poniedziałek, 11 listopada 2013

24. Walka o życie - Rozdział 2

Misaki powoli otwierała oczy. Wspomnienia z poprzedniego wieczora szybko wróciły.
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. W pomieszczeniu paliło się mgłe upiorne zielone światło.
- Fumi - wyszeptała rękami szukając przyjaciółki.
Cisza. Nic. Martwa cisza. Nie to niemożlliwe by... On ją...
- Mi-sa-ki , juz się obudziłaś ? - do środka wszedł on. Jego uśmiech był dziwny.
- Gdzie jest Fumi ?! Co jej zrobiłeś ?! - dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła krzyczec, z nikłą nadzieją że przyjaciółka ją usłyszy i zacznie nawoływac. Musiała wiedziec czy ją straciła.
Mężczyna podszedł powolnym krokiem do nastolatki i usiadł na krawędzi łóżka. Brązowowłosa nie wiedziała skąd, ale była przywiązana pasami do łóżka. Nie mogła się ruszyc. Bała się. Była przerażona. Mężczyzna wyciągnął do niej ręke i delikatnie pogładził jej policzek. Nastolatka zadrżała.
- Nie bój się. Twoja przyjaciółka żyje i nic jej nie jest. Spokojnie, Misaki-chan. - uśmiechnął się.
Dziewczyna była pewan że jest to psychopata-zboczeniec, ale... Postawa, jego dotyk i uśmiech nie były przerażające wręcz przeciwnie, działały na dziewcznę kojąco jak opatrunek. Strach szybko znikł. Ale Misaki wiedziała że to nie jest normalne. Czuc spokój przy tym człowieku. Przy osobie która je porwała i nie wiadomo gdzie więziła.
- Jak masz na imię ? - wyszeptała po chwili.
- Nie jestem pewien czy powinienem ci to mówic ale... Dante. Nazywam się Dante. - odpowiedział.
- Dante. Nie jesteś stąd ?
- Hm.. Masz rację. Jestem z Ameryki ale nic więcej ci nie powiem. - jego ręka wciąż gładziła policzek dziewczyny. To było dla niej nowe uczucie. Nigdy mężczyna w podobnym do niej wieku jej nie dotykał i nie robił tego tak delikatnie. Miał zielone oczy i szare włosy. Wyglądał prześlicznie.
Misaki stój. Nie bądź naiwną idiotką. Jak można zauroczyc się w porywaczu.
- Dlaczego nas porwałeś ?
Uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Masz byc moja. Moja i tylko moja. A pech chciał bym porwał jeszcze twoją przyjaciółke.- odpowiedział prawie złym głosem.
Misaki zatkało. Ona ma byc jego ? To .. To jakiś szaleniec ? Dziewczyna nie wiedziała czy to szczera miłośc czy złudna psychopatyczna obsesja.
-C-Co ?
- Dobrze słyszałaś. Należysz do mnie. Nigdy cię nie zostawie Misaki-chan. - dodał i przybliżył swoją głowę do dziewczyny. Nastolatka skamieniała. Jeszcze żaden chłopak nie był tak blisko niej.
- Tak bardzo chciałem cię dotknąc. Poczuc twoje włosy. Jesteśc przepiękna.- wypowiedział gardłowym głosem.
- Czemu w takim razie nas porwałeś ? Mogłeś umówic się ze mną czy coś .- Misaki powiedziała to tak jakby nie była sobą.
- Nie mogłem się z toba umówic. Nie przyjeła byś mnie. A tu możemy byc razem. Razem rozumiesz ? Nie uciekniesz odemnie bo zawsze będe przy tobie.
- Ale .. Nie ! Po co mnie wiążesz ?! I więzisz gdzie jest ciemno i upiornie ?! I gdzie jest Fumi ?! Muszę ją zobaczyc ! Wypuśc mnie Dante. Proszę ! - dziewczyna odsunęła się od mężczyzny i zaczeła się wierzgac po łóżku z całej siły próbując "zdjąc" z siebie zbędne pasy. Na próżno.
- Dante ! Wypuśc mnie do cholery ty szlaeńcu ! - krzyczała.
A chłopak... Stał. Odszedł od łóżka. I bez jakichkolwiek uczuc patrzył na Misaki. Dziewczyna w  końcu zmęczona i z zapłakaną twarzą padła na łóżko. Jej ciało drżało.
- Wypuśc mnie błagam - szeptała.
- Nie - odpowiedział stanowczyn głosem Dante. -Jesteś moja i zawsze będziesz.
Po tych słowach podszedł do dziewczyny jeszcze raz ale tym razem zrobił to co chciał. Pocałował dziewczynę namiętnie i zaborczo. I nie przestawał. Misaki nie wiedziała co robic. Nie miała już sił by odrzucic silniejszego chłopaka. Ale pierwszy raz się całowała. I był to prawdziwy pełen namiętności pocałunek. Jednak pocałunek z szaleńcem. Dante oderwał się od dziewczyny i popatrzył prosto w jej zaczerwienione oczy.
- Nie rozumiesz ? Kocham cię. A ty jesteś moja. - pocałował ją w czoło i skierował się do wyjśca, pozostawiając dziewczynę w szoku z rumieńcami na twarzy.
***
- Gdzie jest Misaki ?! Wypuśc mnie ty popaprany szaleńcu. - krzyczała Fumi przywiązana jakimiś sznurami. Była uwięziona w ciemnym pokoju prawie bez świateł. Nie wiedziała gdzie są ściany. Nie była pewna jakiej wielkości jest pokój. A on tam stał i się śmiał.
- Popaprany szaleniec !! Psychopata !!- krzyczła dziewczyna ale on nie reagował na wyzwiska.
Nie wiedziec kiedy podszedł bliżej dziewczny i z rękami w kieszeniach blisko jej twarzy, powiedział:
- Jesteś tylko przeszkodą. Nawet nie wiem po co ja cię tu sprowadziłem. Będziesz cierpiec ból, męki , te chwilę wyryją gorące piętno w twojej głowie tak że zapamiętasz je do końca życia ! - jego oczy były okropne, pełne szaleństwa. Przerażały Fumi. Ale nie pozwoliła zawładnąc strachowi.
- Pierdol się ! - krzyknęła i splunęła mu w twarz.
Zaskoczony Dante odsunął się od niej i ręką starł ślinę.
- Ty suko..- wyszeptał i podszedł do stolika z... zabawkami.
- Jesteś pierdoloną przeszkodą ! - krzyknął i wbił jej nóż w ramię. Fumi krzykneła. Piekielny ból rozsadził jej ciało. Dante coraz mocniej "wciskał" nóż. Głębiej i głębiej.
- Będziesz cierpiec. Hahah ! Będziesz cierpiec męki bólu ! I na zawsze zapamiętasz moje imię. To ja Dante sprawiłem że tak cierpisz !! - krzyczał w istnym szaleństwie.
Po męczarniach wyjał nóż a z ranny trysneła krew. Fumi zajęczała. Ból był nie do zniesienia. Okropna fala gorąca przeszywała jej ciało. Z zapłakanymi oczami spojrzała gniewnie na Dantego, który usmiechał się jak psychopata a jego oczy były rozszerzone.
- To będzie przestrogą. I jest tylko początkiem. Lepiej przygotuj sie na więcej.- odpowiedział, rozwiązał szybko sznury i rzucił w dziewczynę apteczką. Wyszedł .
W pokoju nastała cisza. Fumi płakała co po chwila podciągając nosem. Zręcznie opatrzyła sobie ranę która bolała jak cholera. Teraz zauważyła że do łóżka przywieszone są pasy. Takie jakich szpital używa dla chorych ludzi. Fumi była przerażona. Dante na razie nie użył tych pasów, ale może to zrobic później. Dziewczyna strasznie się bała. Nawet nie chciała myslec o tym co spotka ją następnym razem. białowłosa zastanawiał się co ten drań zrobił Misaki. Czy też ją skrzywdził ? Torturował ? Bił ? Znęcał się ? Łzy zaczeły leciec curkiem.
- Dlaczego ? Dlaczego ? - szeptała Fumi ledwo powstrzymując przeźroczyste krople.




Rozdziałek troszku krótki ale jest ^^
Flap'S

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz