2.
Po tym jak Russell pochował kobiete i dziecko ruszył w
stronę końca tego pustkowia. Z jego obliczen wynikało że z Cambrich -
jego rodzinnego miasta- do ocalałych i do schronu trzeba iśc tydzien i
jeden dzien. On szedł dopiero 3 dni. Zostawił za sobą dom który był
bezpieczny , rodzinę która go kochała, przyjaciół z którymi spędzał
czas. Terazz jest sam. I musi przeżyc. Zrobi to dla nich wszystkich.
Przypomniał sobie jedno wspomnienie. Był z mamą i tatą i jego bratem
Chesterem nad morzem. Miał wtedy 8 lat a Chester 16. Pamiętał jak bawił
sie w piasku, budował zamki i jak tata uczył go pływac. Jak ścigał się z
bratem po piaszczystej plaży i jak potem znalazł w krzakach małego
kotka i chciał go zatrzymac, ale rodzice się nie zgodzili i później był
niezadowolony przez resztę dnia. Były wtedy wakacje i rodzice zabrali go
do wesołego miasteczka. Jechał samochodzikami , wsiadł nawet na
Młyńskie Koło. Pamiętał ich uśmiechy , uśmiech Chestera. Russell
spochmurniał. Jego brat. Kiedy stał się dorosły pokłócił się z rodzicami
i wyjechał w nieznane. Od tamtego dnia Russell go nie widział. Nawet
nie był pewien czy brat przeżył. Czy nic mu nie jest. Ale wierzył że
kiedy dojdzie do Miasta Ocalałych spotka tam Chestera. I znowu on się do
niego uśmiechnie.
***
Russell stanął przed tablica z nazwą miasta która byłą
przekreślona. Dotarł do końca tych zniszczonych ruin . Nawet nie
odczytał nazwy bo litery zasłaniał kurz i brud a niektórych w ogóle nie
było. Nie wiedział też jak daleko od tego miasta do kolejnego , jest
daleko. A co jeśli nie znjdzie schronienia? Według jego zegarka była
godzina 17 więc zwątpił że po drodze bedzie jakieś miejsce do spania.
Jakieś schronienie. Postanowił zostac tutaj. Idąc prze opustoszałe
zniszczone chodniki natrafił na jeden z domów jednorodzinnych które czas
i katastrofa pozbawiły drzwi. Wszedł niepewnie. Nigdy nie wiadomo co
czai sie w opuszczonych domach. Stanął nasłuchując. Nie usłyszał jednka
żadnych podejrzanych dźwięków. Upadli charczeli a Czerwoni krzyczeli
rozkazując. Spojrzał w lewo i dostrzegł kanapę. Pożółką ale nadal w
dobrym stanie . Kiedy Russell bardziej się jej przyjżał zobaczył że na
kanapie leży jakiś papier. Dobrze że nie zapomniałem jak czytac,
pomyślał chłopiec uśmiechając się lekko. Zdjął plecak i położył na
podłodze po czym wziął w ręce papier. Rogi kartki były podarte , pismo
lekko wyblakłe. A było tam napisane:
20.04.2013.
"Rodzice nadal się kłócą. Tata mówi że pan Hopkins karze
mu zostac w pracy po godzinach a mama mówi że on nie poświęca czasu
rodzinie. Że ciągle siedzi w pracy że praca jest ważniejsza niż ona i
ja. Nie rozumiem. Tata musi pracowac byśmy mieli co jeśc. Chociaz…
Wczoraj mi obiecał że zobaczy jak gram w dzisiejszy mecz. Że przyjdzie.
Ale już dawno po meczu. Oczywiście wygraliśmy ale nie było tam jego. NIe
kibicował mi. Nie krzyczał : " Uda ci się Mike! Wygracie". Co z niego
za ojciec? Wcale nie czuję by był moją rodziną."
Russell zrozumiał że byłą to kartka z czyjegoś
pamiętnika. A dokładnie z pamiętnika jakiegoś Mika. Ktróy miał rodzinne
problemy bo ojciec całymi dniami przesiadywał w pracy. Russell trochę go
rozumiał. Wiedział jak musiał się czuc. Miał przyjaciela, Liama, który
miał identyczny problem. JEgo rodzice ciągle się kłócili i nie
poświęcali mu czasu. Jego mama w końcu nie mogła tego znieśc i rozwiodła
się z tatą Liama. Sąd przyznał opiekę nad Liamem jego mamie . Raz
opowiedział mi jak mama znalazła sobie nowego faceta. Że był łysy
umięśniony i strasznie okropny dla niego. Bił go i znęcał się nad nim.
Moja mama próbowała przemówic pani Leggins do rozumu kiedy to Liam
chciał się schronic u nas ze strachu przed facetem mamy. Jednak pani
Mira była niewzruszona. Aż pewnego dnia Liam powiedział mi że wyjeżdzają
z kraju do Australli i że prawdopodobnie już tu nie wrócą. Russell
pamiętał jak strasznie rozpaczał. Liam był jego przyjacielem . A teraz
pewnie już nie żyje. Chłopak potrząsnął głową. Nie powinien myślec o
śmierci przyjaciela. Usiadł na kanapie i zjadł trrochę chleba. W sklepie
z zabawkami gdzie znalazł strzelbe znalazł też kilka batoników 2
butelki wody i 3 kanapki. Jeszcze nie sprawdzał czy są w dobrym stanie.
Spodziewał się jednak tego że będa spleśniałe albo jeszcze gorzej.
Pomyślał że mógłby poszukac pamiętnika tego Mika. Miałby jakieś zajęcie.
W końcu powinien tu byc, to jego dom. To BYŁ jego dom. Może poznał by
dalszy ciąg jego histori. Może on też gdzieś wyjechał tak jak Liam .
Może jego rodzice tez się rozwiedli. Russel wstał i nie mogąc dłużej
czekac wszedł po schodach ostrożnie stawiając każdy krok , by upewnic
się że stopien sie nie zawali. Przeszedł w między czasie przez brązową
kuchnie i znalazł jeszcze kilka paczek herbatników. SZczelnie zakrytych
tak jakby ten ktoś kto je chował miał po nie wrócic. Keidy wszedł na
pierwsze piętro zobaczył ze wszystkie drzwi są wywarzone. Może w tym
domu miało miejsce włamanie? Wszedł do pierwszego pokoju i po kilku
minutach obserwcji zrozumiał że było to sypialnia rodziców Mika.
Kolejnym pomieszczeniem była łazienka brudna i szara. W końcy Russel
trafił w pokój chłopca. Na ścianie wisiały zniszczone i podarte plakaty
piłkarzy, łóżko było po jego lewej stronie które wydawało się
pościelone. Pod oknem stało biurko z przewróconym krzesłem bez jednej
nogi. Na podłodze koło biurka leżała zepsuta lampa. Kiedy Russell
spojrzał w prawo zobaczył półkę na ksiązki i jeszcze jedną jednak pustą.
Przeszukując szafki natrafił się na kilka rysunków magazynów czy małych
piłeczek. NIgdzie jednak nie znalazł pamiętnika. Russellowi wydawało
się że przeszukał wszystko. Jednak zauważył że pod biurkiem leży
plecak. Szybko go przeszukał znajdując kilka starych szkolnym książek i
zeszytów. I kiedy nadzieja już go opuszczała , znalazł to czego szukał.
Przekartkowywał czerwony zeszyt z czarną czaszką i na pierwszej stronie
zobaczył napis” Pamiętnik”. Nareszcie znalazł. Chłopiec uśmiechnął się.
Wtedy spojrzał na zegarek. Minęły już 3 godziny. Jak ten czas szybko
leci, pomyślał chłopiec. POstanowił spac w pokoju Mika. Wydawał mu się
lepszym wyborem na nocleg niż stara kanapa. Przeniósł plecak na góre i
wygodnie ułożył się na łózku. Było w dobrym stanie. W między czasie
zdjadł batonika i wypił kilka łyków wody. Musiał oszczędzac. Nie
wiedział czy podrodze znajdzie coś jeszcze. Jutro przeczytam ten
pamiętnik ,pomyślał chłopiec ziewając i zmęczony zapadł w sen .
Flap'S
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz