Na początku była śmierć. Bolesna, ciemna, wieczna.
Ale narodziło się życie. Dobre, jasne, nieskończone.
Śmierć była zła że powstało życie. Chciała się go pozbyć.
I tak narodziła się wojna.
Pomiędzy życiem i śmiercią.
A później powstali ludzie.
Dzięki życiu mogli śmiać się, chodzić, czuć, kochać.
Dzięki śmierci nie czuli bólu, tęsknoty, cierpienia.
I to od nich zależało którą "drogą" pójdą.
Jednak obie z nich były dobre.
I obie z nich nieśmiertelne, na wieki pozostały na świecie.
Flap'S
Heheszky, znalazłam chwilę czasu, więc jestem ^^
OdpowiedzUsuńOoo, ten wiersz przypomina mi trochę biblijną wersję o stworzeniu świata :D
Ładny~ ;3
^^ A to tam od tak wymyśliłam xD Nie miałam co robic... I wyszło :3
OdpowiedzUsuńHehhe xD No.. Jak teraz na to patrze, to czemu nie xD
Arigato :3