piątek, 27 września 2013

11.Świat w płomieniach - rozdział 1

1.
Russell czekał kilka godzin zanim Czerwoni zniknęli z miasta. Wyjrzał przez okno rozgladając się ostroznie, jednak nie dojrzał żadnego światła. Włożył wodę i chleb do plecaka i zszedł po drabinie. ” Jedzenia starczy mi na 2 dni ale musze znaleźc więcej wody”,myslał chłopiec. Teraz najgorzej będzie odszukac picie. Włączył latarke i niepewnie ruszł przed siebie. Ruiny miasta ciągnęły się prawie kilometr jak zdążył już to zauważyc. W godzinę powinien to przejśc , ale co potem ? W biegu zgubił mapę a bez niej nie trafi do Miasta. A tylko tam jest bezpiecznie.
***
Russella obudziły krzyki i charczenie. Szybko się rozbudził spakował zniszczony śpiwór i bardzo cicho wyszedł z jednego  z budynków gdzie znalazł schronienie. Krzyk znowu się powtórzył. Kobieta. Coś musiało się z nią dziac, pomyślał. Nie był pewien czy ma jej pomóc. Czy też pobiec omijając niebezpieczeństwo. Ale przypomniał sobie Liz i ruszyło go sumienie. Skradając się wyszedł na ulice. Nagle zobaczył Upadłego. Szybko się schował za jednym z  budynków. Zauważył że jego okno jest otwarte. Wszeł przez nie a nastepnie do kolejnego by tam obserwowac Upadłego. Może za chwilę sobie pójdzie, pomyślał. Jednak to co zobaczył przeraziło go do szpiku kości. Znowu rozległ się krzyk. Tak pochodził z tej kobiety. Russell już wiedział dlaczego krzyczała. Upadły torturował ją. Szare stworzenie z długimi na 2 metry pazurami i ostrzymi jak brzytwa zębami żarło na oczach kobiety jej ręke. A ona nic nie mogła na to poradzic. Płakała i wrzeszczała jednak Upadły nie uwalniał jej z uścisku. W ocalałej prawej ręce trzymała pistolet ale sądząc po tym jak rozpaczliwie naciskała na spust, skończyła się jej amunicja. Tymczasem potwór skończył się żywic jej ręką. Ale Russell wiedział że to jeszcze nie koniec. Zniekształcona głowa zbliżała się powoli do kobiety. Z ust potwora kapała krew, która po chwili pobrudziła bluzkę ofiary. Chłopiec usłyszał tylko urywany przedśmiertny krzyk a potem kiedy wychylił się za parapetu , ujrzał makabryczny widok. Potwór trzymał martwą teraz kobiete w wielkiej łapie i żarł jej brzuch od srodka. Na ulice rozprysła się krew a wnetrzności ofiary wypływały z niej jak wymiociny. Jej szeroko otwarte oczy wpatrywały się pusto w niebo a ręka zwisała bezwładnie. Russell zacął cicho łkac. Wiedział do czego Upadli byli zdolni ale nigdy nie widział tego na własne oczy. Zawsze starał się je ominąc. A teraz kiedy ta biedna kobieta została tak brutalnie zabita był pewien że to okropne nie znające litości potwory zdolne tylko do zabijania. Miał nadziję zę uda mu się go minąc, ale jeśli będzie potrzeba poczeka aż sobie pójdzie.
-Mamo?- usłyszał nagle cichutki głosik. Upadły automatycznie spojrzał w stronę głosu i rzucił w prawo martwą kobiete. Pobiegł w jego stronę a Russell bezmyślnie kręcił głową.” Nie to niemożliwe!” ,krzyczał w myslach. ” Ta kobieta miało dziecko!”. Pewnie chciała zdobyc jedzenie ale natrafiła na Upadłego. Boże ! Nie!! Ten mały zostanie zabity tak jak ona!! Nie! Małe niewinne dziecko ! Russell juz postanowił. Uratuje to dziecko. Nie pozwoli by ten potwór zabił tez jego . Wziął plecak i cihco ruszył w stronę zkąd pochodził głos. Budynki były koło siebie więc Russell musiał tylko wyjśc przez jedno okno i wejśc przez drugie. Drugi budynek był sklepem z zabawkami. A przynajmniej tym co z niego zostało. Kilka zniszczonych wyblakłych pułek stało krzywo w sklepie. Na nich leżały zabawki, jednka chłopiec nie mógł nawet ich rozponac, bo tak były zniszczone i zepsute. Schował się za jedną z nich i rozglądnął sie po sklepie szukając Upadłego. “Jeśli to nie to miejsce gdzie jest mały , juz po nim” ,pomyślał Russell. -Nieee!!!-usłyszał słaby głosik. Bez wahania pobiegł w jego strone ale było juz za poźno  . Upadły złamał mu obie ręce a teraz pożerał nogi . Mały miał nawet pistolet ale nie wiedział jak go używac. Widząc Russella zacżał do niego krzyczec ” Pomocy ” !! Ale on stał jak wryty. Co miał zrobic? I wtedy Upadły go zauważyl. Jego czerwone ślepia wpatrywały się w niego bezlitosnie dając uczucie strachu. Upadły zrobił coś na rodzaj uśmiechu a z zębów kapała mu krew. Nie widziec dlaczego Russel spojrzał w prawo i na blace lady zauważył strzelbe. Pewnie właściciel starał się bronic. Watpie by mu się udało, pomyślał szybko . Jeszcze raz spojrzał na Upadłego i nie wahając się uskoczył w prawo dopadł strzelby i w tępie błyskawicy  strzelił w głowę Upadłego. Miał szczęscie strzalba była naładowana a on celnie trafił w potwora. Stworzenie padło a po podłodze rozlała się kałuża ciemnej krwi. Russell upuscił strzelbe i podbiegł do małego. A ten leżał oddychając cięzko . Chłopak spojrzał na noge i  natychmiast odwrócił wzrok. Nóżka 5-letniego chłopca była rozszarpana na sztrzępy a krew lała się nieybłaganie. Russell ukucnął przed chłopcem i milaczął nie wiedząc co powiedziec. Chwile później chłopczyk odezwał się lamiącym głosem
-Gdzie moja mama ?
Z oczu Russella kapały łzy. Co miał mu powiedziec ?
-Twoja mamusia poszła do Nieba. Ty tez tam idziesz. Spotkasz się z nia -Chłopak z trudem się nie rozkleił. Tylko na to było go stac a śmierc chłopca była pewna
-To cieszę się.-W tej chwili chłopiec spojrzał w jego stronę-Dziękuję.
-Za co ?-spytał Russell
-Prubowałeś mnie uratowac. Dziękuje. Dzięku…-to były jego ostatnie słowa. Chłopiec wziął ostatni oddech i… Pożegnał się z tym światem.
***
Russel zakopał ciała kobiety i dziecka obok siebie i z drutów i kawałków drewna stworzył krzyż. Pomodlił się za ich duszę z trudem przypominając sobie słowa ” Ojcze Nasz”. Przeżegnał się i ruszył w swoim kierunku. Teraz miał dodatkową broń. W sklepie znalazł duzo amunicji i schował ją do plecaka. Przez plecy przewiesił strzelbę. Dzisiejszy świat jest okrutny, myślał chłopiec stawiając kolejne kroki. Nie ma w nim litości. Zabij albo sam zostań  zabitym.



Tak :) Kolejny rozdział świata w płomieniach :) Sorka za błędy
Flap'S 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz