piątek, 27 września 2013

12.Świat w płomieniach - rozdział 2

2.
Po tym jak Russell pochował kobiete i dziecko ruszył w stronę końca tego pustkowia. Z jego obliczen wynikało że z Cambrich - jego rodzinnego miasta- do ocalałych i do schronu trzeba iśc tydzien i jeden dzien. On szedł dopiero 3 dni. Zostawił za sobą dom który był bezpieczny , rodzinę która go kochała, przyjaciół z którymi spędzał czas. Terazz jest sam. I musi przeżyc. Zrobi to dla nich wszystkich. Przypomniał sobie jedno wspomnienie. Był z mamą i tatą i jego bratem Chesterem nad morzem. Miał wtedy 8 lat a Chester 16. Pamiętał jak bawił sie w piasku, budował zamki i jak tata uczył go pływac. Jak ścigał się z bratem po piaszczystej plaży i jak potem znalazł w krzakach małego kotka i chciał go zatrzymac, ale rodzice się nie zgodzili i później był niezadowolony przez resztę dnia. Były wtedy wakacje i rodzice zabrali go do wesołego miasteczka. Jechał samochodzikami , wsiadł nawet na Młyńskie Koło. Pamiętał ich uśmiechy , uśmiech Chestera. Russell spochmurniał. Jego brat. Kiedy stał się dorosły pokłócił się z rodzicami i wyjechał w nieznane. Od tamtego dnia Russell go nie widział. Nawet nie był pewien czy brat przeżył. Czy nic mu nie jest. Ale wierzył że kiedy dojdzie do Miasta Ocalałych spotka tam Chestera. I znowu on się do niego uśmiechnie.
***
Russell stanął przed tablica z nazwą miasta która byłą przekreślona. Dotarł do końca tych zniszczonych ruin . Nawet nie odczytał nazwy bo litery zasłaniał kurz i brud a niektórych w ogóle nie było. Nie wiedział też jak daleko od tego miasta do kolejnego , jest daleko. A co jeśli nie znjdzie schronienia? Według jego zegarka była godzina 17 więc zwątpił że po drodze bedzie jakieś miejsce do spania. Jakieś schronienie. Postanowił zostac tutaj. Idąc prze opustoszałe zniszczone chodniki natrafił na jeden z domów jednorodzinnych które czas i katastrofa pozbawiły drzwi. Wszedł niepewnie. Nigdy nie wiadomo co czai sie w opuszczonych domach. Stanął nasłuchując. Nie usłyszał jednka żadnych podejrzanych dźwięków. Upadli charczeli a Czerwoni krzyczeli rozkazując. Spojrzał w lewo i dostrzegł kanapę. Pożółką ale nadal w dobrym stanie . Kiedy Russell bardziej się jej przyjżał zobaczył że na kanapie leży jakiś papier. Dobrze że nie zapomniałem jak czytac, pomyślał chłopiec uśmiechając się lekko. Zdjął plecak i położył na podłodze po czym wziął w ręce papier. Rogi kartki były podarte , pismo lekko wyblakłe. A było tam napisane: 
20.04.2013.
"Rodzice nadal się kłócą. Tata mówi że pan Hopkins karze mu zostac w pracy po godzinach a mama mówi że on nie poświęca czasu rodzinie. Że ciągle siedzi w pracy że praca jest ważniejsza niż ona i ja. Nie rozumiem. Tata musi pracowac byśmy mieli co jeśc. Chociaz… Wczoraj mi obiecał że zobaczy jak gram w dzisiejszy mecz. Że przyjdzie. Ale już dawno po meczu. Oczywiście wygraliśmy ale nie było tam jego. NIe kibicował mi. Nie krzyczał : " Uda ci się Mike! Wygracie". Co z niego za ojciec? Wcale nie czuję by był moją rodziną."
Russell zrozumiał że byłą to kartka z czyjegoś pamiętnika. A dokładnie z pamiętnika jakiegoś Mika. Ktróy miał rodzinne problemy bo ojciec całymi dniami przesiadywał w pracy. Russell trochę go rozumiał. Wiedział jak musiał się czuc. Miał przyjaciela, Liama, który miał identyczny problem. JEgo rodzice ciągle się kłócili i nie poświęcali mu czasu. Jego mama w końcu nie mogła tego znieśc i rozwiodła się z tatą Liama. Sąd przyznał opiekę nad Liamem jego mamie . Raz opowiedział mi jak mama znalazła sobie nowego faceta. Że był łysy umięśniony i strasznie okropny dla niego. Bił go i znęcał się nad nim. Moja mama próbowała przemówic pani Leggins do rozumu kiedy to Liam chciał się schronic u nas ze strachu przed facetem mamy. Jednak pani Mira była niewzruszona. Aż pewnego dnia Liam powiedział mi że wyjeżdzają z kraju do Australli i że prawdopodobnie już tu nie wrócą. Russell pamiętał jak strasznie rozpaczał. Liam był jego przyjacielem . A teraz pewnie już nie żyje. Chłopak potrząsnął głową. Nie powinien myślec o śmierci przyjaciela. Usiadł na kanapie i zjadł trrochę chleba. W sklepie z zabawkami gdzie znalazł strzelbe znalazł też kilka batoników 2 butelki wody i 3 kanapki. Jeszcze nie sprawdzał czy są w dobrym stanie. Spodziewał się jednak tego że będa spleśniałe albo jeszcze gorzej. Pomyślał że mógłby poszukac pamiętnika tego Mika. Miałby jakieś zajęcie. W końcu powinien tu byc, to jego dom. To BYŁ jego dom. Może poznał by dalszy ciąg jego histori. Może on też gdzieś wyjechał tak jak Liam . Może jego rodzice tez się rozwiedli. Russel wstał i nie mogąc dłużej czekac wszedł po schodach ostrożnie stawiając każdy krok , by upewnic się że stopien sie nie zawali. Przeszedł w między czasie przez brązową kuchnie i znalazł jeszcze kilka paczek herbatników. SZczelnie zakrytych tak jakby ten ktoś kto je chował miał po nie wrócic. Keidy wszedł na pierwsze piętro zobaczył ze wszystkie drzwi są wywarzone. Może w tym domu miało miejsce włamanie? Wszedł do pierwszego pokoju i po kilku minutach obserwcji zrozumiał że było to sypialnia rodziców Mika. Kolejnym pomieszczeniem była łazienka brudna i szara. W końcy Russel trafił w pokój chłopca. Na ścianie wisiały zniszczone i podarte plakaty piłkarzy, łóżko było po jego lewej stronie które wydawało się pościelone. Pod oknem stało biurko z przewróconym krzesłem bez jednej nogi. Na podłodze koło biurka leżała zepsuta lampa. Kiedy Russell spojrzał w prawo zobaczył półkę na ksiązki i jeszcze jedną jednak pustą. Przeszukując szafki natrafił się na kilka rysunków magazynów czy małych piłeczek. NIgdzie jednak nie znalazł pamiętnika. Russellowi wydawało się że przeszukał wszystko. Jednak  zauważył że pod biurkiem leży plecak. Szybko go przeszukał znajdując kilka starych szkolnym książek i zeszytów. I kiedy nadzieja już go opuszczała , znalazł to czego szukał. Przekartkowywał czerwony zeszyt z czarną czaszką i na pierwszej stronie zobaczył napis” Pamiętnik”. Nareszcie znalazł. Chłopiec uśmiechnął się. Wtedy spojrzał na zegarek. Minęły już 3 godziny. Jak ten czas szybko leci, pomyślał chłopiec. POstanowił spac w pokoju Mika. Wydawał mu się lepszym wyborem na nocleg niż stara kanapa. Przeniósł plecak na góre i wygodnie ułożył się na łózku. Było w dobrym stanie. W między czasie zdjadł batonika i wypił kilka łyków wody. Musiał oszczędzac. Nie wiedział czy podrodze znajdzie coś jeszcze. Jutro przeczytam ten pamiętnik ,pomyślał chłopiec ziewając i zmęczony zapadł w sen .

Flap'S

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz