniem nocy z Lokim zaczynało się powoli spełniac.
- Wszystko można wyczytac z twojego zachowania i wyrazu twarzy. Słodki jesteś Gray-chan - dodał prawie szeptem i nagle pocałował go. Najpierw lekko i delikatnie , później trochę szybciej i zabroczo. Pocałunek zamienił się w namiętną walkę na języki, no cóż, którą Gray przegrał. Loki popatrzył mu w oczy.
- Coś jest chyba nie tak. Hmm? Nie pasuje ci coś, może jesteś prawiczkiem - spytał chłopak, a Gray nie wiedziec czemu zaczął mu się żalic. Zbyt długo ukrywał te uczucia. Musiał to komuś powiedziec.
- No bo ja , nie wiem czy ty to robisz dla zabawy. Bo tyle razy robiłeś szybkie numerki z kobietam i je zostawiałęs, a ja tak nie chcę. Chcę należec do ciebie, byc jedynym w Twoim sercu, chce żebyś mnie kochał a nie wykorzystywał do seksu ! - Gray był wstrząśnięty tak samo jak Loki.
- J-ja... Co? Głuptasie, nigdy bym cię nie porzucił. Misiu pysiu. Kocham cię bardzo i to od dawna, i jesteś jedynym w moim sercu. Nigdy cię nie zostawię. Złamał bym sobie serce. - dodał i po tych słowach Gray poczuł że jego marzenie się spełniło. Loki go kochał chciał z nim byc. Mag lodu zarumieniony wzruszony i szczęśliwy, przytulił się mocno do swego kochanka.
- Loki, Ja, jestem tak bardzo szczęśliwy. Kocham cię - czarnowłosy prawie się popłakał. Dziwił się sam na swój stan. On żadko płakał. Ale przy Lokim nawet się nie wstydził.
- Hej, Gray-chan nie płacz. - powiedział Loki odepchnął lekko chłopaka, ściągnąc z niego spodnie i zacząc całowac go po szyi. Gray jęknął cicho , cały rozpalony. Loki bardzo doświadczony w tych sprawach zaczął sam się rozbierac , aż w końcu obaj byli cali nadzy. Loki od razu przeszedł do rzeczy.
- Gotowy Gray-chan ? - spytał.
Gray pokiwał głową. Bał się ale chciał tego. Loki powoli wszedł w swojego kochanka. Gray jęknął. Poczuł jak coś rozsadza go od środka. Kiedy otworzył lekko przymrużone oczy zobaczył piękną twarz Lokiego i od razu poczuł się lepiej. Powolnymi ruchami chłopak wchodził w maga lodu, lecz po chwili ...
- No dalej, Rusz się ! - Gray chciał więcej, szybszej akcji. Loki na początku zdziwiony póżniej z uśmiechem na twarzy wypełnił prośbę czarnowłośego. Zaczął się w nim poruszac szybszymi i sprawniejszymi ruchami. Gray jęczał , rumienił się, był zadowolony. Czuł Lokiego w sobie, tym bardziej go to podniecałao. Zaczeli się całowac, Loki wchodził w Graya coraz bardziej i coraz szybciej, całował go namiętnie.
- Gray zaraz dojdę - wysapał.
- Ja też - odrzekł Gray.
W pokoju słychac było jęki, odbijanie się dwóch ciał .
- L-Loki ! - krzyknął mag lodu i spuścił się na swój i Lokiego brzuch. Po kilku szybszych ruchach jego kochanek zrobił to samo. Gray poczuł w całym sobie lepką maź i był z tego zadowolony. Dyszał ciężko.
- Kocham cię Loki - powiedział i pocałował go jeszcze raz.
- Ja ciebie też - wysapał brązowowłosy odwajemniając pocałunek. Siedzieli tam obja wtuleni w siebie, Gray miał przewieszone ręce prze szyję Lokiego , siedząc na nim. Obaj byli spełnieni, zadowolni i zakochani w sobie.
***
Nazajutrz
-Loki-chan ! Gdzie moje lody ? - spytał mag lodu.
- Gray ! Mogę ci zrobic - Odpowiedział Loki , i ujrzał zarumienioną twarz swojego kochanka. Chytry uśmieszek widniał na jego twarzy.
- L-loki ty zboku ! - Gray był speszony .
- Misiaczku, serio ci to nie odpowiada ? A może ty mi je zrobisz ? Hm ?- Loki walił prosto z mostu, co tym bardziej zapeszyło jego kochanka. Po ostatniej spędzonej razem nocy, Loki był pewny siebie i zaborczy. Gray zarumieniony w końcu znalazł swoje śniadanie. Usiadł koło kochanka na kanapie. Nadął policzki.
- Jesteś zboczony - powiedział ze pełną buzią. Zauważył uśmieszek na twarzy kochanka.
- Wiem misiu pysiu i za to mnie kochasz - dodał i szybkim ruchem odłożył lody i łyżeczkę po czym pocałował namiętnie swojego kochanka. W mieszkaniu czuc było rozkwitającą miłośc.
Cóż rozdział musiałm dodac jeszcze raz bo coś się zbagowało Q.Q Tak więc błędów nie chciaął mi się poprawiac ( to nie jest poprawiony tekst xD ) wiem jestem leniem ^-^ Ale myślę że to przebolejecie i że się wam spodoba :3
Flap'S
niedziela, 20 października 2013
19. Kako no kage - Rozdział 3
GrayxNatsu
Magowie Fairy Tail rozdzielili się. Gray poszedł pod drzewo pod którym przesiadywała Emiko, Erza poszła do jej pokoju, a Natsu , Lucy i Happy nie wiedząc za bardzo co mają robic , buszowali po domu.
Gray wyszedł na ogródek. Zielony kolor uderzył go od razu. Miejsce do po prostu emanowało blaskiem, było piękne. Równo przystrzyżony żywopłot, odgradzał ogród od reszty świata, biały płot stał równo, milcząc. Kilkanaście krzewów obsiadło owocami tak samo jak drzewa. Po prawej stronie znajdowała się sosnowa ławka z kompletem krzeseł i stolika. W kącie stało to drzewo. Z wyglądu przypominało dąb, było duże, jednak jego gałęzie zwisały i nachylały się ku ziemi. Gray ty głupku przecież to wierzba. Mag lodu pacnął się otwartą ręką w czoło. Nie znał się na drzewach jednak proste gatunki znał. Niedaleko wierzby znajdował się niewielki stawek. Pływały w nim żółte kaczuszki i kilka innych ptaków. Gray podszedł bliżej wierzby i nachylił się by wejśc pod jej gałęzie i liście. W "środku" widac było jak Słońce przenika przez "osłonę" drzewa co dodawało jej magicznego efektu. Od razu co rzuciło się czarnowłosemu w oczy była dziupla, na wyskości jego klatki piersiowej. Mag upewnił się czy nie ma tam wiewiórki jednak znalazł ... Pamiętnik ? "Chyba należał do Emiko"- pomyślał chłopak i bez wachania go otworzył. Na pierwszej stronie było napisane :
"Pamiętnik Emiko Sangashi"
Gray przekartkowywał go aż wreszcie znalazł kilka wpisów z ostatniego tygodnia:
10.05.
"Znalazłam medalion. Wygląda na stary. Mój pies Harry zaczął kopaci nagle zauwazyłam go. Jest srebny z wzorkami na przedzie. Śliczny. I do tego się otwiera! W środku jest miejsce na zdjęcia. Zdaje mi się że kiedyś tam były. Tylko ktoś je wyrzucił. Ale, kto ?"
11.05.
"W naszej bibliotece znalazłam kilka starych ksiąg. Mają dziwne okładki, jednak rodzice nie chcą mi powiedziec do czego służą. Nie pozwalają mi ich dotykac. Ale to że czytam to nic złego prawda ? Wzięłam kilka do swojego pokoju. Wiele z nich to stare kroniki drzewa genalogiczne naszej rodziny. Ale... Coś mi w tym nie pasuje. Na zdjęciach i w kronikach jest ktoś kogo nie znam."
12.05.
"Nic już nie jest takie same, Pamiętniku. Odkryłam prawdę której nie powinnam znac. Mama i tata nic nie wiedzą. I dobrze ,nie powiem im. Nigdy."
13.05.
" Muszę uciekac. Ta prawda mnie przytłacza. Ciągle kłamie rodzicom w żywe oczy. Nie mogę już tak dłużej. Nie wiem co mam robic. Ale... Oni mnie okłamaywali. Przez całe moje życie. To zdjęcie, tego kogoś , oni znają tego kogoś. Pokłóciłąm się z nimi. Nie chcą mi powiedziec prawdy, musiałam spróbowac ją z nich wyciągnąc. Czuje, że jest związana ze mną. Niech cą mi o tym kimś powiedziec. Dlaczego ? "
14.05.
" Już postanowiłam. Spakowałam się. Uciekne jutro z rana. Nie w nocy, zbyt się boję. W księgach jest napisane o jakimś magu który pomaga wszystkim tym którzy do niego przyjdą. Wiem jak wygląda. Odnajde go i on pomoże mi rozwiązac tą zagadke"
Hmmmm... Czyli to prawda z tą tajemnicą. Ciekawe kto był na tym zdjęciu. Muszę iśc do Erzy ona jest w pokoju Emiko. Napewno znajdę tam te księgi.
Erza, weszła do pokoju dziewczynki. Spodziewała się że będzie różowy, jednak zastała tam tylko fiołkowe i miętowe ściany. Białe meble idealnie wpasowywały się w styl pokoju. Na szafkach leżały misie, zabawki , książki. Średniej wielkości okno rozświetlało pokoju, według magini nie potrzebował światła, no może tylko w nocy. Na nocnym stoliku stała lampka z wzorem różowych kotków. Erza przeszukała wszystkie szafki, w żadnej nie znalazła starych ksiąg. Tylko ubrania i jakieś duperele. Kiedy magini "macała" jedną z szafek pod spodem wyczuła jakąs wypukłośc. Czyżby było tam coś ukryte ? Nie wiadmomo jak Erza nacisnęła coś. Dało się usłyszec cichutkie "kilk" i ze spodu wysunęła się mała szafka, jednak idealnej głębokości. Zmieściło by się tam kilka książek. I Erza się nie myliła. Ostrożnie , wyciągnęła przedmioty i położyła je na białym biurku. Zaczęła je przeglądac. Dwie z nich były kronikami , a jedna albumem ze zdjęciami i drzewem genealogicznym. W kronikach tak jak się spodziewała znalazła wiadomości o najdalszych korzeniach państwa Sangashi. Po kilkunastu minutach natrafiła na coś ciekawego. Zaraz nad imieniem Emiko , widniało imię ..... Oczy Erzy rozszerzyły się automatycznie. "Nie, to niemożliwe".
Gray wracał włąsnie z ogródku, kiedy ujrzał Natsu I Happyego pożerających ogromne ilości jedzenia. " Eh tradycja , pomyślał " Jego przyajciele, bez względu na sytuacje musieli opierdolic komuś lodówke.
- Ooo wlucsilesc - powiedział z pełną gębą mag ognia.
- Taaa...
- Snalaslesc cos csiefafeko ? - Natsu zaczynał byc irytujący.
- Tak, pamiętnik tej dziewczynki. Yyy gdzie jest Lucy ?
- Nie fiem. Ostafnio witzialem ju , f bipliotcece - odparł nadal napychając sobie do gęby żarcie.
- Eh Natsu przestań się objadac - usłyszeli nagle głos swojej przyjaciółki, która szła obładowana po sam nos , książkami. Gray od razu jej pomógł.
- Po co ci to ? - spytał
- No cóż. Kiedy rozmawiałam z państwem Sangashi, temat zszedł na książki. Powiedzieli że mogę obejrzec ich biblioteke i że pozwalają mi wziąc tyle książek ile chce. Naprawdę mają tam tyle niesamowitych opowieści, niektórych nie ma nawet w sklepach ! Wiedzieliście o tym ? - blondynka była podekstytowana.
- Nie - odpowiedzieli na raz wszyscy trzej.
- Nie interesują nas książki - dodał Happy, najwyraźniej najeedzony gdyż klepał się po brzuchu.
- Ej no wiecie co, cąły mój entuzjazm opadł. Ale wy jesteście - Lucy była niezadowolona. Machnęła tylko na nich ręką , wzięła książki i poszła. Gray zobaczył błysk w jej oku. Widocznie dzisiaj miała dobry dzień , humor szybko jej wracał.
- Idę poczytac - powiedziała i zniknęła. W tym samym momencie ze schodów zbiegła Erza. Miała zdziwioną minę, wręcz była w szoku. Zaraz, Tytania w szoku ? Zawołała :
- Ej ! Zobaczcie co znalazłam !
Witajcie ! ^.^ Powracamy z " Kako no kage ", dawno nie dodawałam z tego rozdziału więc, proszę. Jakoś nie chce mi się teraz pisac, nawet nie wiem czy dobrze wyszedł ten rozdział , Czyżbym była leniem ? Q.Q No ale nic, myślę że się wam podobało. Przepraszam za błędy i że troszkę nudny, ale nie miałam za bardzo weny xD
Flap'S
Magowie Fairy Tail rozdzielili się. Gray poszedł pod drzewo pod którym przesiadywała Emiko, Erza poszła do jej pokoju, a Natsu , Lucy i Happy nie wiedząc za bardzo co mają robic , buszowali po domu.
Gray wyszedł na ogródek. Zielony kolor uderzył go od razu. Miejsce do po prostu emanowało blaskiem, było piękne. Równo przystrzyżony żywopłot, odgradzał ogród od reszty świata, biały płot stał równo, milcząc. Kilkanaście krzewów obsiadło owocami tak samo jak drzewa. Po prawej stronie znajdowała się sosnowa ławka z kompletem krzeseł i stolika. W kącie stało to drzewo. Z wyglądu przypominało dąb, było duże, jednak jego gałęzie zwisały i nachylały się ku ziemi. Gray ty głupku przecież to wierzba. Mag lodu pacnął się otwartą ręką w czoło. Nie znał się na drzewach jednak proste gatunki znał. Niedaleko wierzby znajdował się niewielki stawek. Pływały w nim żółte kaczuszki i kilka innych ptaków. Gray podszedł bliżej wierzby i nachylił się by wejśc pod jej gałęzie i liście. W "środku" widac było jak Słońce przenika przez "osłonę" drzewa co dodawało jej magicznego efektu. Od razu co rzuciło się czarnowłosemu w oczy była dziupla, na wyskości jego klatki piersiowej. Mag upewnił się czy nie ma tam wiewiórki jednak znalazł ... Pamiętnik ? "Chyba należał do Emiko"- pomyślał chłopak i bez wachania go otworzył. Na pierwszej stronie było napisane :
"Pamiętnik Emiko Sangashi"
Gray przekartkowywał go aż wreszcie znalazł kilka wpisów z ostatniego tygodnia:
10.05.
"Znalazłam medalion. Wygląda na stary. Mój pies Harry zaczął kopaci nagle zauwazyłam go. Jest srebny z wzorkami na przedzie. Śliczny. I do tego się otwiera! W środku jest miejsce na zdjęcia. Zdaje mi się że kiedyś tam były. Tylko ktoś je wyrzucił. Ale, kto ?"
11.05.
"W naszej bibliotece znalazłam kilka starych ksiąg. Mają dziwne okładki, jednak rodzice nie chcą mi powiedziec do czego służą. Nie pozwalają mi ich dotykac. Ale to że czytam to nic złego prawda ? Wzięłam kilka do swojego pokoju. Wiele z nich to stare kroniki drzewa genalogiczne naszej rodziny. Ale... Coś mi w tym nie pasuje. Na zdjęciach i w kronikach jest ktoś kogo nie znam."
12.05.
"Nic już nie jest takie same, Pamiętniku. Odkryłam prawdę której nie powinnam znac. Mama i tata nic nie wiedzą. I dobrze ,nie powiem im. Nigdy."
13.05.
" Muszę uciekac. Ta prawda mnie przytłacza. Ciągle kłamie rodzicom w żywe oczy. Nie mogę już tak dłużej. Nie wiem co mam robic. Ale... Oni mnie okłamaywali. Przez całe moje życie. To zdjęcie, tego kogoś , oni znają tego kogoś. Pokłóciłąm się z nimi. Nie chcą mi powiedziec prawdy, musiałam spróbowac ją z nich wyciągnąc. Czuje, że jest związana ze mną. Niech cą mi o tym kimś powiedziec. Dlaczego ? "
14.05.
" Już postanowiłam. Spakowałam się. Uciekne jutro z rana. Nie w nocy, zbyt się boję. W księgach jest napisane o jakimś magu który pomaga wszystkim tym którzy do niego przyjdą. Wiem jak wygląda. Odnajde go i on pomoże mi rozwiązac tą zagadke"
Hmmmm... Czyli to prawda z tą tajemnicą. Ciekawe kto był na tym zdjęciu. Muszę iśc do Erzy ona jest w pokoju Emiko. Napewno znajdę tam te księgi.
Erza, weszła do pokoju dziewczynki. Spodziewała się że będzie różowy, jednak zastała tam tylko fiołkowe i miętowe ściany. Białe meble idealnie wpasowywały się w styl pokoju. Na szafkach leżały misie, zabawki , książki. Średniej wielkości okno rozświetlało pokoju, według magini nie potrzebował światła, no może tylko w nocy. Na nocnym stoliku stała lampka z wzorem różowych kotków. Erza przeszukała wszystkie szafki, w żadnej nie znalazła starych ksiąg. Tylko ubrania i jakieś duperele. Kiedy magini "macała" jedną z szafek pod spodem wyczuła jakąs wypukłośc. Czyżby było tam coś ukryte ? Nie wiadmomo jak Erza nacisnęła coś. Dało się usłyszec cichutkie "kilk" i ze spodu wysunęła się mała szafka, jednak idealnej głębokości. Zmieściło by się tam kilka książek. I Erza się nie myliła. Ostrożnie , wyciągnęła przedmioty i położyła je na białym biurku. Zaczęła je przeglądac. Dwie z nich były kronikami , a jedna albumem ze zdjęciami i drzewem genealogicznym. W kronikach tak jak się spodziewała znalazła wiadomości o najdalszych korzeniach państwa Sangashi. Po kilkunastu minutach natrafiła na coś ciekawego. Zaraz nad imieniem Emiko , widniało imię ..... Oczy Erzy rozszerzyły się automatycznie. "Nie, to niemożliwe".
Gray wracał włąsnie z ogródku, kiedy ujrzał Natsu I Happyego pożerających ogromne ilości jedzenia. " Eh tradycja , pomyślał " Jego przyajciele, bez względu na sytuacje musieli opierdolic komuś lodówke.
- Ooo wlucsilesc - powiedział z pełną gębą mag ognia.
- Taaa...
- Snalaslesc cos csiefafeko ? - Natsu zaczynał byc irytujący.
- Tak, pamiętnik tej dziewczynki. Yyy gdzie jest Lucy ?
- Nie fiem. Ostafnio witzialem ju , f bipliotcece - odparł nadal napychając sobie do gęby żarcie.
- Eh Natsu przestań się objadac - usłyszeli nagle głos swojej przyjaciółki, która szła obładowana po sam nos , książkami. Gray od razu jej pomógł.
- Po co ci to ? - spytał
- No cóż. Kiedy rozmawiałam z państwem Sangashi, temat zszedł na książki. Powiedzieli że mogę obejrzec ich biblioteke i że pozwalają mi wziąc tyle książek ile chce. Naprawdę mają tam tyle niesamowitych opowieści, niektórych nie ma nawet w sklepach ! Wiedzieliście o tym ? - blondynka była podekstytowana.
- Nie - odpowiedzieli na raz wszyscy trzej.
- Nie interesują nas książki - dodał Happy, najwyraźniej najeedzony gdyż klepał się po brzuchu.
- Ej no wiecie co, cąły mój entuzjazm opadł. Ale wy jesteście - Lucy była niezadowolona. Machnęła tylko na nich ręką , wzięła książki i poszła. Gray zobaczył błysk w jej oku. Widocznie dzisiaj miała dobry dzień , humor szybko jej wracał.
- Idę poczytac - powiedziała i zniknęła. W tym samym momencie ze schodów zbiegła Erza. Miała zdziwioną minę, wręcz była w szoku. Zaraz, Tytania w szoku ? Zawołała :
- Ej ! Zobaczcie co znalazłam !
Witajcie ! ^.^ Powracamy z " Kako no kage ", dawno nie dodawałam z tego rozdziału więc, proszę. Jakoś nie chce mi się teraz pisac, nawet nie wiem czy dobrze wyszedł ten rozdział , Czyżbym była leniem ? Q.Q No ale nic, myślę że się wam podobało. Przepraszam za błędy i że troszkę nudny, ale nie miałam za bardzo weny xD
Flap'S
sobota, 12 października 2013
18.One-Shot ( GrayxNatsu ) cz 3 - "Miłośc jest jak Słońce"
Po co żyjesz na tym świecie, jeżeli nic z tego świata ci nie pasuje?
Boję się śmierci, ale brakuje mi woli życia. Moje życie to ciągłe cierpienie
Ból, ból tylko to jest w mojej głowie i ten drań Natsu
Czemu moje serce czuje
Nie może pozbawic się czucia ?
Ja cierpie, jestem pozbawiony energii
Fakt że boję się śmierci , dodaje mi wiary w to
Że jeśli umrę, będę szczęśliwy
Masz to czego chciałeś Gray. Cierpisz przez jednego człowieka. I jaką wartośc ma twoje życie ? Zupełnie go nie rozumiesz , śmierc jest jedynym ale nie koniecznym , rozwiązaniem. Chcesz umrzec tylko przez jednego maga ? , pytał sam siebie Gray. Siedział na drewnianym wielkim parapecie i patrzył na zachodzące słońce które oświetlało jego zmęczoną , zapłakaną twarz. Ześwirował już tak, że gadał sam do siebie. Jednak pozbawił siebie przyjaciół, i tylko rozmawianie z samym sobą , mu pozostało. -Tak- odparł Gray, mówiąc do swojego wymyślonego w głowie, głosu. -Chce umrzec tylko przez jednego maga. Bo tym magiem jest Natsu. Nadal go kocham. Nie pozostaje mi nic innego jak umrzec, bo chce pozbyc się tego cierpienia i bólu. Dla mnie życie nie ma żadnej wartości jeśli nie ma w nim miłości.
One-Shot GrayxNatsu cz 3
Pociąg zatrzymał się na stacji. Wysiadła z niego dwójka magów. Erza i Natsu , którego twarz była zielona. Magini uważne rozglądała się dookoła. Żadnych podejrzanych sytuacji.
-Natsu!
-T-tak ?
-Idziemy ! Ruszaj się. Nie mamy czasu.-dodała magini i poszła przed siebie. Różowowłosy dogonił ją z wielkim trudem. Ledwo udało mu się powstrzymac od pouszczenia pawia.
Wielka brązowa tablica nosiła napis : "Witajcie w Ichigo ! ".
-No. Natsu teraz musimy odnaleźc gildię Octavii. Popytajmy przechodniów może coś wiedzą.
Natsu pokiwał głową. Zaczepił pierwszą lepszą kobietę.
-Przepraszam. Wie pani może gdzie znajduje się gildia Octavii ? -spytał na co kobieta otwarła oczy z przerażenia.
-J-ja nic nie wiem. Z-zostaw mnie ja nic nie zrobiłam - prawie krzyczała.
Natsu zrozumiał o co chodzi.
-Nie. Nie jestem nikim złym, jestem magiem który ma przemówic do rozsądku tej gildii. Chciałem się spytac czy pani coś wie , nie miałem złych my...-nie dokończył bo spanikowana kobieta pobiegła pędem do pociągu który po chwili ruszył. Natsu był załamany. Jeśli tak ma wyglądac przepytywanie ludzi , prędzej Erza go dopadnie.
Po kilkunastu męczoncych minutach, mag ognia od nikogo nie dostał żadnej informacji. Zrezygnowany wrócił do magini.
-Erza. Przepraszam ja ...- podniósł wzrok i ... Ujżał mężczyzne którego jego przyjaciółka trzymala za kołnierz a z jego nosa kapała krew. Natsu przełknął sline.
-O ! Jesteś , nareszcie. Ten miły pan powiedział mi że gildia Octavii jest gdzieś w lesie. -dodała i puściła "miłego pana" który wrzeszcząc wybiegł ze stacji przypadkowo waląc w słup.
-Nie wiem co mu się stało. Może dostał udaru słonecznego ? -myślała głośno Erza. Natsu wiedział że nie była to wina Słońca.
- To co ruszamy ? -spytał z entuzjazmem.
Erza pokiwała głową i oboje ruszyli przed siebie.
***
Czerwonowłosa cały czas starała się odpowiedziec na gnębiące ją pytania.
Nie miała czasu porozmawiac z Grayem gdyż mistrz wyznaczył ją i Natsu do wykonania misji a Makarova się nie lekceważy. Pomyślała że porozmawia z nim jak wrócą z misji, jednak coś nie dawał jej spokoju. Przeczucie. Przeczucie że stanie się coś złego.
Chciała nawet porozmawiac z Natsu, jednak wolała nie niszczyc tej spokojnej atmosfery. Przypuszczała że pomiędzy nimi coś się wydarzyło i dla tego Gray jest "taki". Nie powinna teraz zajmowac się tymi sprawami. Misja jest ważniejsza.
***
Graya denerwowała Słońce. Kojarzyło mu się z ciepłem, a ciepło z tym draniem. Nie chciał zaprzątac sobie nim głowy ale wiedział że nie będzie to łatwe.
Siedział w pociągu , mając nadzieje że znajdzie tą gidię. A może los odwróci się tak że to oni znajdą jego? Przez połowę drogi ,rozważał czy warto ginąc za jednego człowieka. Czy warto poświęcac życie za niespełnioną miłośc. Nie wiedział czy warto. Teraz dla niego , samo życie straciła jakąkolwiek wartośc. Zawsze ratował się tym że jak zginie nie będzie czuc bółu a teraz to było ważne.
***
Mag lodu wysiadł i przeciągnął się. Za kilka godzin pojawi się zachód Słońca więc musiał znaleźc jakieś lokum. Szedł powoli rozglądając się za jakimś hotelem. Ale to był wieś , więc mógł się spodziewac że nie znajdzie nawet Motelu.
Nagle usłyszał kobiecy głos. Piękny kobiecy głoś. Nagle jego ciało poczuło się takie lekkie. Dziwny spokój ogarnąl go od środka.
Jesteś samotny, jesteś zdany na siebie, więc co?
Odszedłeś ślepy?
Zapomniałeś o tym co posiadasz i co jest twoje?
W połowie pusta szklanka, w połowie pełna szklanka
Cóż, tak czy inaczej nie będziesz spragniony
Policz swoje błogosławieństwo, nie swoje wady.
Śpiewała tajemnicza osoba. Gray szedł w kierunku skąd dochodził śpiew i kiedy wyjrzał za róg budynku zauważył młodą dziewczyne o pięknych brązowych włosach, zielonych błyszczącch oczach, która śpiewała a koło niej uzbierał się tłum gapiów który dawał co chwila parę klejnotów.Dziewczyna ubrana była w niebieską sukienę z przewieszonym koło bioder białym fartuszkiem. Jej ciało poruszało się lekko w rytm piosenki.
Masz to wszystko
Zatraciłeś się w tym dźwięku
Jest tego jeszcze więcej
Możesz odzyskać swoją koronę
Jesteś w kontroli
Pozbądź się potworów w twojej głowie
Wyrzuć wszystkie swoje błędy do łóżka
Możesz być znowu królem
Śpiewała dalej. Gray podszedł bliżej, przecisnął się przez kilku ludzi i stanął blisko dziewczyny. Był oczarowany jej delikatnym magicznym głosem. Dziewczyna uśmiechnęła się w jego stronę i skończyła cudowną pieśn, kłaniając się nisko za co dostała gromkie brawa.
Ludzie poszli w swoim kierunku, dziewczyna zbierała klejnoty a Gray stał .
-Pięknie śpiewasz- odezwał się w końcu trochę speszony.
Dziewczyna podniosla wzrok.
-Ja ? Dziękuje - odparła.
-Mogę się dowiedziec jak masz na imię ?
Chwila ciszy.
-Kiseki.
-Jestem Gray.-wyciągnął rękę . Dziewczyna ją uścisnęła. Jej cudny uśmiech dodawał magowi lodu dziwnego spokoju.
-Jesteś tutaj nowy ? Nigdy cię nie widziałam w Ichigo.
-Tak, to znaczy mam tutaj do wykonania pewną misję - Gray był lekko zdenerwowany. Nie mógł jej powiedziec że przyszedł się zabic.
-Chyba szukasz jakiegoś motelu, co nie ?
-S-skąd wiesz ?- zdziwił się.
-No cóż widziałam jak rozmawiasz z panem Akihiko. Pomyślałam że szukasz miejsca noclegu, dodatkowo nie znałam cię więc sam widzisz.
-No fakt. Nie macie tutaj żadnego hotelu lub coś ?
-Nie. Jesteśmy biedną wsią. Nie ma tutaj nic po za kilkoma sklepami.
-W sumie , masz rację głupie pytanie.
-Wiesz, mogła bym cię przenocowac.
-Serio ? Dzięki z chęcią skorzystam. I nie bój się nic ci nie zrobie, w końcu jestem z Fairy Tail- Gray się uśmiechnał.
-Oooo Fairy Tail to ta słynna gildia. Miło mi poznac jej członka.
***
Zachód Słońca oświetlał, powoli zasypiającą wieś Ichigo. Gray i jego nowa poznana koleżanka szli w kierunku jej domu. Kiseki cały czas była uśmiechnięta, jakby nie było w niej jakiegokolwiek niepokoju.
-Zawsze mi się zdawało że należysz do najsilniejszej grupy w Fairy Tail. Myliłam się ?
-Yyy nie to znaczy....- Gray nie wiedział co powiedziec. Mógł się domyslic że dziewczyna zwróci uwagę na fakt że jest sam.
-Widzę że coś cię trapi ale jeśli nie chcesz to nie mów- powiedziała i popatrzyła przed siebie.
-Ale muszę ci powiedziec że miec przyjaciół to prawdziwy dar, nie zmarnuj tego.
Maga lodu zamurowała. Czyżby Kiseki wiedziała coś więcej. Ale jak ?
-Nie rozumiem.
-No cóż. Zdaje mi się że w życiu nie mialeś łatwo. Wnioskuje też że masz niesamowitych , szczerych przyjaciół, ale coś musiało się stac bo nie przyszedł byś sam do Ichigo.
-Chyba wiesz więcej niż mi się wydaje.
Kisaki zaśmiała się cicho.
-Miłośc jest jak Słońce, pojawia się i znika ale wiesz że zawsze jest gdzieś tam, chociaż w nią nie wierzysz. Spróbuj pokochac jeszcze raz, Gray- dodała i otworzyła drzwi starej chaty. Tym razem Gray był zamurowany aż do ostatniej cegiełki. Kisaki wydawała się wiedziec wszystko o nim i Natsu. Nie wiedzial jak , ale czul że można jej ufac. Trochę niepewnie wszedł do środka i od razu uderzyło go ciepło ognia, który był rozpalony w małym kominku. Kisaki stała przy blacie i robiła sałatkę. Dośc szybko to wszystko jej szło.
Gray zjadł i wypił ciepłe mleko. Porozmawiał jeszcze z Kisaki o jej życiu. Dowiedział się że jej rodzice zginęli na misji a ona oddziedziczyła po nich tę chatkę. Los obdarował ją pięknym głosem i od kilku lat tak zarabia na życie. Gray podziwiał jej dobroc, wolę życia. Chociaż nie zarabiała majątku i tak była szczęśliwa. Przynajmniej na taką wyglądała.
***
Jasne światło obudziła Graya z głębokiego snu. Wstał i kiedy jego spojrzenie padło na łóżko, przypomniał sobie tamten dzień, w którym poznał Kisaki. Poszedł do kuchni w nadzieji że tam ją znajdzie, jednak kuchnia była pusta. Wyjrzał na ogródek jednak i tam jej nie było. Gray przeszukał całe mieszkanie ale nie znalazł żadnego śladu Kisaki. Czyżby tamten dzień był tylko snem ? Ale jak znalazł się tutaj ?
Przechodząc koło stolika zauważył na nim kartkę. Sięgnął po nią i przeczytał:
" Uwierz w siebie, Gray"
Mag lodu wytrzeszczyl oczy. A więc tamten dzień był naprawdę. Tylko Kisaki była snem. Albo nie. Może była czymś lub kimś dzięki którym miał uwierzyc w siebie, nie marnowac życia, znowu uwierzyc w miłośc. Dziwne. Kisaki była magiczna. Szkoda że nie była naprawdę.
-"Dziękuję Kisaki"-powiedział do siebie Gray. - " Może dzięki tobie uda mi się uwierzyc w siebie".
***
Czarnowłosy z ciekawości zajrzał na pobliski cmentarz. Było tutaj wiele zaniedbanych grobów ale jeden przyciągnął jego uwagę. Wielka krypta , na której stał anioł.
Gray podszedł bliżej i przeczytał napis :
" Tutaj spoczywa Kisaka Koe. Niech Bóg ma ją w opiece za jej dobre serce i piękny głos "
"1890-1925".
Witajcie Minna ! ^^ Przepraszam za prawie tygodniowy brak One-Shota i głównego opo ale tamten tydzień był dla mnie trudnym okresem więc nie miałam weny. Ale przed wami kolejna częśc One-Shota. Wiem że miała byc ostatnia ale pomyślałam że będą jeszcze 2 i zakończymy go. Jutro może pojawi się główne opo. Przepraszam za błędy ^.^ Myślę że rozdzial wam się podobał.
Flap'S
P.S ---> Piosenke którą śpiewała Kisaki znajdziecie tutaj. Z niej wzięłam te słowa ^.^
http://www.youtube.com/watch?v=Iqf6aDclgSk&feature=player_detailpage
Boję się śmierci, ale brakuje mi woli życia. Moje życie to ciągłe cierpienie
Ból, ból tylko to jest w mojej głowie i ten drań Natsu
Czemu moje serce czuje
Nie może pozbawic się czucia ?
Ja cierpie, jestem pozbawiony energii
Fakt że boję się śmierci , dodaje mi wiary w to
Że jeśli umrę, będę szczęśliwy
Masz to czego chciałeś Gray. Cierpisz przez jednego człowieka. I jaką wartośc ma twoje życie ? Zupełnie go nie rozumiesz , śmierc jest jedynym ale nie koniecznym , rozwiązaniem. Chcesz umrzec tylko przez jednego maga ? , pytał sam siebie Gray. Siedział na drewnianym wielkim parapecie i patrzył na zachodzące słońce które oświetlało jego zmęczoną , zapłakaną twarz. Ześwirował już tak, że gadał sam do siebie. Jednak pozbawił siebie przyjaciół, i tylko rozmawianie z samym sobą , mu pozostało. -Tak- odparł Gray, mówiąc do swojego wymyślonego w głowie, głosu. -Chce umrzec tylko przez jednego maga. Bo tym magiem jest Natsu. Nadal go kocham. Nie pozostaje mi nic innego jak umrzec, bo chce pozbyc się tego cierpienia i bólu. Dla mnie życie nie ma żadnej wartości jeśli nie ma w nim miłości.
One-Shot GrayxNatsu cz 3
Pociąg zatrzymał się na stacji. Wysiadła z niego dwójka magów. Erza i Natsu , którego twarz była zielona. Magini uważne rozglądała się dookoła. Żadnych podejrzanych sytuacji.
-Natsu!
-T-tak ?
-Idziemy ! Ruszaj się. Nie mamy czasu.-dodała magini i poszła przed siebie. Różowowłosy dogonił ją z wielkim trudem. Ledwo udało mu się powstrzymac od pouszczenia pawia.
Wielka brązowa tablica nosiła napis : "Witajcie w Ichigo ! ".
-No. Natsu teraz musimy odnaleźc gildię Octavii. Popytajmy przechodniów może coś wiedzą.
Natsu pokiwał głową. Zaczepił pierwszą lepszą kobietę.
-Przepraszam. Wie pani może gdzie znajduje się gildia Octavii ? -spytał na co kobieta otwarła oczy z przerażenia.
-J-ja nic nie wiem. Z-zostaw mnie ja nic nie zrobiłam - prawie krzyczała.
Natsu zrozumiał o co chodzi.
-Nie. Nie jestem nikim złym, jestem magiem który ma przemówic do rozsądku tej gildii. Chciałem się spytac czy pani coś wie , nie miałem złych my...-nie dokończył bo spanikowana kobieta pobiegła pędem do pociągu który po chwili ruszył. Natsu był załamany. Jeśli tak ma wyglądac przepytywanie ludzi , prędzej Erza go dopadnie.
Po kilkunastu męczoncych minutach, mag ognia od nikogo nie dostał żadnej informacji. Zrezygnowany wrócił do magini.
-Erza. Przepraszam ja ...- podniósł wzrok i ... Ujżał mężczyzne którego jego przyjaciółka trzymala za kołnierz a z jego nosa kapała krew. Natsu przełknął sline.
-O ! Jesteś , nareszcie. Ten miły pan powiedział mi że gildia Octavii jest gdzieś w lesie. -dodała i puściła "miłego pana" który wrzeszcząc wybiegł ze stacji przypadkowo waląc w słup.
-Nie wiem co mu się stało. Może dostał udaru słonecznego ? -myślała głośno Erza. Natsu wiedział że nie była to wina Słońca.
- To co ruszamy ? -spytał z entuzjazmem.
Erza pokiwała głową i oboje ruszyli przed siebie.
***
Czerwonowłosa cały czas starała się odpowiedziec na gnębiące ją pytania.
Nie miała czasu porozmawiac z Grayem gdyż mistrz wyznaczył ją i Natsu do wykonania misji a Makarova się nie lekceważy. Pomyślała że porozmawia z nim jak wrócą z misji, jednak coś nie dawał jej spokoju. Przeczucie. Przeczucie że stanie się coś złego.
Chciała nawet porozmawiac z Natsu, jednak wolała nie niszczyc tej spokojnej atmosfery. Przypuszczała że pomiędzy nimi coś się wydarzyło i dla tego Gray jest "taki". Nie powinna teraz zajmowac się tymi sprawami. Misja jest ważniejsza.
***
Graya denerwowała Słońce. Kojarzyło mu się z ciepłem, a ciepło z tym draniem. Nie chciał zaprzątac sobie nim głowy ale wiedział że nie będzie to łatwe.
Siedział w pociągu , mając nadzieje że znajdzie tą gidię. A może los odwróci się tak że to oni znajdą jego? Przez połowę drogi ,rozważał czy warto ginąc za jednego człowieka. Czy warto poświęcac życie za niespełnioną miłośc. Nie wiedział czy warto. Teraz dla niego , samo życie straciła jakąkolwiek wartośc. Zawsze ratował się tym że jak zginie nie będzie czuc bółu a teraz to było ważne.
***
Mag lodu wysiadł i przeciągnął się. Za kilka godzin pojawi się zachód Słońca więc musiał znaleźc jakieś lokum. Szedł powoli rozglądając się za jakimś hotelem. Ale to był wieś , więc mógł się spodziewac że nie znajdzie nawet Motelu.
Nagle usłyszał kobiecy głos. Piękny kobiecy głoś. Nagle jego ciało poczuło się takie lekkie. Dziwny spokój ogarnąl go od środka.
Jesteś samotny, jesteś zdany na siebie, więc co?
Odszedłeś ślepy?
Zapomniałeś o tym co posiadasz i co jest twoje?
W połowie pusta szklanka, w połowie pełna szklanka
Cóż, tak czy inaczej nie będziesz spragniony
Policz swoje błogosławieństwo, nie swoje wady.
Śpiewała tajemnicza osoba. Gray szedł w kierunku skąd dochodził śpiew i kiedy wyjrzał za róg budynku zauważył młodą dziewczyne o pięknych brązowych włosach, zielonych błyszczącch oczach, która śpiewała a koło niej uzbierał się tłum gapiów który dawał co chwila parę klejnotów.Dziewczyna ubrana była w niebieską sukienę z przewieszonym koło bioder białym fartuszkiem. Jej ciało poruszało się lekko w rytm piosenki.
Masz to wszystko
Zatraciłeś się w tym dźwięku
Jest tego jeszcze więcej
Możesz odzyskać swoją koronę
Jesteś w kontroli
Pozbądź się potworów w twojej głowie
Wyrzuć wszystkie swoje błędy do łóżka
Możesz być znowu królem
Śpiewała dalej. Gray podszedł bliżej, przecisnął się przez kilku ludzi i stanął blisko dziewczyny. Był oczarowany jej delikatnym magicznym głosem. Dziewczyna uśmiechnęła się w jego stronę i skończyła cudowną pieśn, kłaniając się nisko za co dostała gromkie brawa.
Ludzie poszli w swoim kierunku, dziewczyna zbierała klejnoty a Gray stał .
-Pięknie śpiewasz- odezwał się w końcu trochę speszony.
Dziewczyna podniosla wzrok.
-Ja ? Dziękuje - odparła.
-Mogę się dowiedziec jak masz na imię ?
Chwila ciszy.
-Kiseki.
-Jestem Gray.-wyciągnął rękę . Dziewczyna ją uścisnęła. Jej cudny uśmiech dodawał magowi lodu dziwnego spokoju.
-Jesteś tutaj nowy ? Nigdy cię nie widziałam w Ichigo.
-Tak, to znaczy mam tutaj do wykonania pewną misję - Gray był lekko zdenerwowany. Nie mógł jej powiedziec że przyszedł się zabic.
-Chyba szukasz jakiegoś motelu, co nie ?
-S-skąd wiesz ?- zdziwił się.
-No cóż widziałam jak rozmawiasz z panem Akihiko. Pomyślałam że szukasz miejsca noclegu, dodatkowo nie znałam cię więc sam widzisz.
-No fakt. Nie macie tutaj żadnego hotelu lub coś ?
-Nie. Jesteśmy biedną wsią. Nie ma tutaj nic po za kilkoma sklepami.
-W sumie , masz rację głupie pytanie.
-Wiesz, mogła bym cię przenocowac.
-Serio ? Dzięki z chęcią skorzystam. I nie bój się nic ci nie zrobie, w końcu jestem z Fairy Tail- Gray się uśmiechnał.
-Oooo Fairy Tail to ta słynna gildia. Miło mi poznac jej członka.
***
Zachód Słońca oświetlał, powoli zasypiającą wieś Ichigo. Gray i jego nowa poznana koleżanka szli w kierunku jej domu. Kiseki cały czas była uśmiechnięta, jakby nie było w niej jakiegokolwiek niepokoju.
-Zawsze mi się zdawało że należysz do najsilniejszej grupy w Fairy Tail. Myliłam się ?
-Yyy nie to znaczy....- Gray nie wiedział co powiedziec. Mógł się domyslic że dziewczyna zwróci uwagę na fakt że jest sam.
-Widzę że coś cię trapi ale jeśli nie chcesz to nie mów- powiedziała i popatrzyła przed siebie.
-Ale muszę ci powiedziec że miec przyjaciół to prawdziwy dar, nie zmarnuj tego.
Maga lodu zamurowała. Czyżby Kiseki wiedziała coś więcej. Ale jak ?
-Nie rozumiem.
-No cóż. Zdaje mi się że w życiu nie mialeś łatwo. Wnioskuje też że masz niesamowitych , szczerych przyjaciół, ale coś musiało się stac bo nie przyszedł byś sam do Ichigo.
-Chyba wiesz więcej niż mi się wydaje.
Kisaki zaśmiała się cicho.
-Miłośc jest jak Słońce, pojawia się i znika ale wiesz że zawsze jest gdzieś tam, chociaż w nią nie wierzysz. Spróbuj pokochac jeszcze raz, Gray- dodała i otworzyła drzwi starej chaty. Tym razem Gray był zamurowany aż do ostatniej cegiełki. Kisaki wydawała się wiedziec wszystko o nim i Natsu. Nie wiedzial jak , ale czul że można jej ufac. Trochę niepewnie wszedł do środka i od razu uderzyło go ciepło ognia, który był rozpalony w małym kominku. Kisaki stała przy blacie i robiła sałatkę. Dośc szybko to wszystko jej szło.
Gray zjadł i wypił ciepłe mleko. Porozmawiał jeszcze z Kisaki o jej życiu. Dowiedział się że jej rodzice zginęli na misji a ona oddziedziczyła po nich tę chatkę. Los obdarował ją pięknym głosem i od kilku lat tak zarabia na życie. Gray podziwiał jej dobroc, wolę życia. Chociaż nie zarabiała majątku i tak była szczęśliwa. Przynajmniej na taką wyglądała.
***
Jasne światło obudziła Graya z głębokiego snu. Wstał i kiedy jego spojrzenie padło na łóżko, przypomniał sobie tamten dzień, w którym poznał Kisaki. Poszedł do kuchni w nadzieji że tam ją znajdzie, jednak kuchnia była pusta. Wyjrzał na ogródek jednak i tam jej nie było. Gray przeszukał całe mieszkanie ale nie znalazł żadnego śladu Kisaki. Czyżby tamten dzień był tylko snem ? Ale jak znalazł się tutaj ?
Przechodząc koło stolika zauważył na nim kartkę. Sięgnął po nią i przeczytał:
" Uwierz w siebie, Gray"
Mag lodu wytrzeszczyl oczy. A więc tamten dzień był naprawdę. Tylko Kisaki była snem. Albo nie. Może była czymś lub kimś dzięki którym miał uwierzyc w siebie, nie marnowac życia, znowu uwierzyc w miłośc. Dziwne. Kisaki była magiczna. Szkoda że nie była naprawdę.
-"Dziękuję Kisaki"-powiedział do siebie Gray. - " Może dzięki tobie uda mi się uwierzyc w siebie".
***
Czarnowłosy z ciekawości zajrzał na pobliski cmentarz. Było tutaj wiele zaniedbanych grobów ale jeden przyciągnął jego uwagę. Wielka krypta , na której stał anioł.
Gray podszedł bliżej i przeczytał napis :
" Tutaj spoczywa Kisaka Koe. Niech Bóg ma ją w opiece za jej dobre serce i piękny głos "
"1890-1925".
Witajcie Minna ! ^^ Przepraszam za prawie tygodniowy brak One-Shota i głównego opo ale tamten tydzień był dla mnie trudnym okresem więc nie miałam weny. Ale przed wami kolejna częśc One-Shota. Wiem że miała byc ostatnia ale pomyślałam że będą jeszcze 2 i zakończymy go. Jutro może pojawi się główne opo. Przepraszam za błędy ^.^ Myślę że rozdzial wam się podobał.
Flap'S
P.S ---> Piosenke którą śpiewała Kisaki znajdziecie tutaj. Z niej wzięłam te słowa ^.^
http://www.youtube.com/watch?v=Iqf6aDclgSk&feature=player_detailpage
sobota, 5 października 2013
17.Ukryte kłamstwa - Prolog
Ukryte kłamstwa
Prolog
Szła przemoknięta. Zmarznięta. Słyszała odgłosy swoich butów, stukających na deszczu. Ta pogoda była przerażająca, pomyślała Nicole. Dlaczego Raf chciał się z nią spotkac akurat teraz ? W nocy ! W deszczu ! Brrr, dreszcz przeszył młodą policjantkę. Raf był jej najlepszym przyjacielem , ale bez przesady. Czuła jak wiatr przeszywa jej chude ciało. Ostatnio schudła 20 kilogramów, przez dietę "cud" która poleciła jej Amber, sekretarka Thomasa jej szefa. Ona była grubsza od Nicole, dlatego policjantka dziwiła się dlaczego dieta nie zadziałała na nią. Zrozumiała że musiał byc to efekt jojo. Trudno jej sprawa. Green Street zasnuła ciemnośc. Co za idiota nazwał ulicę zieloną ?, pomyślała Nicole. Owszem było tutaj mnóstwo drzew, aż za dużo jednak w nocy ulica była ponura . Powinno się ją nazwac Dark Street, dodała w myślach policjantka i szybkim krokiem szła dalej. Obliczyła że do domu Rafa zostało jej kilkaset metrów, Cholera , w tym tempie zamarzne tutaj na śmierc. Teraz Nicole była wściekła. Co jet tak ważne by dzwonic do niej o 2 nad ranem i błagac by przyszła. Eh, cały Raf pomyślała i przypomniał sobie ich rozmowę
" -Nicole ?- usłyszała w słuchawce.
-Tak?
-To ja Raf. Proszę przyjdź do mnie natychmiast. Potrzebuje twojej pomocy ! -powiedział
-Nie . Wiesz w ogóle która jest godzina ?! 2 nad ranem ! Człowieku ludzie o tej porze śpią. NIe przyjadę do ciebie w taką pogodę.
-Błagam cię Nicole. To jest naprawdę ważne, od tego zależy cała moja kariera !
-Kariera ? W nosie mam twoją karierę. Ja chce spac ! - obruszyła się
-Miej litośc. Dam ci coś w zamian .
-Co ? Ty masz mi dac coś w zamian ? Co na przykład
-Jejku nie wiem , może...-chwila ciszy. Nicole czuła że wygrała. Za chwilkę położy się do ciepłego łóżka i zaśnie w spokojny sen, a Raf nie będzie jej już przeszkadzał.
-Wiem !- usłyszała nagle. - Dam ci tą książkę o której zawsze marzyłaś. Chciałaś dostac ją kilka miesięcy temu, i widziałem jak patrzysz na nią ,w końcu kupiłem ostatni egzemplarz .Dam ci ją nazawsze ,jest nawet autograf autora ! -dodał uradowany. Nicole wytrzeszczyła oczy. Pamiętał. Chciała kupic tą książkę 2 miesiące temu, harowała na nią tyle godzin w pracy a nieświadomy sytuacji Raf kupił ostatni egzemplarz. W domu była wściekła na niego jednak zrozumiała że nie może się z nim kłócic, To jej przyjacel. Codziennie kiedy była u niego z tęsknotą patrzyła na nią. Nie odwarzyła się jednka spytac Rafa czy może ją pożyczyc. Nie wiedziec czemu tak proste pytanie nie przechodziło jej przez gardło. Nawet nie wiedziała kiedy jej przyjaciel zdążył zauważyc jak cenna jest dla niej ta książka a teraz chciał ją jej dac. Na zawsze ! Nicole nie wiedziała co ma robic. Pragnęła tej książki ale z drugiej strony iśc w taką pogodę tyle ulic i przecznic było ryzykowne. Mogła się przeziębic a wiedziała jak ciężko było jej się wykurowac z grypy, lub ktoś mógł ją napaśc w końcu jest noc i nikt nie wiedział co czai się w ciemnych alejkach. Miała jednak pistolet i w końcu to ją przekonało. Co prawda miała popsuty samochód ale dla TEJ książki mogła się poświęcic. W głowie już wyobrażał sobie te spokojne jesienne wieczory kiedy za oknem była taka pogoda a ona siedziała na swoim ulubionym fotelu w ciemno-bordowy wzór , piła gorącą herbatę i zaczytywała się w świat kryminałów , starając się rozwiązac zagadkę jaką opisywał autor.
-Niech ci będzie. Ale jak przyjadę książka ma byc uszykowana i nie próbuj żadnych sztuczek- dodała i nie czekając na odpowiedź wyszła w ciemną noc.
O tak. Chyba do końca życia nie zapomi tej rozmowy. Tak łatwo dał się przekonac. No ale nic. Jeszcze tylko jedna przecznica i będzie w domu Rafa. Ha ! I dostanie tą książkę. Nareszczie.
Nie wiem co to jest xD Takie coś co wpadło mi do głowy i co najpierw napisałam na WordPadzie i postanowiłam dodac na bloga jako taka odskocznia od Gratsu xD Rozdział z głównego opo na pewno pojawi się w ten weekend a może nawet jeszcze dzisiaj tylko nie wiem o której godzinie. Jeśli będę miała wenę oczywiście :D Ukryte kłamstwo może będą się pojawiac, nie wiem czasami może bedę dodawac takie "coś" czyli ani nie główne opo czy jakaś dłuższa seria , tak po prostu :D Pamiętajcie że na tym blogu będą się pojawiac inne rzeczy :D
Flap'S
Prolog
Szła przemoknięta. Zmarznięta. Słyszała odgłosy swoich butów, stukających na deszczu. Ta pogoda była przerażająca, pomyślała Nicole. Dlaczego Raf chciał się z nią spotkac akurat teraz ? W nocy ! W deszczu ! Brrr, dreszcz przeszył młodą policjantkę. Raf był jej najlepszym przyjacielem , ale bez przesady. Czuła jak wiatr przeszywa jej chude ciało. Ostatnio schudła 20 kilogramów, przez dietę "cud" która poleciła jej Amber, sekretarka Thomasa jej szefa. Ona była grubsza od Nicole, dlatego policjantka dziwiła się dlaczego dieta nie zadziałała na nią. Zrozumiała że musiał byc to efekt jojo. Trudno jej sprawa. Green Street zasnuła ciemnośc. Co za idiota nazwał ulicę zieloną ?, pomyślała Nicole. Owszem było tutaj mnóstwo drzew, aż za dużo jednak w nocy ulica była ponura . Powinno się ją nazwac Dark Street, dodała w myślach policjantka i szybkim krokiem szła dalej. Obliczyła że do domu Rafa zostało jej kilkaset metrów, Cholera , w tym tempie zamarzne tutaj na śmierc. Teraz Nicole była wściekła. Co jet tak ważne by dzwonic do niej o 2 nad ranem i błagac by przyszła. Eh, cały Raf pomyślała i przypomniał sobie ich rozmowę
" -Nicole ?- usłyszała w słuchawce.
-Tak?
-To ja Raf. Proszę przyjdź do mnie natychmiast. Potrzebuje twojej pomocy ! -powiedział
-Nie . Wiesz w ogóle która jest godzina ?! 2 nad ranem ! Człowieku ludzie o tej porze śpią. NIe przyjadę do ciebie w taką pogodę.
-Błagam cię Nicole. To jest naprawdę ważne, od tego zależy cała moja kariera !
-Kariera ? W nosie mam twoją karierę. Ja chce spac ! - obruszyła się
-Miej litośc. Dam ci coś w zamian .
-Co ? Ty masz mi dac coś w zamian ? Co na przykład
-Jejku nie wiem , może...-chwila ciszy. Nicole czuła że wygrała. Za chwilkę położy się do ciepłego łóżka i zaśnie w spokojny sen, a Raf nie będzie jej już przeszkadzał.
-Wiem !- usłyszała nagle. - Dam ci tą książkę o której zawsze marzyłaś. Chciałaś dostac ją kilka miesięcy temu, i widziałem jak patrzysz na nią ,w końcu kupiłem ostatni egzemplarz .Dam ci ją nazawsze ,jest nawet autograf autora ! -dodał uradowany. Nicole wytrzeszczyła oczy. Pamiętał. Chciała kupic tą książkę 2 miesiące temu, harowała na nią tyle godzin w pracy a nieświadomy sytuacji Raf kupił ostatni egzemplarz. W domu była wściekła na niego jednak zrozumiała że nie może się z nim kłócic, To jej przyjacel. Codziennie kiedy była u niego z tęsknotą patrzyła na nią. Nie odwarzyła się jednka spytac Rafa czy może ją pożyczyc. Nie wiedziec czemu tak proste pytanie nie przechodziło jej przez gardło. Nawet nie wiedziała kiedy jej przyjaciel zdążył zauważyc jak cenna jest dla niej ta książka a teraz chciał ją jej dac. Na zawsze ! Nicole nie wiedziała co ma robic. Pragnęła tej książki ale z drugiej strony iśc w taką pogodę tyle ulic i przecznic było ryzykowne. Mogła się przeziębic a wiedziała jak ciężko było jej się wykurowac z grypy, lub ktoś mógł ją napaśc w końcu jest noc i nikt nie wiedział co czai się w ciemnych alejkach. Miała jednak pistolet i w końcu to ją przekonało. Co prawda miała popsuty samochód ale dla TEJ książki mogła się poświęcic. W głowie już wyobrażał sobie te spokojne jesienne wieczory kiedy za oknem była taka pogoda a ona siedziała na swoim ulubionym fotelu w ciemno-bordowy wzór , piła gorącą herbatę i zaczytywała się w świat kryminałów , starając się rozwiązac zagadkę jaką opisywał autor.
-Niech ci będzie. Ale jak przyjadę książka ma byc uszykowana i nie próbuj żadnych sztuczek- dodała i nie czekając na odpowiedź wyszła w ciemną noc.
O tak. Chyba do końca życia nie zapomi tej rozmowy. Tak łatwo dał się przekonac. No ale nic. Jeszcze tylko jedna przecznica i będzie w domu Rafa. Ha ! I dostanie tą książkę. Nareszczie.
Nie wiem co to jest xD Takie coś co wpadło mi do głowy i co najpierw napisałam na WordPadzie i postanowiłam dodac na bloga jako taka odskocznia od Gratsu xD Rozdział z głównego opo na pewno pojawi się w ten weekend a może nawet jeszcze dzisiaj tylko nie wiem o której godzinie. Jeśli będę miała wenę oczywiście :D Ukryte kłamstwo może będą się pojawiac, nie wiem czasami może bedę dodawac takie "coś" czyli ani nie główne opo czy jakaś dłuższa seria , tak po prostu :D Pamiętajcie że na tym blogu będą się pojawiac inne rzeczy :D
Flap'S
niedziela, 29 września 2013
16. One-Shot ( GrayxNatsu ) -fragment 3
Po co żyjesz na tym świecie, jeżeli nic z tego świata ci nie pasuje?
Boję się śmierci, ale brakuje mi woli życia. Moje życie to ciągłe cierpienie
Ból, ból tylko to jest w mojej głowie i ten drań Natsu
Czemu moje serce czuje
Nie może pozbawic się czucia ?
Ja cierpie, jestem pozbawiony energii
Fakt że boję się śmierci , dodaje mi wiary w to
Że jeśli umrę, będę szczęśliwy
Masz to czego chciałeś Gray. Cierpisz przez jednego człowieka. I jaką wartośc ma twoje życie ? Zupełnie go nie rozumiesz , śmierc jest jedynym ale nie koniecznym , rozwiązaniem. Chcesz umrzec tylko przez jednego maga ? , pytał sam siebie Gray. Siedział na drewnianym wielkim parapecie i patrzył na zachodzące słońce które oświetlało jego zmęczoną , zapłakaną twarz. Ześwirował już tak, że gadał sam do siebie. Jednak pozbawił siebie przyjaciół, i tylko rozmawianie z samym sobą , mu pozostało. -Tak- odparł Gray, mówiąc do swojego wymyślonego w głowie, głosu. -Chce umrzec tylko przez jednego maga. Bo tym magiem jest Natsu. Nadal go kocham. Nie pozostaje mi nic innego jak umrzec, bo chce pozbyc się tego cierpienia i bólu. Dla mnie życie nie ma żadnej wartości jeśli nie ma w nim miłości.
Kolejny fragment z One-Shota GrayxNatsu ^_^
Flap'S
Boję się śmierci, ale brakuje mi woli życia. Moje życie to ciągłe cierpienie
Ból, ból tylko to jest w mojej głowie i ten drań Natsu
Czemu moje serce czuje
Nie może pozbawic się czucia ?
Ja cierpie, jestem pozbawiony energii
Fakt że boję się śmierci , dodaje mi wiary w to
Że jeśli umrę, będę szczęśliwy
Masz to czego chciałeś Gray. Cierpisz przez jednego człowieka. I jaką wartośc ma twoje życie ? Zupełnie go nie rozumiesz , śmierc jest jedynym ale nie koniecznym , rozwiązaniem. Chcesz umrzec tylko przez jednego maga ? , pytał sam siebie Gray. Siedział na drewnianym wielkim parapecie i patrzył na zachodzące słońce które oświetlało jego zmęczoną , zapłakaną twarz. Ześwirował już tak, że gadał sam do siebie. Jednak pozbawił siebie przyjaciół, i tylko rozmawianie z samym sobą , mu pozostało. -Tak- odparł Gray, mówiąc do swojego wymyślonego w głowie, głosu. -Chce umrzec tylko przez jednego maga. Bo tym magiem jest Natsu. Nadal go kocham. Nie pozostaje mi nic innego jak umrzec, bo chce pozbyc się tego cierpienia i bólu. Dla mnie życie nie ma żadnej wartości jeśli nie ma w nim miłości.
Kolejny fragment z One-Shota GrayxNatsu ^_^
Flap'S
sobota, 28 września 2013
15. One-Shot (GrayxNatsu) cz 2 - "Jesteśmy niczym a ciągle sobie wmawiamy, że jesteśmy kimś"
Zatraciłem się w swoim gniewie
Zrozumiałem że miłośc przynosi tylko ból
Większy niż mogłem przypuszczac
Nie mam siły już na ciebie patrzec
Tak bardzo boli mnie serce
Chciałbym by ten ból zniknął
Żeby miłośc do ciebie znikła
Gray już postanowił. Nie chce już by Natsu go pokochał. Zrozumiał że ta miłośc do niego przyniesie mu tylko zbędne cierpienie i nic więcej. Natsu nie stanie się jego chłopakiem, jeśli będzie go do tego zmuszał. Zresztą, pragnął by jego serce nie odczuwało żadnych uczuc. Kochał go ale on... Nie kochał jego. Nie chce robic przykrości innym z gildii ,ale bardzo tego pragnął by Natsu widział jak wszyscy rozpaczając po jego śmierci. Chciał by zobaczył jaki oni czują ból i żeby uświadomił sobie że on, Gray czuł to samo. Tak, śmierc. Tylko to mu pozostało.
One-Shot GrayxNatsu cz 2
Erza była wściekła. Wśiekła na maksa. Gray...On był taki bezszczelny ! Czerwonowłosej wydawało się że mówił prawdę , był taki szczery ale nie chciała w to wierzyc. Nigdy nie uwierzy w to że Gray nie chce już się z nimi przyjaźnic. A przecież znali się tyle lat. Co go na padło ? O co mu chodzi ? Pytała się wszystkich w gildi czy coś się stało że Gray był taki niemiły, jednak nikt nic nie wiedział, nawet Natsu. Nie może tego tak zostawic. Musi z nim porozmawiac.
***
Natsu siedział u siebie w mieszkaniu , oglądając widok za oknem. Nie miał nic innego do roboty , jak tylko myślec nad życiem. Biedny Gray. W gildii, on był taki... Zimny jakby wyparowały z niego wszystkie uczucia. I jeszcze ten wzrok który tylko Natsu mógł zauważyc. Wzrok który miał w sobie tyle smutku a za razem tyle gniewu. Dlaczego Gray nie rozumie tego że Natsu go nie kocha ? Przecież do miłości nie da się kogoś zmusic ! Ale... W sumie chłopak nie wiedział czy coś czuje do maga lodu. Lubił go jako przyjaciela, lecz w sumie niekiedy wyobrażał sobie ich jako parę. Nie wstydził by się tego tylko jakoś nie mógł wbic sobie do głowy swoich uczuc.To było głupie według Natsu. Nie wiedział co myślec. Zupełne zgubił się w swoich uczuciach. Czyżby jego serce kochało Graya ? Mag ognia zdzwił się na tą myśl. Sam się zastanawiał czy mógłby byc z magiem lodu ? W sumie dla miłości nie jest ważna płec, pomyślał. Był zagubiony jednak czuł że przez ten cały czas od wyznania Graya, ukrywał swoje uczucia. Uświadomił sobie że go kocha. I że chce z nim byc. -Idiota z ciebie Natsu - powiedział sam do siebie.
***
Czarnowłosy siedział w kawiarni i popijał gorącą czekolade. Nie mieli mrożonej więc musiał zadowolic się tą, zresztą i tak miał to gdzieś. Patrzył na ludzi którzy wracali z zakupów, na wesołe biegające dzieci , na rozmawiające i plotkujące kobiety , na mężczyzn którzy wymieniali się zapewne najnowszymi nowinkami o narzęziach i na pary trzymające się za ręce. Na szczęśliwe i kochające się pary. Grayowi aż zrobiło się nie dobrze, tyle te pary miały w sobie miłości, że odczuwał to nawet tutaj siedząc i pijąc czekolade. Jednak dobrze wiedział że on nigdy nie zazna takiej miłości. Nie chciał jej nawet od dziewczyny. Po prostu zrozumiał że do końca życia będzie sam. Nawet mu to odpowiadało. Teraz wyruszy na misję. Najtrudniejszą jaką znalazł w gildii. Gildia... Tyle pięknych chwil łączyło go i z tym miejscem i z osobami którzy do niej należeli. I wtedy przypomniał sobie Natsu. Poczuł jak łzy cisną mu się do oczu. Nie . On nie może płakac, nie w tym miejscu gdzie jest pełno ludzi. Ale...Gray już nie mógł. Z trudem powstrzymując "słony deszcz" wstał od stolika i zostawił pieniądze. Pobiegł w najbliższą ciemną alejkę i ... Rozkleił się. Osunął się na ścianie i płakał trzymając jedną rękę przy twarzy. Tak bardzo maskował ból w swoim sercu że w końcu wybuchł i musiał płakac.
-Natsu...Natsu dlaczego - wydusił przez łzy.
-Przecież ja cię kocham...Natsu- tym razem aż chciało mu się krzyczec, ale starał się opanowac. Płakał za to bardziej rzewnie i opadał z sił. Już nie mógł. Nie chciał czuc tego bólu, to za dużo jak dla niego. Chciał...Chciał umrzec.
***
-Ludzie ! Octavia znowu atakuje ! Niedługo dojdzie do nas ! Musimy ją powstrzymac!- krzyczał Makarov do swojej gildii.
-Wyznaczyłem już magów którzy pójdą i skopią tyłek tym idiotą ! - dodał i palcem zaczął wskazywac po koleji na wybranych ludzi.
-Erza ! Natsu ! Mam nadzieję że załatwice sprawę ! Jesteście silni i liczę na was ! -dodał i zszedł z drewnianego stołu. Usiadł przy barze i zaczął pic piwo. Nie chciał posyłac Wendy zresztą i tak jej nie było. Razem z Lucy wybrała się do Wodnego Parku na kilka dni odpoczynku, przy okazji z misją podszkolenia swoich umiejętności. Blondynka zabrała ze sobą także Carle i Happy'ego. Posłał by także Gajeela czy Laxusa jednak ich również nie było. Wszyscy nagle chcieli wypoczywac i Makarov pozwalał im na to. Mieli ciężki rok pełen walki z czarnymi gildiami. Kiedy rozejrzał się wkoło Erzy i Natsu już nie było. Pewnie wyruszyli na misje.
***
-To gdzie się kierujemy? -zapytał Natsu stojąc koło magini która bacznie przyglądała się mapie.
-Hmm. Myślę że powinniśmy najpierw zacząc szykac tutaj-wskazała małą wieś z napisem "Ichigo".
-Dlaczego ktoś nazywa miasto truskawka?-zdziwił się mag ognia.
-Idioto! Po pierwsze to nie miasto tylko wieś a po drugie jakbyś nie wiedział Ichigo słynie z tego że mają tam mnóstwo truskawek- odparła zniecierpliwiona Erza.
-Aaaaa - Natsu pojął o co chodzi.
-Tak więc przeszukamy najpierw tą wieś. Może mieszkańcy wiedząc coś o miejscu gdzie znajduje się gildia Octavia. Ostatnio zniszczyli właśnie Ichigo. Dranie- ostatnie słowo Erza powiedział przez zaciśnięte zęby.
- No cóż wskakuj do pociągu mamy kilka godzin drogi- dodała magini na co Natsu zrobił wielkie oczy.
-Że jak ? Nikt mi nie mówił że pojedziemy piciągiem ! Erza !- jęczął mag
-Nie przesadzaj !- Czerwonowłosa szybkim ruchem dała przyjacielowi cios w brzuch, przez co stracił przytomnośc a ona wzięła go na ramię i ruszyła w stronę stacji kolejowej.
***
Gray przeczytał jeszcze raz kartkę z misją. Wynikało z niej że pewna gildia Octavia dręczy pobliskie małe miasto i wśie rabując je niszcząc i czasami zabijając mieszkańców. Ludzie bali się ich i twierdzili że są bardzo silni , wręcz straszni. Dla Graya było to jak wybawienie. Zmierzy się z nimi i może dozna jakiegoś urazu prze który nie będzie czuł TEGO bólu przez najbliższe dni. Hmm... A może nawet zginie ? Według maga lodu było to najlepsze rozwiązanie. Tylko czy aby napewno tego chce ?
^_^ Dawno nie było One-Shota więc powraca kolejna częśc. Wiem że dużo się w niej nie działo i że za długa nie było ale jakoś tak wyszło. ^.^ Czuję że trochę poplątałam w końcu najpierw Natsu nie kocha Gray a teraz czuje że jednak tak i że chce z nim byc. Ale no cóż , ja się uczę na błędach. Dopiero zaczynam pisac One-Shoty więc nie mogę od siebie wymagac że idealnie mi on wyjdzie. No ale cóż dosyc użalania się nad sobą. Myślę jednak że się podobało i raczej kolejnej ( przypuszczam ostatniej części) możecie spodziewac się za tydzień gdyż tylko w weekendy mam więcej czasu ^_^ Przepraszam za błędy.
Flap'S
Zrozumiałem że miłośc przynosi tylko ból
Większy niż mogłem przypuszczac
Nie mam siły już na ciebie patrzec
Tak bardzo boli mnie serce
Chciałbym by ten ból zniknął
Żeby miłośc do ciebie znikła
Gray już postanowił. Nie chce już by Natsu go pokochał. Zrozumiał że ta miłośc do niego przyniesie mu tylko zbędne cierpienie i nic więcej. Natsu nie stanie się jego chłopakiem, jeśli będzie go do tego zmuszał. Zresztą, pragnął by jego serce nie odczuwało żadnych uczuc. Kochał go ale on... Nie kochał jego. Nie chce robic przykrości innym z gildii ,ale bardzo tego pragnął by Natsu widział jak wszyscy rozpaczając po jego śmierci. Chciał by zobaczył jaki oni czują ból i żeby uświadomił sobie że on, Gray czuł to samo. Tak, śmierc. Tylko to mu pozostało.
One-Shot GrayxNatsu cz 2
Erza była wściekła. Wśiekła na maksa. Gray...On był taki bezszczelny ! Czerwonowłosej wydawało się że mówił prawdę , był taki szczery ale nie chciała w to wierzyc. Nigdy nie uwierzy w to że Gray nie chce już się z nimi przyjaźnic. A przecież znali się tyle lat. Co go na padło ? O co mu chodzi ? Pytała się wszystkich w gildi czy coś się stało że Gray był taki niemiły, jednak nikt nic nie wiedział, nawet Natsu. Nie może tego tak zostawic. Musi z nim porozmawiac.
***
Natsu siedział u siebie w mieszkaniu , oglądając widok za oknem. Nie miał nic innego do roboty , jak tylko myślec nad życiem. Biedny Gray. W gildii, on był taki... Zimny jakby wyparowały z niego wszystkie uczucia. I jeszcze ten wzrok który tylko Natsu mógł zauważyc. Wzrok który miał w sobie tyle smutku a za razem tyle gniewu. Dlaczego Gray nie rozumie tego że Natsu go nie kocha ? Przecież do miłości nie da się kogoś zmusic ! Ale... W sumie chłopak nie wiedział czy coś czuje do maga lodu. Lubił go jako przyjaciela, lecz w sumie niekiedy wyobrażał sobie ich jako parę. Nie wstydził by się tego tylko jakoś nie mógł wbic sobie do głowy swoich uczuc.To było głupie według Natsu. Nie wiedział co myślec. Zupełne zgubił się w swoich uczuciach. Czyżby jego serce kochało Graya ? Mag ognia zdzwił się na tą myśl. Sam się zastanawiał czy mógłby byc z magiem lodu ? W sumie dla miłości nie jest ważna płec, pomyślał. Był zagubiony jednak czuł że przez ten cały czas od wyznania Graya, ukrywał swoje uczucia. Uświadomił sobie że go kocha. I że chce z nim byc. -Idiota z ciebie Natsu - powiedział sam do siebie.
***
Czarnowłosy siedział w kawiarni i popijał gorącą czekolade. Nie mieli mrożonej więc musiał zadowolic się tą, zresztą i tak miał to gdzieś. Patrzył na ludzi którzy wracali z zakupów, na wesołe biegające dzieci , na rozmawiające i plotkujące kobiety , na mężczyzn którzy wymieniali się zapewne najnowszymi nowinkami o narzęziach i na pary trzymające się za ręce. Na szczęśliwe i kochające się pary. Grayowi aż zrobiło się nie dobrze, tyle te pary miały w sobie miłości, że odczuwał to nawet tutaj siedząc i pijąc czekolade. Jednak dobrze wiedział że on nigdy nie zazna takiej miłości. Nie chciał jej nawet od dziewczyny. Po prostu zrozumiał że do końca życia będzie sam. Nawet mu to odpowiadało. Teraz wyruszy na misję. Najtrudniejszą jaką znalazł w gildii. Gildia... Tyle pięknych chwil łączyło go i z tym miejscem i z osobami którzy do niej należeli. I wtedy przypomniał sobie Natsu. Poczuł jak łzy cisną mu się do oczu. Nie . On nie może płakac, nie w tym miejscu gdzie jest pełno ludzi. Ale...Gray już nie mógł. Z trudem powstrzymując "słony deszcz" wstał od stolika i zostawił pieniądze. Pobiegł w najbliższą ciemną alejkę i ... Rozkleił się. Osunął się na ścianie i płakał trzymając jedną rękę przy twarzy. Tak bardzo maskował ból w swoim sercu że w końcu wybuchł i musiał płakac.
-Natsu...Natsu dlaczego - wydusił przez łzy.
-Przecież ja cię kocham...Natsu- tym razem aż chciało mu się krzyczec, ale starał się opanowac. Płakał za to bardziej rzewnie i opadał z sił. Już nie mógł. Nie chciał czuc tego bólu, to za dużo jak dla niego. Chciał...Chciał umrzec.
***
-Ludzie ! Octavia znowu atakuje ! Niedługo dojdzie do nas ! Musimy ją powstrzymac!- krzyczał Makarov do swojej gildii.
-Wyznaczyłem już magów którzy pójdą i skopią tyłek tym idiotą ! - dodał i palcem zaczął wskazywac po koleji na wybranych ludzi.
-Erza ! Natsu ! Mam nadzieję że załatwice sprawę ! Jesteście silni i liczę na was ! -dodał i zszedł z drewnianego stołu. Usiadł przy barze i zaczął pic piwo. Nie chciał posyłac Wendy zresztą i tak jej nie było. Razem z Lucy wybrała się do Wodnego Parku na kilka dni odpoczynku, przy okazji z misją podszkolenia swoich umiejętności. Blondynka zabrała ze sobą także Carle i Happy'ego. Posłał by także Gajeela czy Laxusa jednak ich również nie było. Wszyscy nagle chcieli wypoczywac i Makarov pozwalał im na to. Mieli ciężki rok pełen walki z czarnymi gildiami. Kiedy rozejrzał się wkoło Erzy i Natsu już nie było. Pewnie wyruszyli na misje.
***
-To gdzie się kierujemy? -zapytał Natsu stojąc koło magini która bacznie przyglądała się mapie.
-Hmm. Myślę że powinniśmy najpierw zacząc szykac tutaj-wskazała małą wieś z napisem "Ichigo".
-Dlaczego ktoś nazywa miasto truskawka?-zdziwił się mag ognia.
-Idioto! Po pierwsze to nie miasto tylko wieś a po drugie jakbyś nie wiedział Ichigo słynie z tego że mają tam mnóstwo truskawek- odparła zniecierpliwiona Erza.
-Aaaaa - Natsu pojął o co chodzi.
-Tak więc przeszukamy najpierw tą wieś. Może mieszkańcy wiedząc coś o miejscu gdzie znajduje się gildia Octavia. Ostatnio zniszczyli właśnie Ichigo. Dranie- ostatnie słowo Erza powiedział przez zaciśnięte zęby.
- No cóż wskakuj do pociągu mamy kilka godzin drogi- dodała magini na co Natsu zrobił wielkie oczy.
-Że jak ? Nikt mi nie mówił że pojedziemy piciągiem ! Erza !- jęczął mag
-Nie przesadzaj !- Czerwonowłosa szybkim ruchem dała przyjacielowi cios w brzuch, przez co stracił przytomnośc a ona wzięła go na ramię i ruszyła w stronę stacji kolejowej.
***
Gray przeczytał jeszcze raz kartkę z misją. Wynikało z niej że pewna gildia Octavia dręczy pobliskie małe miasto i wśie rabując je niszcząc i czasami zabijając mieszkańców. Ludzie bali się ich i twierdzili że są bardzo silni , wręcz straszni. Dla Graya było to jak wybawienie. Zmierzy się z nimi i może dozna jakiegoś urazu prze który nie będzie czuł TEGO bólu przez najbliższe dni. Hmm... A może nawet zginie ? Według maga lodu było to najlepsze rozwiązanie. Tylko czy aby napewno tego chce ?
^_^ Dawno nie było One-Shota więc powraca kolejna częśc. Wiem że dużo się w niej nie działo i że za długa nie było ale jakoś tak wyszło. ^.^ Czuję że trochę poplątałam w końcu najpierw Natsu nie kocha Gray a teraz czuje że jednak tak i że chce z nim byc. Ale no cóż , ja się uczę na błędach. Dopiero zaczynam pisac One-Shoty więc nie mogę od siebie wymagac że idealnie mi on wyjdzie. No ale cóż dosyc użalania się nad sobą. Myślę jednak że się podobało i raczej kolejnej ( przypuszczam ostatniej części) możecie spodziewac się za tydzień gdyż tylko w weekendy mam więcej czasu ^_^ Przepraszam za błędy.
Flap'S
piątek, 27 września 2013
14. Świat w płomieniach - rozdział 4
4.
Co mam zrobic ? Myślał gorączkowo Russel .
-Hej ! Pośpiesz się ty durniu ! Ten dom jest w dobrym stanie ! Może coś znajdziemy ! Wiesz jaki szef był wściekły kiedy okazało się że kończą nam się zapasy?! Więc rusz swoją dupe i bierz się do roboty !! -krzyknął męski głos, stanowczo i groźnie .
-Ja przeszukuje ten dom i ten! - krzyknął inny mężczyzna.
Russel poczuł jak ciarki przeszły mu po plecach. Znajdą go . Napewno. Znajdą i zabiją. I zjedzą ! Nie ! Nie pozwoli tak się poniżyc ! Nie pozwoli by jacyś Czerwoni zjedli jego ciało !
Musi coś wymyślic? Tylko co ? Ostrożnie podszedł do okna i wyjrzał prze nie. Zobaczył terenowy samochód i chyba z 7 Czerwonych , którzy teraz rozchodzili się w wyznaczonych kierunkach. Wszyscy mieli ciężkie bronie które raz dwa mogły by skróci życie Russela. Już słyszał ich na schodach. Albo mu się zdawało ? Był tak przerażony że nie wiedział który dzwięk pochodzi od Czerwonych a który robi on sam. Nagle wpadł na pewien pomysł. Zauważył że po drugiej stronie budynku znajduje się rynna a pod nią spora ilośc krzaków. Okno powinno byc otwarte a rynna znajduje się po tej stronie gdzie Czerwoni go nie zauważą. Chyba. Jeśli będzie się dobrze skradał i zachowa spokój i opanowanie, powinnien ucziec lub ukryc się gdzieś i poczekac aż ci dranie sobie pojadą. Terzaz musiał działac szybko.
***
Russel powoli i strożnie schodził z rynny. Kiedy biegł do okna omal nie przewrócił się prze dywan którego nie zauważył. Dom znajdował się w okręgu innych domów. Chłopiec miał szczęście że dom Mika był położony na samym śroku tego okręgu tak że Czerwoni nie mieli prawa zobaczyc jak ucieka. Dodatkowym plusem było to że nieopodal znajdował się mały lasek w którym Russel mógł się ukryc. Teraz schował się w krzakach. Kilkanaśie metrów dzieliło go od Czerwonych. Gdyby teraz się im ukazał na bank został by bez wachania rozszczelany. Trzech mężczyzn wróciło z obchodu trzymając w rękach średnie worki. Nie wydawały się bardzo wypełnione chociaż... Kiedy chłopiec patrzył na ich miny zrozumiał że się mylił. Worki były napełnione po same brzegi gdyż nawet dowódca się ucieszył.
-No świetnie chłopacy ! -usłyszał chłopiec. Kiedy nagel za drzewa zauważył... Czerwonego. Szedł prosto na Russela. Chwila moment i go zauważy. Chłopiec automatycznie schylił się tak że prawie leżał na ziemi. Brudnej ziemi. Pełnej papierków liści i Bóg wie czego. Może go nie zauważy ? Russel miał taką nadzieję .
-Ej młody ! Wstawaj miernoto , do ciebie mówię - krzyknął mu ktoś nad uchem. Cholera ! To był Czerwony !!! Śmiał się prosto w twarz chłopca. Był młody , chyba 20-latek. Trzymał w ręku kij bejsbolowy. Russel bał się że może nim oberwac, dlatego posłusznie wstał i trzęsąc się zaczął mówic:
-Proszę oszczędźcie, m-mnie j-ja nie c-che umiera-c-c.
-Weź mi tu nie jęcz. O tym czy cię zabijemy zadecyduje szef. -odparł Czerwony.
-Dalej rusz tyłek, młody i idź grzecznie za mną albo dostaniesz z kija. Zrozumiano !- Russel chciał się gdzieś schowac, kiedy mężczyzna groźnie podniółs głos.
-Rozumiem.
Czerwony zaprowadził go do reszty. Ludzie patrzyli na niego jakby widzieli dziecko po raz pierwszy w życiu.
- Ben , znalazłem go w krzakach.-powiedział mężczyna do Boba, osoby o kilku bliznach jednej na policzku drugiej na szyi a trzeciej na ramieniu.
-Witaj mały. -zaczął ochrypłym głosem.
-Jak tam się trzymasz ? Ha a może chcesz do nas dołączyc-facet walił prosto z mostu.
-Mam złe wspomnienia z Czerwonymi-odpowiedział niepewnie. Teraz tego żałował. Może zginąc za taką zuchwałośc. Bob się zaśmiał. Po chwili wszyscy mężczyźni się śmiali. Kiedy Bob zaczął mówic , przestali.
-Zapewne to nie byliśmy my. Któryś z nas pamiętał by takiego malucha. Jak ty sobie poradziłeś na takim pustkowiu?
-Mam swoje sposoby. Umiem walczyc i zabijac. -odparł z lekką pewnością siebie
-O? Czyżby ? Taki maluch ? A co ty jesteś sam ? Ile ty masz lat ?
-Nie jestem maluchem proszę pana, jeśli przyjdzie co do czego potrafię zabic z zimną krwią. Jestem sam, rodzice zginęli kiedy nastała katastrofa. Mam 14 lat, proszę pana- Russel używał zwrotu grzecznosiowego by zdobyc trochę poszanowania i zaufania u Czerwonych.
-Hahaha ale ty jesteś pewny siebie. No cóż, skoro cię znaleźliśmy to zabierzemy cię do szefa. Zaobaczymy co będzie chciał z tobą zrobic-dodał Bob i podszedł do jeepa. Russel się zdziwił
-Czyli pan nie jest szefem ?
-Hahah, ja ? No co ty , nie jestem taki dobry jak nasz szef, mały. Wskakuj. A i mów mi Bob. - mężczyzna wydawał się miły jednak Russ ograniczył swoje zaufanie i nie pewnie wsiadł na miejsce pasażera z przodu koło Boba. Za nimi stało jeszcze kilka jeepów. Wszyscy wsiedli do nich i ruszyli . Jechali drogą z starym asfaltem , niczym orszak lub pociąg, podskakując na dziurach.
-A tak w ogóle jak masz na imię, mały ?-spytał Bob.
-Russel, prosz...Bob - odparł chłopiec .
-Niezłe imię. Podoba mi się- uśmiechnął się mężczyzna ukazując zęby które o dziwo były w dobrym stanie. Russel , chociaż niepewnie odwzajemnił uśmiech. Może Czerwoni wcali nie są tacy źli, pomyślał.
Przepraszam za błędy :)
Flap'S
Co mam zrobic ? Myślał gorączkowo Russel .
-Hej ! Pośpiesz się ty durniu ! Ten dom jest w dobrym stanie ! Może coś znajdziemy ! Wiesz jaki szef był wściekły kiedy okazało się że kończą nam się zapasy?! Więc rusz swoją dupe i bierz się do roboty !! -krzyknął męski głos, stanowczo i groźnie .
-Ja przeszukuje ten dom i ten! - krzyknął inny mężczyzna.
Russel poczuł jak ciarki przeszły mu po plecach. Znajdą go . Napewno. Znajdą i zabiją. I zjedzą ! Nie ! Nie pozwoli tak się poniżyc ! Nie pozwoli by jacyś Czerwoni zjedli jego ciało !
Musi coś wymyślic? Tylko co ? Ostrożnie podszedł do okna i wyjrzał prze nie. Zobaczył terenowy samochód i chyba z 7 Czerwonych , którzy teraz rozchodzili się w wyznaczonych kierunkach. Wszyscy mieli ciężkie bronie które raz dwa mogły by skróci życie Russela. Już słyszał ich na schodach. Albo mu się zdawało ? Był tak przerażony że nie wiedział który dzwięk pochodzi od Czerwonych a który robi on sam. Nagle wpadł na pewien pomysł. Zauważył że po drugiej stronie budynku znajduje się rynna a pod nią spora ilośc krzaków. Okno powinno byc otwarte a rynna znajduje się po tej stronie gdzie Czerwoni go nie zauważą. Chyba. Jeśli będzie się dobrze skradał i zachowa spokój i opanowanie, powinnien ucziec lub ukryc się gdzieś i poczekac aż ci dranie sobie pojadą. Terzaz musiał działac szybko.
***
Russel powoli i strożnie schodził z rynny. Kiedy biegł do okna omal nie przewrócił się prze dywan którego nie zauważył. Dom znajdował się w okręgu innych domów. Chłopiec miał szczęście że dom Mika był położony na samym śroku tego okręgu tak że Czerwoni nie mieli prawa zobaczyc jak ucieka. Dodatkowym plusem było to że nieopodal znajdował się mały lasek w którym Russel mógł się ukryc. Teraz schował się w krzakach. Kilkanaśie metrów dzieliło go od Czerwonych. Gdyby teraz się im ukazał na bank został by bez wachania rozszczelany. Trzech mężczyzn wróciło z obchodu trzymając w rękach średnie worki. Nie wydawały się bardzo wypełnione chociaż... Kiedy chłopiec patrzył na ich miny zrozumiał że się mylił. Worki były napełnione po same brzegi gdyż nawet dowódca się ucieszył.
-No świetnie chłopacy ! -usłyszał chłopiec. Kiedy nagel za drzewa zauważył... Czerwonego. Szedł prosto na Russela. Chwila moment i go zauważy. Chłopiec automatycznie schylił się tak że prawie leżał na ziemi. Brudnej ziemi. Pełnej papierków liści i Bóg wie czego. Może go nie zauważy ? Russel miał taką nadzieję .
-Ej młody ! Wstawaj miernoto , do ciebie mówię - krzyknął mu ktoś nad uchem. Cholera ! To był Czerwony !!! Śmiał się prosto w twarz chłopca. Był młody , chyba 20-latek. Trzymał w ręku kij bejsbolowy. Russel bał się że może nim oberwac, dlatego posłusznie wstał i trzęsąc się zaczął mówic:
-Proszę oszczędźcie, m-mnie j-ja nie c-che umiera-c-c.
-Weź mi tu nie jęcz. O tym czy cię zabijemy zadecyduje szef. -odparł Czerwony.
-Dalej rusz tyłek, młody i idź grzecznie za mną albo dostaniesz z kija. Zrozumiano !- Russel chciał się gdzieś schowac, kiedy mężczyzna groźnie podniółs głos.
-Rozumiem.
Czerwony zaprowadził go do reszty. Ludzie patrzyli na niego jakby widzieli dziecko po raz pierwszy w życiu.
- Ben , znalazłem go w krzakach.-powiedział mężczyna do Boba, osoby o kilku bliznach jednej na policzku drugiej na szyi a trzeciej na ramieniu.
-Witaj mały. -zaczął ochrypłym głosem.
-Jak tam się trzymasz ? Ha a może chcesz do nas dołączyc-facet walił prosto z mostu.
-Mam złe wspomnienia z Czerwonymi-odpowiedział niepewnie. Teraz tego żałował. Może zginąc za taką zuchwałośc. Bob się zaśmiał. Po chwili wszyscy mężczyźni się śmiali. Kiedy Bob zaczął mówic , przestali.
-Zapewne to nie byliśmy my. Któryś z nas pamiętał by takiego malucha. Jak ty sobie poradziłeś na takim pustkowiu?
-Mam swoje sposoby. Umiem walczyc i zabijac. -odparł z lekką pewnością siebie
-O? Czyżby ? Taki maluch ? A co ty jesteś sam ? Ile ty masz lat ?
-Nie jestem maluchem proszę pana, jeśli przyjdzie co do czego potrafię zabic z zimną krwią. Jestem sam, rodzice zginęli kiedy nastała katastrofa. Mam 14 lat, proszę pana- Russel używał zwrotu grzecznosiowego by zdobyc trochę poszanowania i zaufania u Czerwonych.
-Hahaha ale ty jesteś pewny siebie. No cóż, skoro cię znaleźliśmy to zabierzemy cię do szefa. Zaobaczymy co będzie chciał z tobą zrobic-dodał Bob i podszedł do jeepa. Russel się zdziwił
-Czyli pan nie jest szefem ?
-Hahah, ja ? No co ty , nie jestem taki dobry jak nasz szef, mały. Wskakuj. A i mów mi Bob. - mężczyzna wydawał się miły jednak Russ ograniczył swoje zaufanie i nie pewnie wsiadł na miejsce pasażera z przodu koło Boba. Za nimi stało jeszcze kilka jeepów. Wszyscy wsiedli do nich i ruszyli . Jechali drogą z starym asfaltem , niczym orszak lub pociąg, podskakując na dziurach.
-A tak w ogóle jak masz na imię, mały ?-spytał Bob.
-Russel, prosz...Bob - odparł chłopiec .
-Niezłe imię. Podoba mi się- uśmiechnął się mężczyzna ukazując zęby które o dziwo były w dobrym stanie. Russel , chociaż niepewnie odwzajemnił uśmiech. Może Czerwoni wcali nie są tacy źli, pomyślał.
Przepraszam za błędy :)
Flap'S
13.Świat w płomieniach - rozdział 3
3.
Russell wstał przeciągając się. Kiedy spojrzał w okno zauważył że jest juz południe. Jak długo spał? Czyzby wygodne łóźko aż tak na niego działało? W sumie już prawie od tygodnia nie spał na miękkim materacu. Zjadł dwa batoniki wypił kilka łyków wody i sprawdził czy kanapki jakie zabrał są w dobrym stanie. Cud! Były świeże! Ale jakim sposobem? Musiały długo tam leżec a katastroa powinna je zniszczyc, a jesli nie ona to czas. Wziął pierwszy kęs i stwierdził że kanapki są nadal smaczne. Pamiętnik Mika leżał na podłodze. Russell musiał więc z nim spac a potem go strącic. Kiedy ogladał pamiętnik zauważył że kartka którą znalazł na kanapie jest pierwszą stroną. Mike mógł więc go pisac już dawno i reszta stron gdzieś się zgubiła lub sam je wyrwał albo po prostu zaczął od tak pisac ten pamiętnik. Russell ułożył się wygodnie i przeczytał kilka stron:
21.04.2013
" Czy oni są niepoważni ? Nie odzywają się do siebie od tamtej kłótni. Tata albo czyta gazetę albo ogląda telewizje a mama najczęsciej sprząta. A ja muszę przechodzic koło nich tak jakbym był niwidzialny. To okropieństwo!! Co oni sobie myślą ? Że ja nie mam uczuc ?!
Nie myślałem że Mike miał takie życie,pomyślał Russell. Że było mu aż tak ciężko.
22.04.2013
" Mama pierwsza wyciągnęła ręke na zgode. Widac że już nie mogła tego wytrzymac. I dobrze . Przynajmniej znowu mnie zauważają.
I wtedy Russell to zauważył. Dobrze pamiętał dzień katastrofy. Siedział w kuchni i czytał komiks kiedy telewizor się wyłączył. Wszystko zaczęło się trząśc. Mama zaczęła histeryzowac ale to tata pierwszy wpadł na to że trzeba się gdzieś schronic. Pewnie myślał że to zywkłe trzęsienie ziemi. Ale ani rodzina Russella ani on sam nie wiedzieli że to coś więcej. Przechodził koło okna i spojrzał w okno i zobaczył… Jakby wszystkie chmury zebrały się w jedno i runęły na ziemie. I rozszalałe pędziły w prost na dom Russella. Później nie pamiętał już nic. Rodziców nie było . Gdzieś zniknęli. A kiedy wyszedł na zewnątrz najpierw oślepił go blask a późnije zobaczył pustkowie. Wychodził z tego co kiedyś było jego domem. Wszystko runęło. Nie było żadnej żywej duszy.
A teraz czytał ten pamiętnik. Widział że kolejny wpis moze zawierac jakieś informacje o katastroei. Przeceiż było to 23.04.2013 roku.
23.04.2013.
" Tata krzyczy. Mama krzyczy. Ja siedzę w pokoju i pisze. Ojciec mówi coś o katastrofie że trzba się z tąd wyności. Jakiej katastrofie ? NIc o tym nie mówią w wiadomościach. Mama posłuchała. Wchodzi po schodach i krzyczy do mnie że za 5 minut mam byc spakowany. Sama idzie do sypialni i słyszę jak wyciąga walizke. Co się dzieje?
I to był koniec. Chłopak pewnie nie zabrał pamiętnika. Russell dowiedział się tylko że tata chłopca wiedział co ma się stac i chciał ratowac rodzine. Ciekawe co stało się pozniej, myslał chłopiec. Jeszcze raz przejżał pamętnik i po chwili zauważył jakieś bazgroły z tyłu.
" Etażerka. Druga szuflada"
Russell nie czekając pobiegł do sypialni i przejrzał ocalałą etażerkę. Druga szuflada. Tam coś jest. Znalazł. Kolejny zeszyt. Tym razem stary i badziej zniszczony. Katki były pożółke. Pierwsza strona nie zawierała żadnej informacji. Dopiero póżniej chłopiec zrozumiał że to kolejny pamiętnik Mika. Zaczął czytac:
27.04.2013.
" Katastroa. Świat już nie istnieje. Wszystko zniszczone. Mama i tata nie żyją. Lecieliśmy samolotem kiedy to się zaczęło. Dziekuję Bogu że żyję. Jestem sam ale chyba dam radę. Miałem zapsowy zeszyt i długopis. Nie wiem jak dalego jestem od domu. Wątpię czy w ogóle on jeszcze istnieje. Musze znaleźc jedzenie i picie albo umrę.
28.04.2013.
"Znalazłem jakiś ludzi. Mówią ze mi pomogą. Ze maja jedzenie schron i picie. Nie wiem czy mam im ufac.
Nagle Russell usłyszął krzyki. Od razu je rozpoznał. Czerwoni.
To jest ostatni napisany prze zemnie rozdział ale na TUMBLRZE :) Więc przypuszczam że niedługo pojawi się kolejny :)
Flap'S
Russell wstał przeciągając się. Kiedy spojrzał w okno zauważył że jest juz południe. Jak długo spał? Czyzby wygodne łóźko aż tak na niego działało? W sumie już prawie od tygodnia nie spał na miękkim materacu. Zjadł dwa batoniki wypił kilka łyków wody i sprawdził czy kanapki jakie zabrał są w dobrym stanie. Cud! Były świeże! Ale jakim sposobem? Musiały długo tam leżec a katastroa powinna je zniszczyc, a jesli nie ona to czas. Wziął pierwszy kęs i stwierdził że kanapki są nadal smaczne. Pamiętnik Mika leżał na podłodze. Russell musiał więc z nim spac a potem go strącic. Kiedy ogladał pamiętnik zauważył że kartka którą znalazł na kanapie jest pierwszą stroną. Mike mógł więc go pisac już dawno i reszta stron gdzieś się zgubiła lub sam je wyrwał albo po prostu zaczął od tak pisac ten pamiętnik. Russell ułożył się wygodnie i przeczytał kilka stron:
21.04.2013
" Czy oni są niepoważni ? Nie odzywają się do siebie od tamtej kłótni. Tata albo czyta gazetę albo ogląda telewizje a mama najczęsciej sprząta. A ja muszę przechodzic koło nich tak jakbym był niwidzialny. To okropieństwo!! Co oni sobie myślą ? Że ja nie mam uczuc ?!
Nie myślałem że Mike miał takie życie,pomyślał Russell. Że było mu aż tak ciężko.
22.04.2013
" Mama pierwsza wyciągnęła ręke na zgode. Widac że już nie mogła tego wytrzymac. I dobrze . Przynajmniej znowu mnie zauważają.
I wtedy Russell to zauważył. Dobrze pamiętał dzień katastrofy. Siedział w kuchni i czytał komiks kiedy telewizor się wyłączył. Wszystko zaczęło się trząśc. Mama zaczęła histeryzowac ale to tata pierwszy wpadł na to że trzeba się gdzieś schronic. Pewnie myślał że to zywkłe trzęsienie ziemi. Ale ani rodzina Russella ani on sam nie wiedzieli że to coś więcej. Przechodził koło okna i spojrzał w okno i zobaczył… Jakby wszystkie chmury zebrały się w jedno i runęły na ziemie. I rozszalałe pędziły w prost na dom Russella. Później nie pamiętał już nic. Rodziców nie było . Gdzieś zniknęli. A kiedy wyszedł na zewnątrz najpierw oślepił go blask a późnije zobaczył pustkowie. Wychodził z tego co kiedyś było jego domem. Wszystko runęło. Nie było żadnej żywej duszy.
A teraz czytał ten pamiętnik. Widział że kolejny wpis moze zawierac jakieś informacje o katastroei. Przeceiż było to 23.04.2013 roku.
23.04.2013.
" Tata krzyczy. Mama krzyczy. Ja siedzę w pokoju i pisze. Ojciec mówi coś o katastrofie że trzba się z tąd wyności. Jakiej katastrofie ? NIc o tym nie mówią w wiadomościach. Mama posłuchała. Wchodzi po schodach i krzyczy do mnie że za 5 minut mam byc spakowany. Sama idzie do sypialni i słyszę jak wyciąga walizke. Co się dzieje?
I to był koniec. Chłopak pewnie nie zabrał pamiętnika. Russell dowiedział się tylko że tata chłopca wiedział co ma się stac i chciał ratowac rodzine. Ciekawe co stało się pozniej, myslał chłopiec. Jeszcze raz przejżał pamętnik i po chwili zauważył jakieś bazgroły z tyłu.
" Etażerka. Druga szuflada"
Russell nie czekając pobiegł do sypialni i przejrzał ocalałą etażerkę. Druga szuflada. Tam coś jest. Znalazł. Kolejny zeszyt. Tym razem stary i badziej zniszczony. Katki były pożółke. Pierwsza strona nie zawierała żadnej informacji. Dopiero póżniej chłopiec zrozumiał że to kolejny pamiętnik Mika. Zaczął czytac:
27.04.2013.
" Katastroa. Świat już nie istnieje. Wszystko zniszczone. Mama i tata nie żyją. Lecieliśmy samolotem kiedy to się zaczęło. Dziekuję Bogu że żyję. Jestem sam ale chyba dam radę. Miałem zapsowy zeszyt i długopis. Nie wiem jak dalego jestem od domu. Wątpię czy w ogóle on jeszcze istnieje. Musze znaleźc jedzenie i picie albo umrę.
28.04.2013.
"Znalazłem jakiś ludzi. Mówią ze mi pomogą. Ze maja jedzenie schron i picie. Nie wiem czy mam im ufac.
Nagle Russell usłyszął krzyki. Od razu je rozpoznał. Czerwoni.
To jest ostatni napisany prze zemnie rozdział ale na TUMBLRZE :) Więc przypuszczam że niedługo pojawi się kolejny :)
Flap'S
Subskrybuj:
Posty (Atom)