1.
Russell czekał kilka godzin zanim Czerwoni zniknęli z miasta. Wyjrzał
przez okno rozgladając się ostroznie, jednak nie dojrzał żadnego
światła. Włożył wodę i chleb do plecaka i zszedł po drabinie. ” Jedzenia
starczy mi na 2 dni ale musze znaleźc więcej wody”,myslał chłopiec.
Teraz najgorzej będzie odszukac picie. Włączył latarke i niepewnie ruszł
przed siebie. Ruiny miasta ciągnęły się prawie kilometr jak zdążył już
to zauważyc. W godzinę powinien to przejśc , ale co potem ? W biegu
zgubił mapę a bez niej nie trafi do Miasta. A tylko tam jest
bezpiecznie.
***
Russella obudziły krzyki i charczenie. Szybko się rozbudził spakował
zniszczony śpiwór i bardzo cicho wyszedł z jednego z budynków gdzie
znalazł schronienie. Krzyk znowu się powtórzył. Kobieta. Coś musiało się
z nią dziac, pomyślał. Nie był pewien czy ma jej pomóc. Czy też pobiec
omijając niebezpieczeństwo. Ale przypomniał sobie Liz i ruszyło go
sumienie. Skradając się wyszedł na ulice. Nagle zobaczył Upadłego.
Szybko się schował za jednym z budynków. Zauważył że jego okno jest
otwarte. Wszeł przez nie a nastepnie do kolejnego by tam obserwowac
Upadłego. Może za chwilę sobie pójdzie, pomyślał. Jednak to co zobaczył
przeraziło go do szpiku kości. Znowu rozległ się krzyk. Tak pochodził z
tej kobiety. Russell już wiedział dlaczego krzyczała. Upadły torturował
ją. Szare stworzenie z długimi na 2 metry pazurami i ostrzymi jak
brzytwa zębami żarło na oczach kobiety jej ręke. A ona nic nie mogła na
to poradzic. Płakała i wrzeszczała jednak Upadły nie uwalniał jej z
uścisku. W ocalałej prawej ręce trzymała pistolet ale sądząc po tym jak
rozpaczliwie naciskała na spust, skończyła się jej amunicja. Tymczasem
potwór skończył się żywic jej ręką. Ale Russell wiedział że to jeszcze
nie koniec. Zniekształcona głowa zbliżała się powoli do kobiety. Z ust
potwora kapała krew, która po chwili pobrudziła bluzkę ofiary. Chłopiec
usłyszał tylko urywany przedśmiertny krzyk a potem kiedy wychylił się za
parapetu , ujrzał makabryczny widok. Potwór trzymał martwą teraz
kobiete w wielkiej łapie i żarł jej brzuch od srodka. Na ulice rozprysła
się krew a wnetrzności ofiary wypływały z niej jak wymiociny. Jej
szeroko otwarte oczy wpatrywały się pusto w niebo a ręka zwisała
bezwładnie. Russell zacął cicho łkac. Wiedział do czego Upadli byli
zdolni ale nigdy nie widział tego na własne oczy. Zawsze starał się je
ominąc. A teraz kiedy ta biedna kobieta została tak brutalnie zabita był
pewien że to okropne nie znające litości potwory zdolne tylko do
zabijania. Miał nadziję zę uda mu się go minąc, ale jeśli będzie
potrzeba poczeka aż sobie pójdzie.
-Mamo?- usłyszał nagle cichutki głosik. Upadły automatycznie spojrzał
w stronę głosu i rzucił w prawo martwą kobiete. Pobiegł w jego stronę a
Russell bezmyślnie kręcił głową.” Nie to niemożliwe!” ,krzyczał w
myslach. ” Ta kobieta miało dziecko!”. Pewnie chciała zdobyc jedzenie
ale natrafiła na Upadłego. Boże ! Nie!! Ten mały zostanie zabity tak jak
ona!! Nie! Małe niewinne dziecko ! Russell juz postanowił. Uratuje to
dziecko. Nie pozwoli by ten potwór zabił tez jego . Wziął plecak i cihco
ruszył w stronę zkąd pochodził głos. Budynki były koło siebie więc
Russell musiał tylko wyjśc przez jedno okno i wejśc przez drugie. Drugi
budynek był sklepem z zabawkami. A przynajmniej tym co z niego zostało.
Kilka zniszczonych wyblakłych pułek stało krzywo w sklepie. Na nich
leżały zabawki, jednka chłopiec nie mógł nawet ich rozponac, bo tak były
zniszczone i zepsute. Schował się za jedną z nich i rozglądnął sie po
sklepie szukając Upadłego. “Jeśli to nie to miejsce gdzie jest mały ,
juz po nim” ,pomyślał Russell. -Nieee!!!-usłyszał słaby głosik. Bez
wahania pobiegł w jego strone ale było juz za poźno . Upadły złamał mu
obie ręce a teraz pożerał nogi . Mały miał nawet pistolet ale nie
wiedział jak go używac. Widząc Russella zacżał do niego krzyczec ”
Pomocy ” !! Ale on stał jak wryty. Co miał zrobic? I wtedy Upadły go
zauważyl. Jego czerwone ślepia wpatrywały się w niego bezlitosnie dając
uczucie strachu. Upadły zrobił coś na rodzaj uśmiechu a z zębów kapała
mu krew. Nie widziec dlaczego Russel spojrzał w prawo i na blace lady
zauważył strzelbe. Pewnie właściciel starał się bronic. Watpie by mu się
udało, pomyślał szybko . Jeszcze raz spojrzał na Upadłego i nie wahając
się uskoczył w prawo dopadł strzelby i w tępie błyskawicy strzelił w
głowę Upadłego. Miał szczęscie strzalba była naładowana a on celnie
trafił w potwora. Stworzenie padło a po podłodze rozlała się kałuża
ciemnej krwi. Russell upuscił strzelbe i podbiegł do małego. A ten leżał
oddychając cięzko . Chłopak spojrzał na noge i natychmiast odwrócił
wzrok. Nóżka 5-letniego chłopca była rozszarpana na sztrzępy a krew lała
się nieybłaganie. Russell ukucnął przed chłopcem i milaczął nie wiedząc
co powiedziec. Chwile później chłopczyk odezwał się lamiącym głosem
-Gdzie moja mama ?
Z oczu Russella kapały łzy. Co miał mu powiedziec ?
-Twoja mamusia poszła do Nieba. Ty tez tam idziesz. Spotkasz się z
nia -Chłopak z trudem się nie rozkleił. Tylko na to było go stac a
śmierc chłopca była pewna
-To cieszę się.-W tej chwili chłopiec spojrzał w jego stronę-Dziękuję.
-Za co ?-spytał Russell
-Prubowałeś mnie uratowac. Dziękuje. Dzięku…-to były jego ostatnie
słowa. Chłopiec wziął ostatni oddech i… Pożegnał się z tym światem.
***
Russel zakopał ciała kobiety i dziecka obok siebie i z drutów i
kawałków drewna stworzył krzyż. Pomodlił się za ich duszę z trudem
przypominając sobie słowa ” Ojcze Nasz”. Przeżegnał się i ruszył w swoim
kierunku. Teraz miał dodatkową broń. W sklepie znalazł duzo amunicji i
schował ją do plecaka. Przez plecy przewiesił strzelbę. Dzisiejszy świat
jest okrutny, myślał chłopiec stawiając kolejne kroki. Nie ma w nim
litości. Zabij albo sam zostań zabitym.
Tak :) Kolejny rozdział świata w płomieniach :) Sorka za błędy
Flap'S
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz