sobota, 28 grudnia 2013

czwartek, 12 grudnia 2013

28. Walka o Życie - Rozdział 3

Od razu mówię że zawieszenie można powiedziec że jest cofnięte XD Ale nie dosłoweni gdyż czasem może się zdarzyc że nawet miesiąc na tym blogu nic nie będzie , lecz w ramach swoich możliwości będe dodawała tutaj tyle ile mogę XD
~~~
Powoli , po cichu wszedł do pokoju. Zielone światło oświetliło dziewczynę która jęknęła obudzona za wcześnie.
- Witaj Fumi..- przywitał się.. I brutalnie rzucił dziewczyną o ścianę. Jękneła. Rana nie zdążyła się zagoic, bolała.
- C-czego ? - wychrypiała.
- Mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia.. - wyszeptał jej do ucha i przewrócił na plecy. Usiadł na jej biodrach nie pozwalając jej się ruszyc. I ona też tego nie robiła. Była posłuszna jak pies. Patrzyła tylko tym swoim pełnym nienawiściu i obrzydzenia wzrokiem.
- Mam dla ciebie zadanie.. Dzisiaj pójdziesz do jednego z barów i przyniesiesz mi kasę... Albo inaczej Misaki zginie - wysyczał a Fumi wytrzeszczyła oczy. Czyli jednak ją torturował ? A może zrobił coś więcej ? Nie... Nie może tak myślec.. Pójdzie po tą kasę wróci i będzie wszystko dobrze.. Oby..
Kiwnęła głową. Dante się uśmiechnął.
- Grzeczna dziewczynka - dodał i z całej siły walnął ją w twarz sprawiając że straciła przytomnośc.
***
Misaki leżała na łóżku. Twarz miała suchą i zapłakaną. Ciało drżało. Była jej zimno. Pokój był mroczny bez ani kszty ciepła. Trudno było jej się do tego przyznac... Zakochałą się. W nim. Dante. Na samo imię przechodziły ją dreszcze. Dobre dreszcze. Oczarował ją. Tego była pewna. Jednak swoich uczuc nie mogła się od tak wyzbyc. Może... Jesli zgodzi się z nim chodzic uwolni je ? Nie była pewna czy nic nie zrobił Fumi. Po nim można było się wszystkiego spodziewac. Ale ufała mu. Tak bardzo że aż sama się dziwiła. Kiedy oślepiło ją światło wiedziała że jest w pokoju.
- Jak tam noc, Misaki-chan ? - spytał pełnym torski głosem. Usiadł na krawędzi łóżka i pocałował delikatnie. Teraz dziewczyna uświadomiła sobie jak bardzo jest jego spragniona. Ciche podniecenie i pożadanie powoli rosło. Jego usta.. Miękkie.. Całowały świetnie. Pokiwała głową.
- D-dobrze. - oznajmiłą z trudem. Dante zauważył. Podał jej szklankę wody którą opróżniła w kilka sekund. Nareszcie. Jaka ulga. uśmiechnęła się. Chłopak dał kolejną. Na tacy postawił śniadanie.
- Jesteś głodna ? -spytał.
- Tak.
Położył tacę na kolanach. W misce była owsianka z owocami. Przygotował również herbatę. Dbał o nią bardziej niż ona sama. Jednak tego się nie spodziewała...
Dante napełnił łyżeczkę owsianką i przyłożył Misaki do ust. Wytrzeszczyła oczy. Będzie ją karmił ? Owszem czułą się osłabiona.. Ale... To był chyba najbardziej uroczy gest jaki kiedykolwiek wykonał przy niej chłopak. Jedyny uroczy gest..
Delikatnie wzięła oswiankę która okazała się przepyszna. Dante uśmiechnał się słodko. Misaki zarumieniła się. Czuła coś do niego. Z jednej strony pragnęła z nim byc , a z drugiej bała się tych uczuc.
Kiedy zjadła już owsianką i wypiła herbatę Dante powiedział :
- Jesteś niesamowita Misaki. Przepraszam za tamtą noc. Nie chciałem byś płakała. Wybacz... - dodał i dotknął jej twarzy.
- Dlaczego więc .. Przywiązujesz mnie pasami ? -spytała zdenerwowana.
- Nie chce byś uciekła. Jeśli znikniesz z mojego życia... Ono nie istnieje - dodał i przybliżył twarz tak że styknął się z dziewczyną czołami.
"Ono nie istnieje" , powtórzyła w myślach Misaki. To.. Ją wzruszyło.
Schyliła jednak głowę.
- A-ale ja.. J-ja nie jestem nikogo godna... Żaden chłopak nie zwraca na mnie uwagi dlaczego więc zainteresowałeś się mną ty ? Ten który może miec wszystkie.. Przypuszczam że chcesz mnie wykorzystac.. - nerwowo miętoliła kołdrę. Dante się zaśmiał. Dziewczyne zdziwiło to.
- Misaki-chan. Bo ci chłopacy to idioci. A ja cię kocham bo jesteś wyjątkowa. I cię nie wykorzystam. Obiecuje. - dodał i mocno ją pocałował. PRzytulił na koniec i wyszedł bez słowa.
" Nie wiem czy mam mu wierzyc " , pomyslała Misaki.
***
- A więc pamiętaj. Mój człowiek cię obserwuje. To fachowiec. Jesli będziesz chciała uciec złapie cię. - wysyczał chyderczo się uśmiechając. Fumi pokiwała głową. Wsiedli do czarnego auta z przyciemnionymi szybami. Po kilkunastu minutahc dotarli na miejsce.
- To jest ten pub. Nie bój się. Powiedz że chcesz pieniądze dla Dantego to ci je dadzą. Z nikim nie rozmawiaj.- powiedział i popatrzył dziewczynie w oczy.
- Czemu sam nie pójdziesz ? - odważyła się spytac. Pokręcił głową.
- Nie mogę. Nie jestem tam mile widziany. Powiedzieli że mi dadzą kasę ale mam uważa. Nie chce się narażac...
- Więc wysyłasz mnie. Najwyżej zgine tak ? - dokończyła ponuro Fumi.
- Licze jednak że dasz radę. - odparł i kazał dziewczynie wyjśc. Kiedy to zrobiła natychmiast odjechał. Wiatr ochłodził Fumi. Była zdenerwowana. Weszłą niepwnie do puby. W tym samym czasie wszyscy zwrócili na nią oczy. Poczuła się nie swojo. Podeszła do baru i cicho powiedziała :
- Dante prosi o pieniądze. Mam mu je przekazac.
Człowiek dziwnie na nią popatrzył. Zdziwiony podał jej białą paczkę.
" Uff. Udało mi się " , pomyślała.
Cicho kiwnęła głową i wyszła z pubu.
- I gdzie ja mam teraz iśc ? - powiedziała do samej siebie.
Niepweni weszła w ciemną alejke. Kiedy.... Nagel usłysząła za sobą kroki. Odwróciłą się i zobaczyła meżczyzne w kapturze. Wikeszego od niej.
- Nie próbuj uciekac. Ja cię złapię. - powiedział i zniknął w cieniu.
Czyli Dante jednak kogoś wynajął ? Fumi była przerażaona. Kiedy ten Dante przyjedzie ? Nie ma jego numeru.... Co ona ma zrobic w takiej okolicy ?
Usiadła pod ściną z cegły i łzy same poleciały.
Nie tak dawno chodziął do szkoły śmiała się z Misaki. A teraz ? Nawet nie wiedziała co jej jest ? Czy w ogóle żyje..
- Nic ci nie jest ? - usłyszała nagle. Podniosła głowę i ujrzała.... Chłopaka chyba w jej wieku. Pobliska lampa oświetlała jego złocisto brązowe włosy. Miał cudne niebieskie oczy. Tak jak mrze, w których można było się zatopic.
- N-nie. - wydukała i wstała.
- Płakałaś. Pomyślałem że coś ci jest. - powiedział troskliwym głosem. Fumi skądś go znała. Niepamiętała tylko skąd.
- Znamy się ? - spytała.
- Nie.
- Co tutaj robisz ? - robiła się dziwnie podejrzliwa.
- Przyszedłem z kumplem do pubu. Na drinka by się trochę wyluzowac. A ty ?
Fumi nie wiedziała co odpowiedziec. Czuła że ten gościu ją obserujwe i zbyt długie rozmawianie z tym gościem nie wrózyło dobrze. Mógł o tym powiedziec Dantemu a ten się wśieknie i coś jej zrobi. Nie chciała tego.
- Nic. To samo co ty.
- Co to za paczka ? - popatrzył na przedmiot. Nastolatka natychmiast schowała ją za plecami.
- To nic. Musze to... to wysłac. - wymyśliła szybko.
- Aha.. Jak masz na imię ?
" Powiedziec czy nie ? "
- Fumi. A ty ?
- Hiroki.
- Ładnie. - odparła. Uśmiechnął się.
- Gdzie byłeś ? Szukałem cię . - usłyszała zdyszany głos. Z cienia wybiegł chłopak prawdopodobnie w jej wieku z błyszczącymi fioletowymi włosami i zielonymi oczami.
- Pomagałem jej. - wskazał na Fumi.
- Siema - przywitał się tamten łapiąc się za kolana by złapac oddech.
- To mój kumpel Makoto. Makoto to Fumi - zapoznał ich.
- Cześc - odarła skrępowana nastolatka.
- Chodź , inni czekają - powiedział chłopak do Hirokiego wyraźnie się śpiesząc.
- Może chciała byś pójśc z nami ? - zaproponował nastolatek.
Fumi przestraszyła się trochę. Miała czekac na Dantego. Chciała by pójśc. Hiroki jej się spodobał ale wiedziała że nie może. Wynajęty gostek pewnie ją obserwował i doniesie Dantemu jesli z nimi pójdzie.
- Nie mogę. Czkeam na kogoś - skłamała. hiroki pewnie pomyśli że czeka na chłopaka. Trudno. Ona nie może. Taka jest prawda.
- Ehh , szkoda. Fajnie by było. Do zobaczenia - dodał trochę smutnym i zawiedzionym głosem i odszedł z kumplem. Makoto również się pożegnał krótkim " Cześc ". Fumi zdawało się że skądś go kojarzy. Nagle zabrzęczął telefon :
 " Będe za 5 minut. Dante "
Wyświetliła się wiadomośc.
- Czyli jednak przyjedzie. To dobrze , nie mam już ochoty siedziec w tym okropnym miejscu. - powiedziała i wyszła z ciemnej alejki.

~~~

poniedziałek, 2 grudnia 2013

27... Zawieszenie

Przykro mi bardzo ale zawieszam tego bloga... Mam małe problemy nie powiem jakie , ale są takie że niestety mają wpływ na to co się na tym blogu pojawia... Może jest to nieoficjalne zawieszenie gdyż może się tutaj coś pojawic ni stąd ni zowąd.. Ale tylko powiadamiam.. Bardzo mi przykro no ale cóż.. Ja nic nie mogę na to poradzic..
Myślę jednak że się nie obrazicie gdyż może zdażyc się tak że wejde tu i coś dodam i nic o tym nie napisze..
Także.. Do usłyszenia.. Flap'S się jeszcze pojawi ^^
Bajo ;3

sobota, 23 listopada 2013

26. One-Shot ( GrayxNatsu ) cz. 4 - "...Poszli w tylko sobie znanym kierunku..."

Życie jest jak wiatr... Nie możesz go złapac , dotknąc, zatrzymac...
Zastanawiam się czasami co by się stało gdybym urodził się inny..
Pokochał by mnie ? Wybaczył moją głupotę ?
Tak bardzo boli... Aż ten mój szleńczy pomysł powoli staje się nadzieją...
Że ból zniknie...
Dlaczego więc...
Boje się ?

Gray szedł w stronę gildi Octavi.. Jego myśli były rozbiegane.. Chociaż przeważnie zawsze tak było .. Ale nieważne..
" Dobrze robie ? Czy wogóle muszę to robic ? Rozum podpowiada że tak serce że nie.. I czego tu do cholery słuchac ? O fuck Gray trzebał było naładowac i to i to.. Chociaż w sumie ... Kiedy w oczach mam Natsu.. Rozum stara się zapomniec... Bo boli .. Serce płacze ... Bo chce pokochac i walczy..
I teraz które ma rację ? " , myślał. W końcu jego oczom ukazał się obskurny i zachowany w okropnym stanie budynek.. Przypominał trochę pałac ale sam fak jak wyglądał.. Mógł przyprawiac o mdłości..
- Octavia ? - zdziwił się Gray rozglądając się dookoła.. Cisza... Jedynie kruki krukały.. Jeden z nich pojawił się na ścieżce przed Grayem. Popatrzył na niego czarnym ogronym ślepiem. Mag miał wrażenie że ptak przyeszywa go na wskroś. Zadrżał lekko.
- Spadaj stąd ! - odrzekł i wykonał gest ręką.. Nic. Kurk nawet się nie przestraszył.. Co je ...
Nagle ptak stał się .. Człowiekie ? Fioletowy dym osłaniał powoli ciało zwierzęcia by później przerodzic się w nogi , ręce i twarz. " Co do cholery ? " , dziwił się w myślach Gray.
Facet był o połowę wyższy od niego. Miał czarne włosy a nad lewym uchem fioletowe pasemko. Jego wściekle bordowe oczy patrzyły prosto na maga lodu. Jego ręce wisiały przy nim. A uśmiech jakby szaleńca nie skochdził z jego twarzy.
- Czo tu robiś ? - spytł głosem dziecka który ani trochę do niego nie pasował.
- Y-yy.. J-ja.. - jąkał się.
Nagle "facte" oplutł ręke wokół szyji Graya. Prawie go dusząc.
- Pofieciałem czo tu robiś ? - był wśiekły. Mag nie mógł wykrztuśic ani słowa... Po chwili oplotła go ciemnośc.
***
Erza i Natsu szli leśną ścieżką. Żwir szczękał pod ich butami. Rozglądali się w prawo i w lewo. Nic.
- No masz ! Kiedy my ich znajdziemy ? Są aż tak dobrze ukryci ? -jęczał Natsu.
- Cicho bądź ! To w końcu mroczna gildia ! Myśli że będą sobie tak stac w środku lasu a wokół bedą transparent : " Witajcie przybysze ! Jesteśmy Octavia , Mroczna gildia ! Znaleźliście nas możecie teraz nam przywalic" ? -  powiedziała zdenerwowana czerwonowłosa.
- No... Raczej - odparł mało inteligetnie Natsu. Erza strzeliła poker faeca. Mag ognia czasami ją po prostu dobijał swoją głupota ! Ona nie miała granic !
- Czujesz .. - nos Natsu nagle coś wyniuchał.
- Co ? - zdziwiła się Erza.
Nie zdażyła nawet popatrzec gdyż różowowłosy popędził przed siebie gnany instynktem.
- Kurwa ! Poczekaj ! - krzyczała za nim magini starając się go dogonic.
Kiedy po kilku minutach Natsu zatrzymał się przy rozdrożu , czerwonowłosa prawie go uderzyła.. Nie zdażyła bo zaczał coś gadac :
- Wyczułem coś.. Coś... Niee. Kogoś ! Szybko tędy ! - krzyknał i pobiegł w prawo.
- No nie.. Znowu bieganie - jekneła Erza i bez wachania pognała za przyjacielem.
Nos Natsu - niezawodny w takich misjach - doproawdził go do.... Nędznej chałupy ?
- He ? - zdziwiony patrzył jak szaro bure ściany "ozdabiają" ten oto.. Budynek.
- O rany ! To się nazywa dom - czerwonowłosa automatycznie stała się podejrzliwa. Wokół chaty przelatywało co po chwila stado kruków. Nie które siadały na gałęziach i patrzyły na nich czarnymi oczami.
- Głupie kruki.. Nie lubie ich - naburmuszył się Natsu.
- Nie wydaje ci się to dziwne... Ten las jest bardzo popluarny.. Ale nigdy nie słyszałam żeby był tu taki dom ... Ale powinni go zburzyc dawno temu skoro jest w takim opłakanym stanie.. - myślała na głos. Natsu pokiwał głową. Stał się czujny.
Nikt nic nie słyszał. Nikt nic nie zauważył. Murgnęło im tylko przed oczami para czerwonych ślepi i.... Pochłonęła ich czerń.
***
- Hahahah !! Widziałeś go ! Nawet nie płacze ! A ja myślałem że jego łezki zaleją nam gildie ! Hahah - śmiał się ktoś. Jego śmiech był tak denerwujący że marzyło się o tym by przestał.
Różowowłosy usłyszał odgłos bicza. Otworzyl jedno oko. Chyba był w jakiejś... Komnacie ? Lub sali. Było to nieduże pomieszczenie ale takie które zmieściło by conajmniej sporoje wielkości gildie. Mignęło mu kilka średnowicznych wzorków i tapet na ścianach. Leżał przy jednyej z nich. Był przywiązany pod jakąs drewnianą kolumną.
- Arh ... - ktoś jęczał. Natsu otworzył drugie oko. Przymglone światło dało mu isę we znaki ale kiedy przyzwyczaił się do niego po chwili.. Zauważył na przeciwko niego.. Gray i jakiegoś faceta ! Ale Graya ! Jednak....
- Przestań... Dośc.. - błagał znajomy głos.
Facte który przy nim stał śmiał się szyderczo i uderzał maga lodu biczem. B-biczował go ? Graya ?!
Czarnowłosy również przywiązany sznumrami do kolumny , miał liczne czerwone ślady od tego przedmiotu z których kapała krew.
- STOP ! - krzyknał Natsu dłużej nie mogąc patrzec na te tortury. Gray podniósl glowę i spojrzał mu prosto w oczy.
- Natsu - wysapał.
Facet automatycznie odwórcił głowę i spojrzał na maga ognia którego oczy pałały gniewem i wsiekłością.
- Obudziłeś się .. Magu - zaśmiał się. - Masz taki sam znak jak ten tu. Sugeruje więc że jesteście z tej samej gildi. - podszedł do niego. - W takim razie co on tutaj robi ? He ? Nasłaliście go na nas jako szpiega a kiedy tajemniczo nie wrócił przyszliście po niego ?! Myślicie że nas tak łatwo pokonac ?! Jesteśmy mroczną gildią ! - krzyczał wymachując biczem.
- Za dużo gadasz gościu. Albo praca dodaje ci stresu - zażartował Natsu.
- Nie dowcipkuj sobie mały.. Słyszałem o was Fairy Tail. Najsilniejsza gildia w Fiore. Wróżki które się nigdy nie poddają , które chronią swoich przyjaciół i że macie bardzo silne więzi. Nieźle.. - cmoknął.
- Mówię za dużo gadasz. Połowa z tego to nie prawda. To nie jakiś tam szpeg. Po prostu członek gildii. Zaginął więc go szukaliśmy. Jego celem była Octavia. Poszliśmy więc tam i trafiliśmy tutaj. I zapewniam że jeszcze was pokonamy. Kiedyś lecz nie teraz. - powiedział Natsu specialnie nie wspominając o tym że ich prawdziwym celem oprócz Graya jest zniszczenie tej gildii. - Ale reszta to prawda. - dodał.
- Pff. Nie wierze w twoje słowa. Ciebie też kojazre .. Natsu.. Dragon Slayer. Masz podobno niesamowitą walę wali. Ciekawe.
- Dobra dobra możesz nie wierzyc ale to prawda ! A teraz nie pierdol mi tutaj tylko nas wypuśc. - szarpał się mag ognia.
- O nie nie nie.. Ten tu - wskazał palcem na czarnowłosego - Beszczelnie wkroczył na nasz teren. tak samo jak wy. Dlatego poniesiecie swoją karę. A i jeszcze jedno. Mamy waszą Tytanię. Jest bardzo silna jak na kobiete. Nieduzo jej zrobiliśmy jednak widac że nie da się jej złamac. - dodał i podszedł znowu do Graya zostawiając wśiekłego Natsu. Po chwili mag ognia zapalił swoje dłonie. Sama myśl że coś zrobili Erzie napawała go takim gniewem że już nad sobą nie panował. Sznury społonęły. Wystraszony mężczyzna nie zdążył zareagowac po natychmiast dostał solidnego ciosa.
- Jak śmiłeś ?! Ty dupku ?! Erze ?!! Dostanie ci się za to !! - krzyczał dając facetowi kilkanaście uderzeń na raz tak że pod koniec padła na podłogę krwawiąc.
Podszedł do Graya , uspokojony, i pomógł mu. Zachowywał się nader delikatnie. Mag lodu jęknął cicho kiedy podparty o ramię Natsu szedł w stronę wyjścia.
- Dzięki - wymamrotał.
- Sam byś nie dał rady - zażartował. Czarnowłosy spionurował go wzrokiem na co różowy się zaśmiał. Dawno nie widział jego twarzy.. Która go uspokajała. Uwielbiał się z nim droczyc. Widog jego wściekłej miny był śmieszny i zabawny.
Wyszli na średni korytarz. Pewne drzwi zostały wywarzone. Buchnął z nich kurz a ze środka wyfrunęli członkowie gildii.
- Jeszcze raz a wdeptam cię w ziemię ! - krzyknęła Tytania pałając złością. Natsu pisnał cicho. Kiedy popatrzyła w jego stronę uspokojiła się trochę.
- Natsu ! Gray ! Nic wam nie jest.
- Nie.. Gray trochę dostał. - wskazał brodą na maga lodu.
- Nic mi nie jest Erza. - wymamrotał dysząc.
- Gdyby była tu Wendy.. No ale nic ! Szybko ruszamy zanim zrobi się ich więcej - rozkazała i oboje prawie bienąc, bo Natsu taszczył Graya , wyszli na kolejne korytarze. Różowy nie mógł walczyc kiedy spotykali przeciwników. Wszystko robiła Erza. Echhh.. Trudno..
Dotarli do wyjścia kiedy drogę przeszkodził im .. Kurk ?
Tytania wśiekła na wszystko i wszystkich chciała go przeciąc swoim mieczem ale ptakowi nic się nie stało. Stał jak stał i gapił się na nich. Tak jak Gray przypuszczał po chwili zmienił się w tego dziwnego człowieka z głosem dzicka.
- Nie wyjciecie - wysyczał.
Parująca z niego fioletowa mgła utrudniała im widocznośc. Kiedy Erza próbowała atakowac natychmiast obrywała nie wiadomo czym. Padała na podłoge podnosząc się oczywiście. Trwało to kilka chwil.
- Ciężki przeciwnik. - powiedziała i zadała kolejny cios. Na nic.
Natsu napalony na walkę upuścił Graya i z całej siły przypierdolił gościowi z pasemkami.
Mag lodu osłabiony leżal na podłodze i słuchał odgłosów walki. Kiedy minęło kilkanaście minu magowie Fairy Tail byli zmęczeni i wycienczeni.
" Nie mogę tego tak zostawic" , myślał Gray. Wstał i z trudem wykonał Ice Maker który zamroził mgłe.
- Teraz ! - krzyknął na co Erza i Natsu dali solidne ciosy prawie krukowi. Padł i się nie podnosił.
- Nareszczie - wyspała Natsu. Odwrócił się w stronę Graya chcąc mu pomóc jednak ten odsunął się od niego.
- Sam sobie poradzę. - powiedział. Mag kiwnął głową. Mógł przypuszczac że Gray nie chciał byc zbyt blisko niego.
***
Kiedy magowie FT zniszczyli starą chatę i ruszli w stronę gildii. Misja była wykonana. Kiedy siedzieli w pociągu , Natsu miał chorobę lokomocyjnął i cały był zielony , mag lodu nawet na na niego nie spojrzał. Zatrzymali się kilka minut drogi od gildii.
Natsu zaczął szeptac coś Grayowi który naburmuszony i z niesmakiem kiwnał głową. Póżniej to samo powiedział Erzie.
- Niech będzie. Nie spójźnijcie się tylko - dodała i zniknęła.
***
Dwaj magowie siedzieli nad jeziorem patrząc się jak co po chwila któraś z ryb wyskakuje z wody. Księżyc odbijał się w jego tafli.
- Gray słuchaj .. Ja zrozumiałem że.. - chciał coś powiedziec.
- Ja już wiem.. Natsu nie tłumacz się .
- Ale ja chce !
- Po co ? Mamy wszystko już wyjaśnione co nie ?
- Nie ! Nie mamy ! Daj mi powiedziec !
- Niech będzie... Ale szybko nie chce mi się tu siedziec. - naburmuszył się.
- Słuchaj. Pamiętam tamten dzień. Ty przyszedłeś i powiedziałeś mi .. To.. I ja głupi źle to odparłem bo tak naprawdę czuje coś innego do ciebie. To nie był atki zamiar by cię zranic. Serio. Teraz kiedy widziałem co ci tam robią... Serce mi się krajało.. J-ja czuje coś do ciebie i to nie jest kłamstow. W tamtym dniu źle to zrozumiałem i ty też bo byłem nie wyspany ! Mój umysł źle to wsztstko ogarnął. Gray j-ja cię kocham - skończył swoją wypowiedź wypowiadając ostatnie słowa które Gray chciał tak bardzo usłyszec. Miał wytrzeszczone oczy. Patrzył się na Natsu i nie wiedział co zrobic.
- J-ja.. Że co ? Przez ten cały czas to nie była prawda ! Ja tu kurwa o śmierci myślałem ! A ty mnie kochałeś czułeś coś do mnie ! Nie łaska była do cholery powiedziec mi tego wcześniej ! - krzyknął zdenerwoany a Natsu.. Zaczał się śmiac ! Śmiał się trzymając isę za brzuch. Z pozy po turecku wylądował na trawie.
- Z czego się ryjesz ? He ? - mag lodu nie wiedział o co chodzi.
- Z-z c-ciebie... - nie mógł wypowiedziec słowa. Śmiał się i śmiał. Wśiekły Gray wstał i poszedł w innym kierunku.
- Czekaj ! - krzyknął za nim Natsu - Śmiałem się z ciebie fakt.. Ale to było za razem i zabawne i słodkie. - dodał i mocno i namiętnie pocałował Graya. Zszkonowany natychmiast odwzajemnił pocałunek. Pragnał tej chwili bardzije niż najlepszych lodów !
- Nie jesteś już obrażony ? - mruknął Natsu.
- Nie - uśmiechnął się Gray. - Wiesz nigdy nie myślełem że to się spełni. - zarumienił się.
- Ja też nie.. Ale teraz.. Jestem szczęśliwy.
- Ja też .- dodał i wziął Natsu za rekę. Poszli w tylko sobie znanym kierunku. A skoro Gray prowadził mogły byc to pobliskie krzaki. Ale któż to wie..
***
Następnego dnia kiedy Gray uradowany wkroczył do gildii i ogłosił że chodzi z Natsu , połowa ludzi zemdlała. Budząc się nie chciała w to uwierzyc. Ale kiedy zobaczyli dwóch wiecznie kłócącyhc isę magów, zrozumieli że to prawda. Wszystkie dziewczyny z gldii łącznie z Erza i Lucy zaczęła wypytwac o ich zwązek który zaczał się raptem wczoraj. Erza zagroziła solidną kara jesli nie będą im opowiadac o każdym seksie i wielku innych rzeczach. Wystraszeni myślami o karzee przytaknęli głowami. To naprawdę będą... Dłuuugieee opowiadania..

~~~

Tak tak to już koniec ! Ostatnia cześc ! Przypomniała sobie o niej godzinę temu o.O Ups !
Może dużo się w niej nie działo ale wszystko się wyjaśniło. Gray się nie zabił. Natsu jest szczesliwy tak jak wszyscy inni. Może kiedyś pojawi się jakiś bonus do tego One-Shota ? Któż to wie xD
Wybaczcie za blędy ( które poprawie jutro xD ) i za to że może nie był zachwycający.. Nie miała duuuużżej weny..
Ale mam nadzieję zę wam się spodobał ^^
Flap'S

poniedziałek, 18 listopada 2013

25...~~~...

GOMENE ~
Od razu mówię... że... Troszku zawaliłam T.T
One-Shot nie dokończony i był chyba z miesiąc temu tak samo jak Kako no Kage a ja daje nowe serie...
Także więc tutaj pojawia się plan... Chociaż go nie przypomina ^^
Ze względu na ( czasami ) małą ilośc czasu jak i weny postanowiłam że będe pisac w weekendy..
W sobotę pojawi się ostatnia częśc One-Shota i to jest pewne ^^ Chyba że znowu moje lenistwo da o sobie znac Q.Q Ale postaram się je zwalczyc xD
W niedziele wrzucę Kako no Kage , kolejny rozdział :3
W środku tygodnia wątpie by coś się pojawiło.. Chyba że w piątek lub jeśli wena mnie najdzie i coś napisze to może wrzucę.
Na razie aktualne opowiadania to :
Kako no Kage
Walka o Życie
One-Shot
Wiem że mam kilka innych opowiadań , ale przważnie są to "serie" których kontynuowac nie będe ponieważ wrzucam je tylko dlatego żeby było coś "nowego" lub po prsotu dlatego że miałąm wene i chciałm to wam pokazac ^^
Także .. To by było na tyle :3
Prawdopodobnie wrzucę coś już w sobotę a nuż zdaży się że w piątek bo w ten dzień mam najwięcej czasu xD
Flap'S

poniedziałek, 11 listopada 2013

24. Walka o życie - Rozdział 2

Misaki powoli otwierała oczy. Wspomnienia z poprzedniego wieczora szybko wróciły.
Dziewczyna rozejrzała się dookoła. W pomieszczeniu paliło się mgłe upiorne zielone światło.
- Fumi - wyszeptała rękami szukając przyjaciółki.
Cisza. Nic. Martwa cisza. Nie to niemożlliwe by... On ją...
- Mi-sa-ki , juz się obudziłaś ? - do środka wszedł on. Jego uśmiech był dziwny.
- Gdzie jest Fumi ?! Co jej zrobiłeś ?! - dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła krzyczec, z nikłą nadzieją że przyjaciółka ją usłyszy i zacznie nawoływac. Musiała wiedziec czy ją straciła.
Mężczyna podszedł powolnym krokiem do nastolatki i usiadł na krawędzi łóżka. Brązowowłosa nie wiedziała skąd, ale była przywiązana pasami do łóżka. Nie mogła się ruszyc. Bała się. Była przerażona. Mężczyzna wyciągnął do niej ręke i delikatnie pogładził jej policzek. Nastolatka zadrżała.
- Nie bój się. Twoja przyjaciółka żyje i nic jej nie jest. Spokojnie, Misaki-chan. - uśmiechnął się.
Dziewczyna była pewan że jest to psychopata-zboczeniec, ale... Postawa, jego dotyk i uśmiech nie były przerażające wręcz przeciwnie, działały na dziewcznę kojąco jak opatrunek. Strach szybko znikł. Ale Misaki wiedziała że to nie jest normalne. Czuc spokój przy tym człowieku. Przy osobie która je porwała i nie wiadomo gdzie więziła.
- Jak masz na imię ? - wyszeptała po chwili.
- Nie jestem pewien czy powinienem ci to mówic ale... Dante. Nazywam się Dante. - odpowiedział.
- Dante. Nie jesteś stąd ?
- Hm.. Masz rację. Jestem z Ameryki ale nic więcej ci nie powiem. - jego ręka wciąż gładziła policzek dziewczyny. To było dla niej nowe uczucie. Nigdy mężczyna w podobnym do niej wieku jej nie dotykał i nie robił tego tak delikatnie. Miał zielone oczy i szare włosy. Wyglądał prześlicznie.
Misaki stój. Nie bądź naiwną idiotką. Jak można zauroczyc się w porywaczu.
- Dlaczego nas porwałeś ?
Uśmiech zszedł z jego twarzy.
- Masz byc moja. Moja i tylko moja. A pech chciał bym porwał jeszcze twoją przyjaciółke.- odpowiedział prawie złym głosem.
Misaki zatkało. Ona ma byc jego ? To .. To jakiś szaleniec ? Dziewczyna nie wiedziała czy to szczera miłośc czy złudna psychopatyczna obsesja.
-C-Co ?
- Dobrze słyszałaś. Należysz do mnie. Nigdy cię nie zostawie Misaki-chan. - dodał i przybliżył swoją głowę do dziewczyny. Nastolatka skamieniała. Jeszcze żaden chłopak nie był tak blisko niej.
- Tak bardzo chciałem cię dotknąc. Poczuc twoje włosy. Jesteśc przepiękna.- wypowiedział gardłowym głosem.
- Czemu w takim razie nas porwałeś ? Mogłeś umówic się ze mną czy coś .- Misaki powiedziała to tak jakby nie była sobą.
- Nie mogłem się z toba umówic. Nie przyjeła byś mnie. A tu możemy byc razem. Razem rozumiesz ? Nie uciekniesz odemnie bo zawsze będe przy tobie.
- Ale .. Nie ! Po co mnie wiążesz ?! I więzisz gdzie jest ciemno i upiornie ?! I gdzie jest Fumi ?! Muszę ją zobaczyc ! Wypuśc mnie Dante. Proszę ! - dziewczyna odsunęła się od mężczyzny i zaczeła się wierzgac po łóżku z całej siły próbując "zdjąc" z siebie zbędne pasy. Na próżno.
- Dante ! Wypuśc mnie do cholery ty szlaeńcu ! - krzyczała.
A chłopak... Stał. Odszedł od łóżka. I bez jakichkolwiek uczuc patrzył na Misaki. Dziewczyna w  końcu zmęczona i z zapłakaną twarzą padła na łóżko. Jej ciało drżało.
- Wypuśc mnie błagam - szeptała.
- Nie - odpowiedział stanowczyn głosem Dante. -Jesteś moja i zawsze będziesz.
Po tych słowach podszedł do dziewczyny jeszcze raz ale tym razem zrobił to co chciał. Pocałował dziewczynę namiętnie i zaborczo. I nie przestawał. Misaki nie wiedziała co robic. Nie miała już sił by odrzucic silniejszego chłopaka. Ale pierwszy raz się całowała. I był to prawdziwy pełen namiętności pocałunek. Jednak pocałunek z szaleńcem. Dante oderwał się od dziewczyny i popatrzył prosto w jej zaczerwienione oczy.
- Nie rozumiesz ? Kocham cię. A ty jesteś moja. - pocałował ją w czoło i skierował się do wyjśca, pozostawiając dziewczynę w szoku z rumieńcami na twarzy.
***
- Gdzie jest Misaki ?! Wypuśc mnie ty popaprany szaleńcu. - krzyczała Fumi przywiązana jakimiś sznurami. Była uwięziona w ciemnym pokoju prawie bez świateł. Nie wiedziała gdzie są ściany. Nie była pewna jakiej wielkości jest pokój. A on tam stał i się śmiał.
- Popaprany szaleniec !! Psychopata !!- krzyczła dziewczyna ale on nie reagował na wyzwiska.
Nie wiedziec kiedy podszedł bliżej dziewczny i z rękami w kieszeniach blisko jej twarzy, powiedział:
- Jesteś tylko przeszkodą. Nawet nie wiem po co ja cię tu sprowadziłem. Będziesz cierpiec ból, męki , te chwilę wyryją gorące piętno w twojej głowie tak że zapamiętasz je do końca życia ! - jego oczy były okropne, pełne szaleństwa. Przerażały Fumi. Ale nie pozwoliła zawładnąc strachowi.
- Pierdol się ! - krzyknęła i splunęła mu w twarz.
Zaskoczony Dante odsunął się od niej i ręką starł ślinę.
- Ty suko..- wyszeptał i podszedł do stolika z... zabawkami.
- Jesteś pierdoloną przeszkodą ! - krzyknął i wbił jej nóż w ramię. Fumi krzykneła. Piekielny ból rozsadził jej ciało. Dante coraz mocniej "wciskał" nóż. Głębiej i głębiej.
- Będziesz cierpiec. Hahah ! Będziesz cierpiec męki bólu ! I na zawsze zapamiętasz moje imię. To ja Dante sprawiłem że tak cierpisz !! - krzyczał w istnym szaleństwie.
Po męczarniach wyjał nóż a z ranny trysneła krew. Fumi zajęczała. Ból był nie do zniesienia. Okropna fala gorąca przeszywała jej ciało. Z zapłakanymi oczami spojrzała gniewnie na Dantego, który usmiechał się jak psychopata a jego oczy były rozszerzone.
- To będzie przestrogą. I jest tylko początkiem. Lepiej przygotuj sie na więcej.- odpowiedział, rozwiązał szybko sznury i rzucił w dziewczynę apteczką. Wyszedł .
W pokoju nastała cisza. Fumi płakała co po chwila podciągając nosem. Zręcznie opatrzyła sobie ranę która bolała jak cholera. Teraz zauważyła że do łóżka przywieszone są pasy. Takie jakich szpital używa dla chorych ludzi. Fumi była przerażona. Dante na razie nie użył tych pasów, ale może to zrobic później. Dziewczyna strasznie się bała. Nawet nie chciała myslec o tym co spotka ją następnym razem. białowłosa zastanawiał się co ten drań zrobił Misaki. Czy też ją skrzywdził ? Torturował ? Bił ? Znęcał się ? Łzy zaczeły leciec curkiem.
- Dlaczego ? Dlaczego ? - szeptała Fumi ledwo powstrzymując przeźroczyste krople.




Rozdziałek troszku krótki ale jest ^^
Flap'S

23. Walka o życie - Rozdział 1

Brązowe włosy Misaki powiewały na wietrze. Jej głowa była zaprzątnięta myślami,które szczelnie kryła przed wszystkimi. Dzisiaj znowu widziała Akihiko jak całował się z dziewczyną. Misaki tak bardzo chciała byc na jej miejscu. Akihiko miał piękne , lśniące blond włosy i był najlepszym siatkarzem. A Misaki nie dość, że nienawidziła sportów, to jeszcze mimo większych starań nigdy nie została zauważona przez Akihiko.
"Dlaczego nie zasługuje na miłość?",myślała
"Przecież jestem zwykłym człowiekiem. Tak bardzo chce miec przy sobie drugą osobę, która mnie kocha. Tą drugą połówkę. Dlaczego przyzwyczaiłam się już , że nigdy nie zaznam tego niesamowitego uczucia, tej miłości ? Moje złudne nadzieje.. Już nie istnieją. Trudno.. Widać nie zasługuje na miłość.."
-Misaki ! - krzyknął ktoś z oddali. Brązowo włosa przerwała swoje rozmyślania. Przed nią , na korytarzu biegła uśmiechnięta Fumi. Jej przyjaciółka. Jedyna jaką miała. Jej jasne prawie białe włosy, odstawały na boki. Znowu nie zdążyła ich ułożyć na czas.
-Hej. - wydyszała.
-Hej. - odparła Misaki.
Obie ruszyły do klasy. Były w 1 klasie liceum. Mama Misaki mówiła że 1 liceum nie jest łatwa. I miała rację. Czasami mieli tyle zadań domowych, sprawdzianów i kartkówek, że dziewczyny nie miały czasu do siebie zadzwonić. Pierwszą lekcją miała byc fizyka. Misaki nienawidziła tego przedmiotu. I pech chciała że została wywołana do odpowiedzi.
-Misaki , podejdź do mnie. Sprawdzimy twoją wiedzę. - powiedziała pani Ayaka. Na pozór byłą miłą osobą, ale jeśli chodziło o naukę, surową.
- Dobrze w takim razie..Skoro każda planeta krąży po orbicie eliptycznej, Słońce znajduje się w..   ? - spytała.
Misaki dobrze znała odpowiedź ale.. To co zobaczyła w oknie "wyrzuciło jej wiedzę z mózgu".
Przy drzewie nieopodal ławeczki stał Akihiko, piękny jak zawsze. Ale nie sam. Teraz stał z inną dziewczyną. W ręku trzymał bukiet słoneczników. Ulubione kwiaty Misaki. I teraz miał zamiar dac je szczęśliwej dziewczynie. Kiedy już to zrobił, a zrobił elegancko, podszedł do niej bliżej, spojrzał prosto w oczy i... Zaczął się z nią namiętnie, naprawdę namiętnie całować.
Misaki stała jak wryta.Serce bolało, mózg pozbył się potrzebnej wiedzy.
- Ej Misaki ! No dalej odpowiadaj, to nie takie trudne. - wyrwała ją z zamysłu pani Ayaka.
- Y-yyy.. Ja.. Y-yyy , ponieważ... Nie wiem proszę pani. - wydukała.
Nauczyciela zdziwiła się na początku, ale od razu zadała kolejne pytanie :
- W takim razie ..  Co zakreśla linia łącząca Słońce z planetą w równych odstępach czasu?
- Tego też nie wiem proszę pani.
- Eh to ostatnie pytanie.. Co to jest pole grawitacyjne ?
- Również tego nie wiem.
- Oj oj Misaki, nie tego się po tobie spodziewałam. - dodała i wpisała do dziennika pałę. Nie pierwszą w życiu Misaki, ale.. Ona również zawiodła się na sobie. Akihiko... Przez to imię bolało ją serce.
***
8 godzin później.

Misaki i Fumi szły chodnikiem do domu. Brązowo włosa była smutna i przygnębiona, a Fumi za wszelką ceną próbowała z niej wyciągnąć jak najwięcej.
-Ej powiesz mi w końcu dlaczego nic nie wiedziałaś ? Chwaliłaś mi się wczoraj że masz tak wykute że jeśli cię spyta dostaniesz piątkę ?
Misaki pokręciła głową.
- Nie chce teraz o tym gadac.
- Eh... Czyżby to przez Akihiko ? - spytała nagle przyjaciółka.
"Serce Misaki zabolało."
- Akihiko ? Nie no coś ty , na pewno nie przez niego.
- Widac że kłamiesz. Mnie nie oszukasz. Widziałam też jak tam stał, idealnie na przeciwko twojego wzroku.- dodała i przytuliła brązowowłosą.
- Nie martw się. Akihiko nie jest tego wart. Nie możesz po nim płakac. To tylko pusty , spocony chłopak grający w siatę. Wszystko będzie dobrze. - uśmiechnęła się Fumi.
" Nie.. Nic już nie będzie dobrze ", pomyślała Misaki.
- Hmm... Mam pomysł ! - krzyknęła białowłosa. - Jutro jest sobota, więc może przyjdziesz do mnie , będziemy razem spac ! - szczerzyła białe zęby.
- Och Fumi nie wiem czy to jest dobry pomysł. Nie mam ochoty.
- Ej no weź. Rozerwiemy się, posłuchamy muzyki , będziemy hejcic kogoś w necie, pogadamy, poplotkujemy. Będzie fajnie !
Misaki zastanawiała się chwilę. Z drugiej strony pomysł przyjaciółki nie był taki zły. Rozerwie się , zapomni o Akihiko..
- No.. No dobrze. Niech ci będzie. - uśmiechnęła się lekko na co Fumi zaczęła piszczec z radości.
- Zadzwoń teraz do swojej mamy i powiedz że zostajesz na noc u mnie. Dalej ! Ruszamy w stronę mojego domu ! - powiedziała radośnie, a Misaki ledwo zdołała powciskać cyferki numery mamy. Białowłosa bardzo szybko szła.
A kiedy dostała "zgodę" dwie przyjaciółki pobiegły chodnikiem.
***
-Mamo mogę zostać dzisiaj na noc u Fumi ? 
- U Fumi ? Hm.. No dobrze.. Ale uważajcie na siebie. Aha i nie pijcie alkoholu. I za długo nie puszczajcie tej muzyki i..
- Oj dobrze mamo będziemy grzeczne, prawda Fumi ?
- Tak , tak proszę pani.
- Dobrze. Możesz.
- Dzięki mamo. Pa.
- Pa.
Ręka "ubrana" w ciemną rękawiczkę odłożyła telefon. Niezawodny sposób. Podsłuchanie rozmowy.
Czarno ubrana osoba zaczęła się śmiać. Dobrze wiedziała gdzie ta Fumi mieszka. I dobrze wiedziała że dzisiaj nie będzie jej rodziców. I one będą same. Zupełnie same.
***
- Hahahaha !! - po całym domu rozlegał się co pochwila śmiech.
- Jaki idiota !
 - Hahah ! Totalnie, bęcwał !
Znowu śmeich. Obie nastolatki po krótkim hejtowaniu ludzi w necie były pełne radości.
- Czekaj czekaj. Kliknij tego ! - krzyknęła Misaki.
- Dobra.. Napisze mu : " Jesteś debilem , masz pryszcze na ryjku i kiedy krzyczysz bębenki pękają"
- Łe tam słabe. Nie umiesz pisać.
- A co ty umiesz ?
- Nie .
I znowu śmiech.. Ale tym razem ten śmiech został przerwany. Misaki usłyszała skrzypienie drzwi. Fumi przyciszyła muzykę.
- Eee twoi rodzice przyjechali ? - spytała brązowo włosa.
- Nie , no coś ty. Powiedzieli by mi o tym.
- To .. To kto teraz wszedł do środka ? - Misaki przełknęła głośno ślinę.
- Nie wie..
Drzwi się otwarły. Do środka wszedł ubrany na czarno mężczyzna. Dziewczyny zaczęły piszczec z przerażenia ale kiedy mężczyzna wyciągnął pistolet i pomachał głową, ucichły.
- Hehe, śliczniutkie jesteście. - powiedział o dziwo nie ochrypniętym głosem. Czyli nie był stary.
- Wynoś się stąd zboczeńcu - odwarzyła się powiedzieć Misaki.
- Dobrze, wyniosę się ale.. Wtedy kiedy dostanę to czego chcę. - dodał i po chwili Misaki zobaczyła jak Fumi dostaje w głowę, a kiedy brązowo włosa chciała interweniowac.. Ogarnęła ją ciemność.


^^ Ohayo ;3 Pierwszy rozdziałek Gry o Życie. xD Tak sobie myślę że chyba tytuł zmienię..
No ale nic, myślę że wam się podobał. :3
Kolejne już niedługo :D
Flap'S